Chyba przywykliśmy, że utrzymywanie kontaktu wzrokowego to często klucz do wielu bram, może nawet jeden z kluczy do tzw. sukcesu. Sugeruje on bowiem koncentrację odbiorcy albo śmiałość/szczerość rozmówcy. „On naprawdę ma dar do słuchania!” „Jakiż z niego mówca!” Świadczy o nas dobrze nie spuszczony wzrok, ale ten utkwiony głęboko w drugim człowieku. Ten zapatrzony, zaciekawiony, zagłębiający się. Dlatego przeszkadza, gdy inny mówiąc do nas, patrzy się w sufit albo w podłogę. „No spójrz na mnie!” „Chyba mnie nie słuchasz!” Ile to razy denerwujemy się, gdy tego kontaktu niewerbalnego zaczyna brakować. „Poczekam aż na mnie spojrzysz, to będę kontynuować!” Ale… nie wszędzie tak jest.
W kulturze koreańskiej przyglądanie się twarzy drugiego człowieka jest uważane za coś nietaktownego. Twarz jest tym, co wyraża człowieka najpełniej, będąc więc jednocześnie czymś bardzo intymnym. Twarz jest tu wszystkim. Dlatego wbijanie wzroku w drugą osobę może być nieuprzejme, uznane nawet za narzucanie się, ograbianie obserwowanej osoby. Spoglądać na drugiego można tylko ukradkiem i bardzo taktownie. Gdy widzimy twarz człowieka, stajemy przed jego tajemnicą. Twarz jest tym elementem, który zmuszany jest przybierać maski, ale przecież żadna maska nie wytrzyma zbyt silnego naporu. Czasem maska po prostu nie działa. „Widziałem to w jej oczach!”
Tak radykalne postawienie sprawy może nie będzie wielkim novum, gdy uzmysłowimy sobie, co oznacza zwrot „stracić twarz” (czyli skompromitowanie się, stracenie dobrego imienia). Twarz można też „odzyskać”. Twarz to coś więcej niż przybrana maska/rola/gęba. Ona wyraża człowieka. To jest też element ważny dla filozofii dialogu, o którym wielokrotnie pisał Levinas: Twarz jest jedynym sposobem, w jaki byt może się objawić w swej tożsamości.
Czy akcentowanie kontaktu wzrokowego oraz uznanie ludzkiej twarzy za element pewnej intymności i tajemnicy człowieka można jakoś pogodzić? A może to nie jest wielka sprzeczność i po prostu brakuje nam wrażliwości w patrzeniu. Tęsknimy do pełnych miłości i uznania spojrzeń od osób najbliższych gdy w tym samym czasie zostajemy obrzuceni pogardliwymi/podejrzliwymi/„krzywymi” spojrzeniami od obcych. Nasza twarz, nasze oczy domagają się czegoś wyjątkowego…
A może wiemy wciąż za mało własnej Twarzy?