鈥i臋kna. Dawno nie my艣la艂am o kim艣 w spos贸b tak prosty i jednoznaczny (zw艂aszcza o niej): naprawd臋 jest pi臋kna. Zesz艂am tylko umy膰 z臋by 鈥 higienicznie, prozaicznie. I nagle s艂ysz臋 jej spokojny g艂os, wo艂aj膮cy mam臋. Ile to razy ucisza艂am j膮, gdy 艣piewa艂a przez mikrofon w s膮siednim pokoju albo w samochodzie. Teraz brzmienie by艂o inne: stonowane, niepoznawalne. Wkrad艂am si臋 do niej. 鈥濷, Kasia, podasz mi pieluszk臋? Jest tam, na stoliczku.鈥 Le偶a艂a w starej, r贸偶owej, obszernej babcinej koszuli nocnej, z rozpuszczonymi w艂osami i z przyssan膮 Natali膮 do piersi. Poda艂am os艂upia艂a, jaka艣 omotana. 鈥濶ie mog臋 si臋 podnie艣膰. Chcia艂abym usn膮膰, ale Ma艂a si臋 rozbudzi艂a鈥 - t艂umaczy艂a. Usiad艂am na 艂贸偶ku naprzeciw nich i popatrzy艂am na moj膮 siostr臋. M o j a聽 siostra鈥 Ta od-wiecznie gotowa do tupni臋cia nog膮, postawienia na swoim, ch臋tna do wyj艣cia na scen臋, odta艅czenia i od艣piewania, do zauroczenia m臋偶czyzn i cio膰. Moja rozmarzona starsza siostra prosz膮ca o kolejne na 艣wie偶o pisane s艂owami bajki, zawsze dostaj膮ca rol臋 ksi臋偶niczek w naszych przedstawieniach.
聽
By艂a teraz ca艂kiem nie-zwyk艂a: bez makija偶u, bez bi偶uterii. Oczy mia艂a jednak bardziej b艂yszcz膮ce ni偶 kiedykolwiek wcze艣niej. Usta jakie艣 niecodziennie pi臋kne. Figury nie straci艂a prawie, niech no tylko brzuch troch臋 opadnie i zn贸w b臋d膮 m贸wi膰 鈥瀋hudzina鈥, ale ona nie b臋dzie chwyta膰 ju偶 byle czego, byle wszystkiego 鈥 musi strzec wymog贸w pokarmowych dla ma艂ej. Gdzie jej dekolty, kr贸tkie sp贸dniczki? Gdzie jej buty na obcasach (startych wiecznie)? Tylko papcie i pantalony. Zamiast perfum 鈥 zapach dziecka (ten najniezwyklejszy zapach, kt贸ry unosi si臋 w ca艂ym pokoju, oczarowuje). Taka przede mn膮: w blasku lampki o艣wietlaj膮cej policzek 鈥 szczyt Rembrandtowskiego p臋dzla. Przyjmuj臋 j膮 jeszcze nie w pe艂ni znajom膮. Wiem tylko, 偶e jest pi臋kna, jest dzielna, jest odwa偶na. Przyjmuj臋, 偶e blondyneczka, z kt贸r膮 zak艂ada艂am szko艂臋 dla mi艣k贸w i odgrywa艂am koncerty a鈥檒a 鈥濻pice Girls鈥, odesz艂a. Albo oto nadesz艂a w postaci ma艂ej Natalki. Dziwna wymiana r贸l. Mo偶liwa?
Do twarzy jej z u艣miechem zm臋czenia i bezsilno艣ci. Do twarzy jej z takim pi臋knem. Pi臋knem macierzy艅stwa. Z pi臋tnem Ewy. Z pi臋tnem naszej Ewy.
聽
24.11.2006
聽
- mojej Siostrze, kt贸ra za kilka dni stanie si臋 mam膮 z trzecim dzieckiem na r臋ku