Tak, kiedy nie ma o czym pisać/mówić, można zacząć od pogody… Ale czyż nie jest to wszech-odczuwalne: przemęczenie, znużenie, brak słońca, złość na grube kurtki i gubiące się parasolki, na śnieg gdzieś w marcu?...
Na szczęście Kraków już zaczyna wiosennieć.
Czy w miłości też zdarzają się przesilenia zimowo-wiosenne? Oj, tak. Chyba każdy za-kochany tego doświadcza. Zmęczenia, monotonii, zimna, ciepło-zimna, nieosłonecznienia, niedomiaru powietrza… Ale czy problem leży w pogodzie, w porze roku i w całej otaczającej aurze, czy W Człowieku? I czy nie jest to wielka szansa na kolejne u-majenie?
Dobrze, że mamy zimę. Inaczej nie docenilibyśmy jej końca. Nie wiem, jak radzą sobie ludzie w krajach tropikalnych. Chyba jednak coś tracą...
KW
Wszystkim na wiosnę życzę przesilenia miłości. Nasycenia – tak jak zielenią można się nasycać!