Kobieta i mężczyzna. Dwa odrębne byty ciążące ku sobie. Ku. Do. W relacji. W odnoszeniu się. Do siebie i do drugiego.
Czyż nie jest prawdą, że nasza tożsamość powstaje właśnie w zetknięciu z drugim, z innym? Mój młodszy brat, gdy był bardzo mały, zwykł mawiać, że coś jest „takie same tylko inne”. Co za intuicja u małego chłopca! Tacy sami ludzie, ale inni.
Dlaczego poznaję siebie poprzez drugiego? Bo ten drugi naprawdę ma trochę inny świat. Nie tylko dlatego, że jest odrębny i nieprzekazywalny. Ten drugi jest dookreślany przez swoją męskość, odmienne patrzenie na świat, trochę inny język, inne zobowiązania. W miłości – to bardzo częste doświadczenie kobiet – dopiero w niej czują się kobietami, u-kobiecają się! Mają dla kogo pięknie wyglądać (a niech mi ktoś powie, że to nie jest kobiece albo że to spłaszcza obraz płci pięknej!), mają komu przekazywać swoje uczucia, radości, wątpliwości i lęki. Mają w kim się przejrzeć. I odwrotnie, i tak samo czynią wiele dla mężczyzny, pomagając mu być facetem.
Dobrze jest mieć dobre lustro.
KM