Od kiedy zaczęła się moja przygoda z Ruchem Światło – Życie, przynajmniej raz w roku jestem na rekolekcjach: najpierw jako uczestnik, obecnie jako animatorka. Niedawno wróciłam z kolejnych rekolekcji liturgicznych. Zwykle jest na nich znacznie więcej chłopaków niż dziewczyn. Chciałam podzielić się tym, co zauważyłam na jednych z wakacyjnych rekolekcji, a co nieustannie mnie zachwyca. A mianowicie - sposób w jaki posługują chłopacy, jak również ich sposób przeżywania Eucharystii...
Chciałoby się zapytać: dlaczego to jest aż takie zachwycające?
Â
Po pierwsze ubrani są oni w białe, starannie wyprasowane alby, z pieczołowitością przywożone na rekolekcje. Po drugie stojąc w prezbiterium, są wyprostowani, pewni siebie. W tej postawie jest coś z dumy, siły, mocy. Jednocześnie każdy z nich wie, co należy do jego obowiązków, kiedy ma stać, wyjść, obrócić się. Dominuje atmosfera skupienia i gotowości podjęcia działania. Ta koncentracja widoczna jest także w spojrzeniu, skierowanym na ołtarz. Czasem obserwując posługujących, mam wrażenie, że nic ich nie rozprasza, że istnieje tylko tu i teraz. Jednak najmocniejszym widokiem jest moment, kiedy służba liturgiczna ołtarza klęczy. Być może dlatego zwracam uwagę na tę postawę, iż sporą większość z będących na rekolekcjach znam, widzę ich wysiłki w czasie gry w piłkę, przenoszenia ciężkich rzeczy, prowadzenie zajęć - a na Eucharystii klęczą. I nie jest to upadnięcie, rzucenie się na kolana, tylko dlatego, że tak jest wygodniej. To świadome trwanie przed Panem.
Uważam, że silny mężczyzna to nie ten, który nie okazuje słabości, nie wzrusza się i nie przeżywa wewnętrznych kryzysów i rozterek. Mężczyzna, który został stworzony przez Boga jako wojownik z dzikim sercem, nie traci nic ze swojej waleczności, kiedy korzy się, oddaje pokłon, skłania głowę tylko przed Bogiem. Wprost przeciwnie: właśnie wtedy, kiedy uznaje Stwórcę jako tego, który jest potężniejszy, mocniejszy od niego samego, nabiera siły i odwagi do codziennej walki o świętość swoją i bliskich.
Â