Chodzimy ze sobą tygodnie, miesiące, jesteśmy zakochani, szczęśliwi, zapatrzeni w siebie... Czasem przychodzi jednak moment, gdy coś się zaczyna „nie układać”. Może zaczynamy się częściej kłócić albo wręcz przeciwnie, oddalamy się od siebie, coraz mniej rozmawiamy, rzadziej spotykamy.
Oczywiście sposób przeżywania takiej sytuacji zależy od naszego temperamentu, osobowości, płci i wieku, jednak wiele osób może wtedy rozważać, czy bycie z daną osobą nadal ma sens, także jeśli poważnie myśleliśmy o wspólnej przyszłości, czy może lepiej się rozstać. (Czasem, dla własnego dobra, lepiej podjąć tę trudną decyzję szybko i stanowczo, tym bardziej jeśli czujemy się w jakikolwiek sposób nieszanowani czy wręcz wykorzystywani i dotyczy to zarówno dziewcząt, jak i chłopców. Jednak tutaj chcę się skupić na bardziej neutralnych sytuacjach.)
Towarzyszy nam wtedy dużo emocji, czasem bardzo sprzecznych, wahamy się czy nasza decyzja jest dobra, czy nie będziemy jej za chwilę żałować. Dlatego warto wszystko na spokojnie przemyśleć, przemodlić, może poradzić się jakiejś zaufanej osoby, ale pamiętając o tym, że ostateczna decyzja musi należeć tylko do nas, bo to my poniesiemy jej konsekwencje. Nie polecam pochopnego załatwiania sprawy, a już tym bardziej ulegania pokusie bawienia się uczuciami i urządzania scen rodem z filmów – ośmieszania i dyskredytowania do niedawna kochanej osoby np. na szkolnym korytarzu podczas długiej przerwy, ale także przestrzegam przed chowaniem głowy w piasek i liczeniem na to, że wszystko samo się rozwiąże i wystarczy unikać spotkania, aby obie strony uznały relację za zakończoną.
Ile dać sobie czasu na rozważenie sytuacji? To też oczywiście sprawa bardzo indywidualna, jednak w przypadku dziewcząt mam taką obserwację, że z racji cyklicznych zmian zachodzących w ciele każdej kobiety, zmienia się też sposób postrzegania i reagowania na wszystkie ważne i mniej ważne wydarzenia w jej życiu. Dlatego, drogie panie, miejcie do siebie cierpliwość i przyjrzyjcie się swoim emocjom związanym z rozstawaniem minimum przez miesiąc. Może być tak, że zauważycie, że wasza decyzja odejścia od chłopaka jest przez pewien czas bardzo stanowcza, ale po paru dniach zaczynacie widzieć waszą relację w cieplejszych barwach, chcecie jej dać kolejną szansę, by znów za kilka dni mieć wszystkiego serdecznie dosyć i chcieć zakończyć całą sprawę najlepiej nie przebierając w słowach.
Tym, co może pomóc w rozeznaniu, o co nam tak naprawdę chodzi, co nam się zaczęło nie podobać w tej drugiej osobie, jest napisanie sobie wszystkiego, co nam przychodzi na myśl i to nie tylko tych negatywnych rzeczy, ale też wszystkich cech, które nas na początku tak zachwyciły.
Taki „bilans” jest bardzo pomocny wtedy, kiedy już czeka nas ta trudna rozmowa (zawsze najlepiej jeśli jest to rozmowa), bo wtedy możemy zdobyć się na zobaczenie naszej relacji w bardziej obiektywny sposób i nawet powiedzieć o dobrych cechach, które ma ta druga osoba. Ważne jest to, żeby nawet w obliczu rozstania okazać drugiej osobie szacunek, choć może to być bardzo trudne. Oczywiście, trzeba starać się mówić o swoich uczuciach, emocjach, używać komunikatów „ja”: „czuję się...”, „było mi przykro, kiedy...”, „zdenerwowało mnie...” itp. Takie postawienie sprawy może pozwolić też tej drugiej osobie zobaczyć i wyrazić jak ona się czuje, co jej nie tylko w naszej relacji, ale i w nas nie odpowiada... Prawda bywa trudna do przyjęcia, jednak tylko ona ma moc oczyszczania i wyzwalania, dlatego nie bójmy się mówić o tym, co naprawdę przeżywamy. (Przestrzegam jedynie przed uciekaniem się do szantażu emocjonalnego, taka gra nigdy nie wyjdzie na dobre, bo jest po prostu zmuszaniem drugiej osoby do robienia czegoś, czego nie chce, a relacja oblubieńcza musi opierać się na dobrowolności.)
Pamiętajmy też o tym, że nie zawsze jest tak, że obie osoby zauważą w relacji na tyle poważne różnice czy trudności, że równocześnie postanowią się rozstać, pewnie częściej dochodzi do sytuacji, w której jedna z osób wyjdzie z taką inicjatywą i ta druga może nie być przygotowana na definitywne rozstanie. Czy wtedy trzeba spotkać się jeszcze raz i znów to wszystko przeżywać? Tutaj nie ma jednoznacznej odpowiedzi. W jednym przypadku możemy narazić się na niepotrzebne i raniące przeciąganie całej sprawy, w drugim przypadku pozwolenie tej nieprzekonanej osobie na przemyślenie wszystkiego i ustosunkowanie się do tego może oczyścić atmosferę, tym bardziej, jeśli nie możemy dosłownie rozejść się w dwie różne strony, bo jesteśmy z jednej szkoły, osiedla, czy pracujemy w tej samej firmie.
Już o tym wspomniałam, ale na koniec chciałabym jeszcze zwrócić uwagę na to, że wbrew pozorom nie jest obojętne gdzie będziemy się rozstawać. Oczywiście nie chodzi o to, żeby zapraszać dawną ukochaną do drogiej restauracji, nie zawsze jest też stosowne umawiać się w waszym ulubionym miejscu. Dobrze jednak zwrócić uwagę na to, żeby było to spotkanie w cztery oczy. W tej trudnej chwili warto oszczędzić drugiej osobie zaintrygowanych spojrzeń mimowolnych świadków takiej rozmowy, a już tym bardziej rodziny, której zawsze łatwiej o emocjonalny osąd całej sprawy. A przecież nigdy nie możemy być pewni, że z osobą z którą teraz nam się nie ułożyło nie zbudujemy jednak za jakiś czas szczęśliwego małżeństwa...