Wartości seksualne a…
a wartość osoby!
(Na podstawie Karola Wojtyły „Miłość i odpowiedzialność”, cytaty: tamże.)
Każda osoba posiada wiele cech, które mogą jawić się komuś jako wartościowe. Pociąga nas czyjaś inteligencja, poczucie humoru, uśmiech czy też wszelkie wartości „ciała i płci”. To właśnie one okazują się często pierwszoplanowe w relacjach damsko-męskich. Czy to źle, że je zauważamy? Oczywiście, że nie. Ale istotą sprawy jest niezatrzymywanie się tylko na nich, co jest, jak widzimy w dzisiejszym świecie, niezwykle trudne! Postawa utylitarystyczna i pożądawcza, gdy uniezależnia się od ujęcia drugiego człowieka „w całości”, jednocześnie ograbia drugą osobę z jej piękna i spójności. Popęd seksualny jest zależny od woli człowieka, bo nie rządzi nami zwierzęcy instynkt. Ale kontrolowanie swoich reakcji na wartości seksualne to zbyt mało. Pełne odniesienie do drugiego człowieka domaga się zobaczenia, że wszelkie wartości są w tej osobie, że sama osoba jest wartością.
Nie chodzi bowiem w porządku etycznym o to, aby zatrzeć lub pominąć wartość seksualną, na którą reagują zmysły i uczucie. Chodzi tylko o to, ażeby wartość tę mocno związać z wartością osoby, skoro miłość zwraca się nie do samego „ciała” ani też nawet do samego „człowieka drugiej płci”, ale właśnie do osoby.
Prawda, że „człowiek drugiej płci” jest osobą (…) domaga się integracji, czyli włączenia tej wartości w wartość osoby.
Wartość osoby nie jest dana bezpośrednio. O wiele prostsza jest reakcja na cielesność człowieka, która ujawnia się w bezpośrednim kontakcie, więc tak łatwo jest ją uchwycić. Właściwą reakcją na wartość osoby jest miłość, a ponieważ osoba jest jakby ukryta, wartość związana z płciowością może stanąć na pierwszym miejscu. Z tego względu miłość domaga się integracji. Konieczne jest włączenie wartości seksualnej w wartość osoby, a nawet podporządkowanie jej osobie. Dopiero wtedy bowiem miłość może stać się tym, czy jest w swej istocie i do czego dąży.
Rys etyczny miłości: jest ona afirmacją osoby, bez tego zaś nie jest miłością. Jeżeli jest nasycona właściwym odniesieniem do wartości osoby – odniesienie to nazwaliśmy tutaj afirmacją – to miłość jest w pełni sobą, jest miłością integralną.