Fragment rozmowy Lindy i Lorraine, autorek Intymnych spraw
Linda: Niesamowite są również opowieści kobiet, z którymi się zetknęłyśmy. Myślę tu na przykład o Renee, której mąż Ryan był niewidomy od urodzenia. Ryan nigdy nie widział kobiecego ciała, ani na filmie, ani w rzeczywistości. Renee opowiedziała nam, jak bardzo zależało jej, żeby ich pierwszy raz był wyjątkowy. Wzięła więc igłę z nitką i na cieniutkim materiale swojej nocnej koszulki na obu ramionach wyszyła Braille’m wersety z Pieśni nad Pieśniami. Kiedy po weselu znaleźli się sami, Renee ubrała koszulkę, podeszła do Ryana i go pocałowała. Potem wzięła jego dłonie i położyła je sobie na ramionach. „Kochanie, napisałam ci wiadomość. Potrafisz ją przeczytać?”.
Palce Ryana przesuwały się po wyszytych słowach, które mu doręczono „do rąk własnych”. Na jednym ramieniu Ryan przeczytał: Usta jego przesłodkie, a na drugim Taki jest miły mój, taki jest przyjaciel mój (Pnp 5, 16). Potem zsunął ręce niżej, gdzie odkrył: Jedzcież, przyjaciele, pijcie, upajajcie się, najdrożsi! (Pnp 5, 1). Jego ręce zsunęły się jeszcze niżej.
Powoli odkrywał miękkie krągłości jej ciała, a potem zawołał w zachwycie: „Więc tak wygląda kobieta!”.
Lorraine: Być może dobrze byłoby, gdybyśmy wszyscy na jakiś czas oślepli. Może wówczas zobaczylibyśmy siebie takimi, jakimi chce nas widzieć Bóg.
Linda: A tobie, Lorraine, kto najbardziej utkwił w pamięci?
Lorraine: Connie.
Linda: To ta kobieta na wózku?
Lorraine: Tak, ponieważ otrzymałam od niej prawdziwą lekcję pokory. Nie wiem, czy pamiętasz, Lindo, ale stałam akurat na podium i opowiadałam zebranym kobietom o wizerunku swojego ciała i narzekałam, jak trudno jest nam żyć pod presją mediów, które promują kobiety idealne: młode, bez zmarszczek, bez tłuszczu. I kiedy tak stoję i opowiadam o tym wszystkim, patrzę w dół, a tam, w środkowym rzędzie, dokładnie na wprost mnie siedzi śliczna młoda kobieta na wózku inwalidzkim, bez rąk i bez nóg. Moje usta mówiły nieprzerwanie, ale w głowie zakotłowało mi się od myśli: Co ona musi sobie o mnie myśleć! Stoję tu i marudzę o rzeczach, które jej muszą się wydawać zupełnie niepoważne. Było mi wstyd.
Odszukałam ją po konferencji i zapytałam o to, o co musiałam zapytać. Spojrzałam prosto w jej ciepłe, brązowe oczy, nie zważając na jej kalekie ciało. „Connie, o czym myślałaś, kiedy opowiadałam o obrazie własnego ciała? Poczułaś się urażona? Pomyślałaś: kobieto, przestać się żalić, bo nie masz na co?”.
Connie się zaśmiała, ale nie było w jej śmiechu ukrytego wyrzutu. Był to raczej pełen empatii i zrozumienia chichot. Wciąż się zaśmiewając, powiedziała, jak wiele się dowiedziała podczas tej konferencji, a potem dodała: „Lorraine, każda kobieta ma problem ze swoim ciałem. Ja na szczęście poradziłam sobie z tym wiele lat temu i dziś mogę powiedzieć, że jestem ze swojego ciała całkiem zadowolona. Przyszłam tu, bo wiem, że mam fatalny stosunek do mojego męża, jeśli chodzi o seks. Ty i Linda bardzo mi pomogłyście w zmianie sposobu myślenia. Dziękuję wam”.
Od tamtej pory, zawsze kiedy chce mi się ponarzekać na to, jak wyglądam, wspominam tamtą uroczą kobietę, która poradziła sobie z problemami z własnym ciałem, i to dodaje mi sił, aby zrobić to samo.
Linda: Kolejną osobą, która utkwiła mi w pamięci jest kobieta, która urodziła dziecko dzięki Intymnym sprawom.
Lorraine: Ach tak, pamiętam. Żona pastora, która nie potrafiła się zmusić do uprawiania seksu ze swoim mężem, ponieważ padła ofiarą przemocy seksualnej w przeszłości. Intymny dotyk przywoływał w jej pamięci bolesne chwile. Przeczytała książkę, uczestniczyła w dziesięciogodzinnej sesji wykładów, a potem opowiedziała, jak bardzo nie może się doczekać, aż wróci do domu i pozwoli sobie na intymne zbliżenie z mężem. Po dziewięciu miesiącach dowiedziałyśmy się, że urodziła dziecko – dziewczynkę!
Jest to fragment książki L. Dillow i Lorraine Pintus, Intymne sprawy. 21 pytań na temat seksu, które zadają sobie kobiety, wyd. Esprit