Kobiety są wierne (nie, nie jak rzeka, ale tak naprawdę!), mężczyźni często zdradzają. One są równocześnie strasznie humorzaste, przypominają pogodę znaną jedynie meteorologom (a i nie zawsze), a dla przeciwwagi oni są bardzo stonowani, w jednym nastroju, są przewidywalni. I znów sieci uogólnień, stereotypy z ziarenkami prawdy. Jak to jest z nami?
Kobieta a wierność
One są uparte, więc kiedy kochają, wkładają w to całe serce (wraz ze swoimi idealistycznymi wyobrażeniami o księciu z bajki). Są zdolne do wielkich poświęceń, do heroizmu. Widać też ich stronę mniej chwalebną – kobiety mogłyby zrobić wszystko, dać największe dowody miłości, a nawet zapomnieć o honorze i po stokroć wybaczać pomimo wielokrotnych zranień albo upaść nisko. Dla nich miłość z jednej strony jest więc emocją, ale z drugiej – postawą, toteż potrafią latami trwać przy tym, kogo wybierają. Ale… No właśnie.
Dziś świat znów czyni akrobacje i staje do góry nogami. Czy lansujemy wzór kobiety wiernej (tej idealnej, Penelopy czekającej na Odysa, tkającej kobierce i niszczącej je co noc)? Zdecydowanie nie. Dziś dziewczyny prześcigają się w „zaliczaniu” chłopaków, same siebie uprzedmiotawiają, tak jak i czynią z facetów przedmiot użytku. Doskonałe przeniesienie z filmu „Lejdis”, który wpierw wzbudził we mnie bunt: one przecież takie nie są! A po kilku obserwacjach opamiętanie: tak przecież jest! Zatem wierność została zdecydowanie podważona, ale też upodlona w okrutny sposób. Nie jest modna. A ja powiem coś więcej i coś odwrotnie: to (w sensie: wierność) jest bardzo kobiece (i bardzo osobowe). Jest elementem przysięgi („i ślubuję ci…”), więc jest nie tyle pochopną decyzją czy jakimś prezentem, który komuś się trafił. Wierność i dla kobiety bywa trudna, ale możliwa do utrzymania. I jest piękna, ozdobna, rodzinna.
Mężczyzna a niewierność
Mężczyznom jest trudniej o wierność. Mają przecież większą potrzebę wolności, silniejszy popęd seksualny i generalnie szukają nowych wrażeń. Ile w tym prawdy? Raczej niemało. Jednak korzenie takich zachowań tkwią nie tylko w naturze męskiej, ile we wszystkich wydarzeniach, w całym otoczeniu. Facet naprawdę spełniony, kochany i doceniany może być tak samo wierny jak kobieta. Może nawet bardziej. Wszak też ślubuje! Kiedy ukochana kobieta nie przestaje fascynować, być z jednej strony ciągłą zagadką, z drugiej nieustannym wyzwaniem, mężczyzna nie musi szukać innej. Wie, gdzie jest jego miejsce, gdzie musi stać na straży. Ciekawe przeniesienie męskich tęsknot do Tej Jedynej pojawia się w filmie „Testosteron”. Faceci, nie owijając w bawełnę, nie kryjąc ułomności, potrafią śmiało mówić, jak bardzo kochają swoje żony, mówić o nich pięknie, zachwycać się nimi. („Wszystkie są dziwkami, oprócz mojej żony.”) Może jest to lekka przesada, ale ukazuje, jak wielkie bywa pragnienie posiadania swojej Oazy, domu, miejsca, gdzie można odpocząć, ale też naładować baterie.
Ponadto istnieje coś tak bardzo ważnego jak męski honor. To on hamuje mężczyznę przed wieloma namiętnościami. Facet musi dokładnie wyliczyć, czy opłaca mu się w coś wchodzić. On także nie będzie długo rozmyślał nad zakończeniem związku, który nadszarpnął jego godność. Bóg, Honor, Ojczyzna… Miłość, Honor, Dom.
Kobieta a zmienność
Kobieta zmienną jest niczym piórko na wietrze – pisał Wergiliusz. I jak się z nim nie zgodzić? Niedobrze, kiedy tę cechę traktujemy jako wadę lub jako coś determinującego całą osobę. Źle też, gdy próbujemy temu zaprzeczać (szczególnie same panie ujawniają taką tendencję: wcale nie jestem humorzasta!).
Skąd ta zmienność? Właśnie z głębi kobiecości! Z natury cykliczności organizmu, który wydziela naprzemiennie hormony, w stałych proporcjach i sprawia, że raz czujemy się tak dobrze, że możemy zdobyć wszystko, a za jakiś czas warczymy, płaczemy bez powodu, złościmy się i cały świat jest szary. Idziemy w zgodzie z fazami księżyca: raz obfitując, a potem znów ubożejąc. To niezrozumiałe często dla samych dziewcząt, a jakże pomocne przy planowaniu pracy, przy zwykłych czynnościach. Kiedy wiem, że czekają mnie naprawdę złe dni, nie stawiam sobie wielkich zadań, nie umawiam się na ważne spotkania, unikam męczących wydarzeń i nie podejmuję odpowiedzialnych, najważniejszych decyzji. I co najważniejsze: staram się być dla siebie wyrozumiała. Ale czy całe otoczenie widzi tą kobiecą zmienność? Zdarza się. Niekiedy trudno to ukryć, choć chciałoby się… Fajnie, gdy chłopak wie, jak funkcjonuje Twój organizm. Wtedy potrafi być naprawdę wyrozumiały i wspaniałomyślny. Zabierze Cię na lody i na spacer, kupi Ci różę i wysłucha najgorszych skarg na świat i na życie, nie wyśmiewając ich. Cóż, może nigdy nie zrozumie, ale za to jak bardzo próbuje!
Zmienność kobiety jest piękna. A dokładniej mówiąc: jej cykliczność. W dawnych czasach kobiety były uważane za sojuszniczki Matki Ziemi i Natury. Już wiadomo dlaczego.
Mężczyzna a stałość
Mężczyzna nie ma tak skomplikowanego układu hormonalnego, jest on niemalże zawsze na tym samym poziomie, co powoduje, że facet jest zwykle tak samo trzeźwo myślący i racjonalny. Każdego dnia prezentuje podobną formę. Potrafi ocenić słusznie sytuację i jeśli ma „gorszy dzień”, to nie z własnej przyczyny, z wnętrza swojej osoby, ale gdzieś z problemów zewnętrznych. W sporach dziewczynki protestują: Wcale nie jesteście mądrzejsi! Wcale nie jesteście silniejsi! A jednak są. Są mądrzejsi, to znaczy zawsze tak samo gotowi do wyzwań, do trudnych operacji myślowych i czynnościowych, i są silniejsi przez to emocjonalnie i intelektualnie. Czyż to nie wspaniałe uzupełnienie kobiecej cykliczności? Kiedy ona wie, że ma u boku kogoś tak odpowiedzialnego i gotowego unieść ciężary codzienności (daj Boże!)?
Stałość męska jest dobrą przesłanką do wierności, co przeczyłoby wyżej opisanym stereotypom. Tutaj trzeba by odróżnić cykliczność od wybuchowości i namiętności. Mężczyźni bywają przecież porywczy, agresywni (i nie co innego, jak hormony grają tutaj główną rolę), ale jest to zmienność niezależna od dni, od fazy, ale od sytuacji. I zwykle trwa krócej, nie odbijając się na całym świecie.
Dobrze, gdy wiemy o naszych stałościach i zmiennościach, o wierności i niewierności, gdy wyczuwamy granice i różnice. I dobrze, kiedy potrafimy ślubować świadomie „wierność… aż do śmierci” (czyli nawet w czasie złych dni ona kocha i on ją kocha! I kiedy ona nie wie, który proszek do prania wybrać, a on za nic nie chce zmienić zdania… Mimo wszystko zatem!).