Czy wiecie dlaczego małżeństwo to cało-życiowa młodość? Żeby nie powiedzieć: ‘wieczna młodość’?
Człowiek nie zauważa procesu starzenia, który w nim się dokonuje. Patrzy w lustro codziennie a zmiany tygodniowe czy miesięczne są tak subtelne, że aż trudne do uchwycenia. Starzeją się koledzy z klasy po 30 latach. Dorośleją dzieci (cudze). Ale ja przecież się nie zmieniam. Nie rejestruję tego.
W małżeństwie sytuacja jest jeszcze drastyczniejsza. Bo oto Ktoś patrzy na mnie dużo częściej niż nawet ja na siebie. Ten Ktoś ma mnie zawsze takiego samego, bo jakaż zmiana widzialna nieuzbrojonym okiem może być widoczna w ciągu choćby kilku dni? A ja mam Jego. I – śmiem twierdzić – że ten moment rozpoczyna się wraz ze ślubem, od chwili, kiedy dwoje ludzi jest ze sobą już każdego dnia, do końca. Kiedy niemalże ślubują właśnie patrzenie sobie w oczy bez końca. W te same oczy. Dlatego zostajemy dla siebie właśnie tacy, jacy pokazujemy się przy ołtarzu. Tacy właśnie. Ten obraz to chyba coś więcej niż fotografia.
Nam zostało jeszcze 77 dni do wiecznej młodości, 77 dni dojrzewania.
Â
KW