W miłości nie ma lęku, lecz doskonała miłość usuwa lęk,
ponieważ lęk kojarzy się z karą.
Ten zaś, kto się lęka,
nie wydoskonalił się w miłości. (1 J14,18)
Tak a propo lęku. "Czy nie boisz się wyjść za mąż tak wcześnie?" Dziękuję za pytania. Wszystkim. Tym zadziwionym, zniesmaczonym i przeszczęśliwym. Odpowiadam: nie, nie boję się. Boję się, że mogłabym nie wydoskonalić się w miłości. Że mogłabym stchórzyć.
Księżniczki są dzielne, odważne, wiedzą, czego chcą. Księżniczki są ufne i chcą być coraz doskonalsze. Księżniczki są takie tylko przy swoich rycerzach!
Â
Nie dziwię się pytaniom. Nie dziwię się niezrozumieniu. Kalkulacje nie zawsze zgadzają się z cudzymi. Jeśli ktoś nie dostał takiego prezentu miłości, nie powinien planować już ślubu ani budować domu, nie wiedząc, kto w nim zamieszka i gdzie on będzie. Ponadto z daleka nic nie jest bliskie. Bliskie jest dopiero, kiedy jest niedaleko. Z bliska sprawy są ostrzejsze.
Â
Ale Miłość usuwa lęk. Bo cóż mamy do stracenia? No, kilka miesięcy, może lat. Czasu, którego nam nikt nie wróci. Do stracenia mamy odrobinę pozornej wolności. Ja mam do stracenia nazwisko panieńskie. On swoją niezależność tak potrzebną mężczyźnie. Mamy do stracenia kilkoro znajomych.
Â
- Gdzie nas zaprowadzi to szaleństwo? No polegniemy... (chwila zwątpienia, przytłoczenia Światem)
- Do Nieba, Skarbie, do Nieba.
I jak tu się lękać?
KW