Czy istnieje coś większego nad Życie? Dlaczego tonący brzytwy się chwyta?
Myśl nad wartością życia przewija się nieustannie w mediach, w dyskusjach, w głowach zwykłych ludzi. Ustawa aborcyjna. Antykoncepcja. Eutanazja. Ciągły tygiel, walka. A jeśli życie tak naprawdę nie znaczy nic, to po co walczyć?
Â
Jak udowodnić, że człowiek to także maleństwo w łonie matki. Słyszałam, jak koleżanka mówiła, że to nie jest ktoś odrębny, "bo jeśli ja wstrzymam oddech, to on już nie oddycha." Ale czy naprawdę?
Â
Naturą człowieka jest istota świadoma i racjonalna. I taka jest na każdym etapie życia, nawet kiedy na zewnątrz tego nie widać. Dziecko jest jak człowiek w potencji, potrzebujący zaktualizowania, aby to ujawnić. Dziecko poznaje, uczy się mówić. Jego racjonalność rozwija się. A starość? Ta może ukrywać aspekty świadomości /rozpad osobościowy w znaczeniu psychicznym/, ale nie unicestwia ich.
Â
Człowiek zatem od poczęcia do śmierci, jak naucza bioetyka personalistyczna. Polecam "Osobę i czyn" Karola Wojtyły. Ale niekoniecznie. Wystarczy wszak zrozumieć. Pokochać Życie.
KW