Płciowość to fakt, że każdy z nas istnieje jako kobieta lub jako mężczyzna.
Odmienność kobiety i mężczyzny to wielka wartość i bogactwo, gdyż dojrzała więź między osobami płci odmiennej owocuje nie tylko ich wzajemnym rozwojem, ale również możliwością przekazywania życia potomstwu. Najpowszechniejszym powołaniem mężczyzny i kobiety jest małżeństwo. Poprzez zawarcie sakramentu dwie osoby mają stworzyć nową, wspólną jakość życia.
W obecnie kulturze mężczyźni tracą swoją tożsamość… Zaczynamy się zastanawiać, dlaczego staje się to tak bardzo powszechnym problemem. Czy kryzys tożsamości mężczyzny wynika z braku wcześniejszego pozytywnego męskiego wzorca? Czy też społeczeństwo i mass-media lansują model tzw. „zniewieściałego mężczyzny” (analogicznie mamy też kobiety, które swoimi zachowaniami czy rolami przypominają bardziej mężczyzn)? Nie jest nam już obcy widok „wystylizowanych” facetów, którzy, prezentując najlepsze marki ubrań, idealnie przystrzyżoną fryzurę oraz nienagannie wyglądające ozdobniki, często zapomnieli: Kim są jako mężczyźni?
Czy jest to zatem ucieczka od prawdy o ludzkiej płciowości?
Przyczyną kryzysu tożsamości mężczyzn upatruje się w przemianach społecznych, w stawianiu przyjemności w miejsce radości, a egoizmu w miejsce odpowiedzialności. W konsekwencji formuje to pokolenie ludzi uzależnionych i niezdolnych do miłości. Skupienie na cielesności, emocjonalności czy doraźnej przyjemności nie jest drogą, która prowadzi chłopców do pełni męskości.
Dzisiejsza rodzina wyraźnie przeżywa kryzys ojcostwa. Otwarcie rynków pracy sprzyja migracjom zarobkowym (często długotrwałym). Nieobecny ojciec z jednej strony pragnie dopełnić obowiązek zabezpieczenia socjalno-bytowego rodziny, z drugiej strony jednak jego n i e o b e c n o ś ć skutkuje negatywnie na relacje z żoną i dziećmi. Nie może tym samym się spełniać w swojej - jakże istotnej - ROLI OJCA, zawężając swój potencjał głównie do dbałości o byt.
Ucieczka w pracę zawodową, realizacja swojego hobby, życie towarzyskie czy nierzadko spotykane nałogi sprawiają, że mężczyźni coraz częściej czują się „zwolnieni” ze swoich obowiązków, a dokładniej z dopełnienia swojej roli. TEGO, przy którym domownicy czują się BEZPIECZNIE. TEGO, który przygotowuje synów do bycia dojrzałym młodzieńcem, a córki do bycia „księżniczkami”. A przede wszystkim nie przekazuje dzieciom modelu: jak być mężem, jak być ojcem.
Fenomen ojcostwa zawiera się bowiem w dobroci, poświęceniu, przywiązaniu, cierpliwości, zaangażowaniu w życie rodzinne. Portret ojca powinien być rzeczywistym obrazem „normalnego” mężczyzny, który świadomy swoich nowych zadań, w sposób dojrzały i odpowiedzialny (mimo słabości, lęków, czy wątpliwości) bierze na barki ciężar opiekuna i stara się pełnić nadaną mu rolę rodzicielską najlepiej jak potrafi.
Tylko ten mężczyzna, który ma odwagę uświadamiać sobie swoje największe marzenia, ideały i pragnienia, może odkryć, że jest w nim KTOŚ, kto najbardziej marzy o tym, by kochać i być kochanym. By chronić i walczyć w imię najwyższych ideałów.
Kluczowym pojęciem w dobrym ojcostwie jest miłość i odpowiedzialność.