Tools
A+ R A- wide normal
Zarejestruj Zaloguj
  • Skip to content
Home » Ona&On » Kobieta » Wyświetla wpisy wg etykiety: kobieta
  • Projekt KiM
  • NPRjestOK!
  • Ślubne-plany
  • O nas
  • Wydarzenia
  • Linki
  • Homesummary
  • Ona&Onmy work
    • Elementarz
    • Kobieta
    • Mężczyzna
    • Ona&On
    • Perfekcyjna Randka
    • Kącik Singla
  • Relacjewith us
    • Narzeczeństwo
    • Małżeństwo
    • Seksualność
  • Rodzina 
    • Rodzina
    • Dzieci
    • Wokół życia
  • Blogi 
    • Blogi Redakcyjne
      • Z pamiętnika Księżniczki
      • Z rycerskiego szlaku
      • Dziennik pokładowy
      • Antykoncepcyjne dylematy
      • Dei Verbum
      • Między nami
      • Kuźnia Miłości
      • Dzień-Dobry-Dzieci
      • Biblio-teczka Malucha
      • Przestrzenie Miłości
      • Super mamą być
      • Piękno kobiety
      • I love USA
      • Przez żołądek do serca
      • Opowieści z Czarodziejskiej Góry
      • Nowa dieta MŻ
      • Z pamiętnika Panny Młodej
  • Dobra Strefa 
    • Strefa Książki
    • Strefa Filmu
    • Strefa Świadectw
    • Strefa Multimediów
    • Strefa Poezji
    • Strefa Wiary
    • Zapisy na Kursy
  • Forum 
  • Kontakt 
Złote Myśli
"Jedno jest w życiu szczęście - kochać i być kochanym." (George Sand)
"Potrzeba wiele serca, aby tylko trochę kochać" (Henry de Montherland)
"Miłość oznacza rozprowadzać ciepło, nie dusząc się przy tym wzajemnie. Miłość oznacza być ogniem, ale wzajemnie się nie spalać." (Phil Bosmans)
"Radość i miłość są skrzydłami wielkich poczynań." (J.W.Goethe)
"Kochać kogoś to znaczy widzieć w nim cuda dla innych niedostrzegalne" (Francois Mauriac)
"Ach, co za oszczędność czasu zakochać się od pierwszego wejrzenia!" (Jan Kamyczek)
"Prawdziwą miłość poznaje się nie po jej sile, lecz po czasie jej trwania" (Robert Paulet)
"Gdybyś kiedy we śnie poczuła, że oczy moje już nie patrzą na ciebie z miłością, wiedz, żem żyć przestał." (S. Żeromski)
"Miłość w najgłębszych pokładach mojej istoty była tą nadzwyczajną energią, która kazała mi chodzić, biegać,walczyć, żyć." (Michel Quoist)
"Tragedią miłości nie jest śmierć. Tragedią miłości nie jest rozłąka. Tragedią miłości jest obojętność." (William S. Maugham)

Wyświetla wpisy wg etykiety: kobieta
Subskrybuj RSS
piątek, 28 listopada 2008 21:09

Urzekająca

Urzekająca

John & Stasi Eldredge, "Urzekająca. Odkrywanie tajemnicy duszy kobiecej"

Oficyna wydawnicza LOGOS, Warszawa 2005


„Odkrywanie naszego piękna w istocie oznacza odkrywanie naszych kobiecych serc."


Nie wiem, co mnie bardziej urzekło: niezwykłość tej lektury czy piękno mojej kobiecości?… Nie wiem, dlaczego co kilka akapitów zamykałam książkę i wpatrywałam się w sufit jakby karmiąc się słowami, odkrywając tajniki przeszłości i teraźniejszości, odnajdując coś, dialogując z sobą?

 

„Urzekająca" postawiła sprawę jasno: kobiecość to najbardziej przynależna i właściwa cecha mojej osoby. Zostałam stworzona kobietą i jest w tym wielki plan Boży i bezcenny prezent dla mnie, i dla innych (zarówno mężczyzn jak i kobiet). Już od dziecka chciałam być księżniczką (nawet grając rolę krasnoludka a nie Królewny Śnieżki), czekałam na Księcia z Bajki (rozczulając się przy romantycznych piosenkach) i chciałabym być podziwiana. Jako mała dziewczynka naśladowałam mamę, podkradałam jej kosmetyki, nauczałam maskotki, przewijałam lalki i matkowałam starszej siostrze i młodszemu bratu. A nade wszystko chciałam wiedzieć, że jestem piękna, urzekająca! W sercu odnalazłam (opisane przez autorów) tęsknoty do: miłości romantycznej, udziału w przygodzie i ujawnianiu swego piękna, a do tego: wytłumaczenie tych pragnień.

 

Książka znakomicie kreśli kobiecy portret duszy, serca i marzeń, szeroko opisując wpływ i wagę wszystkich relacji: z matką, z ojcem, z przyjaciółkami, z ukochanym, z Bogiem. Jest to głębokie spojrzenie na całą osobę, jej świat i czas życia. Przeszłość nie jest bez znaczenia, pozostawia rany na duszy, które trzeba leczyć, nie tylko rozdrapywać. Te zranienia często nieuświadomione ciążą, blokują. A są... Wyleczalne, uzdrawialne.

 

Amerykańskie małżeństwo Eldgredge wymienia się piórem, dając całościowe spojrzenie na omawianą kwestię. Odwołują się wciąż do przykładów z życia swoich znajomych oraz tych najbardziej osobistych (historia Stasi i jej problemów jest niezwykle szczera, naprawdę poruszająca tak jak dzieje ich związku), przez co nietrudno odnaleźć się w którejś z opowieści. Silnym fundamentem przekazywanej treści jest głęboka wiara chrześcijańska małżonków. W zamyśle Stwórcy Ewa jest koroną stworzenia, ozdobą, pięknem wcielonym, które to piękno rozprzestrzenia. Ona jest przeznaczona do miłości romantycznej, do bycia zdobywaną, do motywowania wszelkiej męskiej aktywności. Jest w niej życiodajna moc, ona dąży zawsze do czegoś Więcej, czegoś głębiej… Urzeka swoją tajemniczością, czasem pochopnie nazywaną skomplikowaniem. Kobieta jest w swoim pięknie prosta, ujmująca.

 

Jakaż to mądra książka, ach. Jak na teraz – dla mnie niezgłębiona. I na pewno będzie pozycją w biblioteczce niestałą, a wędrującą: mama, siostra, przyjaciele... Długa przed nią droga. Droga urzekania. (I mam nadzieję, że zawędruje do Was. I trochę się pogości w Waszych sercach.)

Opublikowane w Strefa Książki
Czytaj więcej...
środa, 07 stycznia 2009 16:05

Królewna śniegu

Królewna śniegu

Ponawiam jeszcze raz ten wpis. Początki nie są łatwe, zwłaszcza, kiedy kobieta musi mierzyć się z elektroniką, z bazami danych, językiem komputera. Ach, Panowie, jak dobrze, że jesteście.

 

Ale pisać chciałam o królewnie śniegu. O tym, że  każda księżniczka jest bardziej dzieckiem niż dorosłym. Nie dziecinnym - bo to znaczy być niedojrzałym, ale pełnym dziecięctwa.

 

Zasypało całą Polskę, Kraków też. Dziewczynka we mnie cieszy się leniwie opadającym śniegiem, lśnieniem bieli, przypomina sobie sanki z mamą, lepienie bałwana, rzucanie się śnieżkami, jazdę na łyżwach, wiarę w to, że może zbudować iglo. Cieszy się ciepłem domu. Ale już druga strona królowej śniegu złości się, że stopy marzną, że jest ślisko, że buty się brudzą i oblepiają, że autobusy się psują i spóźniają. I narzeka.

 

Życzę więc i sobie, i wszystkim Paniom, żeby nie popadły w syndrom królowej. Wszak cóż piękniejszego od radosnej, optymistycznej niewiasty? Trochę szalonej? Gotowej na walki śnieżne?

 

K.

Opublikowane w .:BLOG:. Z pamiętnika Księżniczki
Czytaj więcej...
niedziela, 30 listopada 2008 21:23

Duchowość kobiety

Duchowość kobiety

red. Józef Augustyn SJ, „Duchowość kobiety”

wydawnictwo WAM, Kraków 2007


Kobieta niejedno ma imię, a równocześnie (i paradoksalnie) bycie Nią oznacza pewien szczególny wymiar wrażliwości, pewną głębię duchowości, którą współcześnie albo próbuje się zagłuszyć i zepchnąć, albo całkiem przeformułować na sposób ezoteryczny i parapsychologiczny. Tak nie godzi się patrzeć.

 

Wokół tego stanowiska skupiają się publikacje (ukazujące się wcześniej w „Życiu duchowym”) zebrane w tomiku „Duchowość kobiety”. I, co warte podkreślenie, jak pisze redaktor (Józef Augustyn SJ) we wstępie: „o duchowości kobiety można przecież mówić jedynie w kontekście duchowości mężczyzny i odwrotnie”, dlatego uzupełnieniem tej książki jest „Duchowość mężczyzny”, o której piszemy w innym artykule.

 

Jak teologia mówi o kobiecie? Gdzie jest miejsce kobiecości w obrazie Boga? Jakie były uczennice Chrystusa? Jak rozumieć piękno kobiecości Maryi i innych święte kobiety? Jakie jest Jej miejsce w Kościele? Czy kobiety są bardziej pobożne? Co oznacza macierzyństwo? Jak mężczyzna spostrzega jej miejsce w rodzinie? Jaka szczególna relacja łączy matkę i córkę? Jaki obraz kobiecości „serwują” dzisiejsze media? Na te oraz na wiele innych kwestii odpowiadają autorzy artykułów.

 

Książka posiada pewien wymiar pokrzepienia, przypomnienia o miejscu kobiety w samym sercu teologii i nauczania Kościoła, w centrum życia rodzinnego i społecznego. Kobieta jawi się jako dar, a jej duchowość jako głębia Mądrości i Wrażliwości uzupełniająca duchowość mężczyzny, by stworzyć Pełnię na wzór boski. Ciekawa pozycja, znakomici autorzy i wielka radość czytania.

Opublikowane w Strefa Książki
Czytaj więcej...
poniedziałek, 26 stycznia 2009 19:55

Śpiąca królewna

Śpiąca królewna

Pisałam już o Królewnie Śniegu, zatem czas na śpiącą królewnę. (Swoją drogą, Disney’owska wersja zawsze wzbudzała we mnie zachwyt! Zwłaszcza przybycie trzech wróżek…)


Ostatnio zauważam, że istnieje syndrom takiej Śpiącej Królewny (nie tylko u innych i nie tylko z książek). Po prostu: jestem piękna, więc teraz się położę, poczekam, odpocznę, bo co więcej: jestem już zmęczona (zawsze dobry, trafny argument!) albo... nie mam czasu na nic – istnieją takie śpiące królewny-lunatyczki! (Jakby w odwrotnym kierunku.) Nie jest to dosłowne przeniesienie, ale zawiera w sobie szereg zachowań. Kobieta zdobyła (mężczyznę życia, pozycję) i myśli, że tak już zostanie. Że jest na szczycie i więcej pracy nie potrzeba. Oby zostało, jak najbardziej! Ale przecież życie ucieka i wszystko, co piękne potrzebuje rozwoju. Kwiat, o który się nie dba, marnieje przecież.

 

Podśmiewamy się ze stwierdzenia, że kobiety mają nadzieję, iż mężczyźni po ślubie się zmienią (a oni się nie zmieniają), a mężczyźni liczą na to, że one się nie zmienią (a one się zmieniają). Oczywiste, że wiek, doświadczenia, praca, macierzyństwo – kształtują, wyostrzają pewne kwestie, inne łagodzą. Ale kształtowanie, jak każda czynność, może iść w stronę poprawy lub pogorszenia. Mężczyzna naprawdę może kochać wiernie, ale musi mieć, o co walczyć. W byciu razem potrzeba ciągłych iskierek pobudzających do trwania i kochania. A to wszystko wychodzi z Nas. Nie jest czymś, co przychodzi samo.

 

Na początku znajomości, przy etapie „zdobywania” każdy chce pokazać się ze strony nieskazitelnej. Panie dbają o wystrzałowe ubrania, staranny makijaż, nienaganną mowę i uśmiech. Panowie starają się o niespodziankę, o kwiatki, o zagadywanie na inteligentne tematy. I tak powoli do przodu, aż się poznają już ze wszystkich stron, aż będą wiedzieli wszystko o swoich ułomnościach. Tak wiele, że już nikt tyle nie wie. Że nagle są w posiadaniu wiedzy niemal zabójczej, oczerniającej. To dobrze. Bez tego nie ma miłości (bez ułomności, bez słabości), bez tego nie ma człowieka. Ale co dalej? Czy życie nas tak po prostu wy-kiwa? Piękne jest, że można chcieć dla drugiej osoby stawać się lepszym. Że można samego siebie ganić. Że można z siebie rezygnować.

 

A dalej, właśnie usypiamy chętnie. I nie tylko księżniczki, rycerze też. Znamy się na wylot, rozczarowaliśmy się: ty nie jesteś idealny! A tu zonk. Kiedy zaczynamy od drugiej strony: ja nie jestem idealna/idealny wszystko przybiera inny obrót. Nie mogę spać, muszę działać. Muszę powracać do siebie, do pierwszych spotkań. Muszę poznawać na nowo. Czy druga osoba może nas zmienić? Często bronimy się, chcemy ochronić swoją indywidualność. „Musisz mnie zaakceptować.” Ale jest coś znacznie większego: że można zmieniać się samemu siłą woli, wysiłkiem, pragnieniem. Na lepsze i nie kosztem ‘siebie’.

 

Jeszcze zima, ale już na wychodnym. Po niej na pewno przyjdzie wiosna (albo od razu lato). Warto się już przebudzić. Z-wiosennieć. Roz-maić.


/Bywają też i zaspani rycerze. I nie wiem jeszcze jaka jest zależność: kto pierwszy się poddaje: ona czy on? Kto szybciej zasypia?...

 

KW

Opublikowane w .:BLOG:. Z pamiętnika Księżniczki
Czytaj więcej...
środa, 28 stycznia 2009 18:22

Dziennik osobisty

Dziennik osobisty

Kiedy kroczyłam niedawno krakowskimi ulicami, przyszedł mi na myśl obraz mojego domu/mieszkania za kilka lat. I pierwsze co zobaczyłam, to wielkie regały książek, wielka biblioteka. (Oby nie pokryta kurzem.) W głowie od razu obwiniłam o to Mariusza (który ostatnio zamiast kwiatka podarował mi książkę filozoficzną), ale już po chwili opamiętałam się: sama wyszłam z księgarni bogatsza o dwie pozycje. Ach, cóż za uzależnienia, urzeczenie.

 

Ale nie o uzależnieniach, nie o domach i nie o nauczkach dzisiaj, ale o książce. Właściwie o dwóch. Otóż pewnie nic nowego nie wniosę, pisząc o „Urzekającej” państwa Eldredge’ów. Nawet strach polecać, żeby nie być posądzoną o przeciętność. Zatem dziś polecam „Dziennik osobisty”, polecam Wszystkim Kobietom (choć wiem, że istnieje i „Dziennik pokładowy” dla Panów… Ale przecież nie będę im w notatki zaglądać).

 

Dlaczego jest tak cudowny? Bo jest jak prawdziwy dzienniczek, trochę jak pamiętnik, który może sam poprowadzić. Ucieszył mnie mój własny blog, dlatego tak idealistycznie zatytułowałam go dodając, a może i podkreślając: „Pamiętnik”. Ale wiadomo, że zawsze trzeba cenzurować siebie (jakie to trudne! Można wpaść w dwie skrajności przecież…) i oczywiście, nie ma co pisać tylko o sobie (ach, ego-centryzm!) A tu, proszę. Powstał specjalny dziennik dla pań, w którym można przeczytać fragmenty o sobie, cytaty o kobiecości, odniesienia do książki „Urzekającej”, można ołówkiem/długopisem/piórem wpisać odpowiedzi na przeróżne pytania, można rozmyślać. (Radzę pisać, nie bać się. Być szczerą i odważną. Mam wciąż w myślach wszystkie piękne kalendarze, w których strach pisać, bo są „takie piękne”, a za chwilę już nieaktualne i niezużyte!) Można zatem rozwijać skrzydła. Na przekór śpiącej królewnie i królewnie śniegu w nas.

 

„Niniejsza książka dotyczy twego serca. A słowa są głosem serca” (ze wstępu) Brzmi obiecująco?

 

PS. W ramach wyjaśnień: Następnego dnia dostałam kwiatka. Ale czy to nie piękne: być docenioną przez mężczyznę także intelektualnie?... O tym jednak już następnym razem.

 

KW

Opublikowane w .:BLOG:. Z pamiętnika Księżniczki
Czytaj więcej...
poniedziałek, 09 lutego 2009 17:54

U-kobiecić się

U-kobiecić się

Nie będzie to żadna wielka nowina, żadne odkrycie, ale w kręgach dość szerokich wiadomo, że dziecko do prawidłowego rozwoju potrzebuje mamy i taty, potrzebuje kobiety i mężczyzny, aby określić swoją płeć, aby nabrać odpowiedniej postawy do płci przeciwnej. Dlaczego rodzice? Ano, bo są najbliżej, są na co dzień. Może uściślając: oni są pierwszymi wzorami, pierwszymi matrycami. (Wiadomo, że przychodzą kolejne w postaci cioć, wujków, sióstr, braci, koleżanek i kolegów). Tyle tytułem wstępu. A dalej opowiem coś o u-kobieceniu.

 

Nie ma to nic wspólnego ze zmianą tożsamości, tym bardziej orientacji. Chodzi o coś bardzo prostego: że mianowicie są dookoła mnie kobiety!! Wielkie odkrycie dni ostatnich, jakbym je nagle zauważyła. A dlaczego?

 

Na progu dwóch nazwisk (niejako jednak dwóch tożsamości) coś spycha mnie do postaci małej dziewczynki znów. Lubię wracać w przeszłość, podsumowywać, jak było i co było, a jednocześnie patrzeć naprzód: ile gości zjedzie się na wesele, czy nie przewrócimy się w pierwszym tańcu i kto złapie welon. A dalej: jakie będą firanki w oknach i jaki kolor oczu będą mieć nasze dzieci.  I przy tym wszystkim małej Kasi przychodzi jednak myśl, że oto stanie w roli naprawdę kobiecej – roli żony, pani domu i – daj Boże - matki. A to nie lada zadanie. To nie jest już studenckie życie: kanapka na obiad, buntownicze sprzątanie (albo i nie sprzątanie), spotykanie się na kawę w kawiarni, ręczne pranie własnych koszulek i czas dla siebie ciągnący się daleko, daleko. Wszystko przyjdzie spotęgowane. I niezwykle piękne. Ale jak to uradzić?

 

Myślę o KOBIETACH, które znam. O kilku osobach, które utwierdzają mnie w przekonaniu, że bycie kobietą to wielka odpowiedzialność, wielki heroizm. Kobiety, które noszą wszystkie radości i smutki swoich mężów, dzieci, wnuków. Które nie mają dla siebie czasu już (albo mają, ale mało). Takie, które wydoskonaliły się w podzielności uwagi i serca, które wymadlają setki łask i których życzenia zawsze się sprawdzają. (Znają na wylot „swoich”, a i cudzych aż do połowy serca.) Panie, które mają więcej problemów w jednym dniu niż ja w miesiąc, a mimo to idą dalej. Takie ciche i zawsze uśmiechnięte, kochane przez ludzi, którym zdaje się, że niekoniecznie jest tak jak na twarzy wymalowane. One dają mi wzór – ten najpotrzebniejszy. Inny wzór dla małej dziewczynki.

 

Dzięki Babciu, Mamo, Mamo Chrzestna, Siostro… i Wam Wszystkim, Wszystkim…

 

KW

Opublikowane w .:BLOG:. Z pamiętnika Księżniczki
Czytaj więcej...
czwartek, 12 lutego 2009 19:46

Nie-zależność

Nie-zależność

Bardzo rzadko przytrafiają się moje dni nie-zależności (od-miłości), czas totalnego i pozornego burżujstwa. (Czyli rozłąka na kilka dni.) Taki czas, który kiedyś – w czasach gimnazjalnych i licealnych - był codziennością. Można było się w nim rozgościć, zadomowić, zasiedzieć. (I jakby nie było: trochę wzrosnąć! Nigdy nie pisałam tak dużo jak wtedy, nigdy nie czytałam tak wiele…) Trochę izolacji, trochę introwersji pogłębionej, trochę mojego świata, poezji, przyglądania się ludziom. Kiedy zostaję sama, świat zaczyna głośniej mówić. Ale… Ale dziś ciężko się go słucha.

Żyję w tych godzinach DLA… dla siebie. Nie spieszę się, kupuję tyle, ile mi wystarcza (na co mam ochotę, czyli i tak za dużo), mam możliwość wyjścia z koleżankami (obrażonymi już dawno za moje uzależnienie) lub pozostania w domu z odkładaną aż do po-sesji książką. Momenty na spokojne spakowanie plecaka, odpisanie na listy, napisanie coś do bloga. Całkiem niezależna.

Jest coś pociągającego w niezależności. Jest w tym pewien indywidualizm, chodzenie swoimi drogami, ze swoim zegarkiem. Skupienie się na sobie. Ale taka niezależność w Miłości jest 1) trudna 2) często niszcząca ale 3) potrzebna.

Potrzebna
– bo chwila odosobnienia pozwala wzrastać, uspokajać się, nabierać sił. Chwile z dobrą lekturą, czas na modlitwę, na rozmyślanie, porządkowanie.

Niszcząca
– gdy niezależność staje się priorytetem, może niszczyć relację. Równie cenne jest wspólne odpoczywanie.

Trudna – bo codzienność i tęsknota aż wołają o to, aby być z drugim, dla drugiego. Bo ciężko znaleźć granicę.

Zatem ja znalazłam się w sytuacji pomiędzy niezależnością a osamotnieniem. Jestem sama przez kilka dni oblepiona tęsknotą, wydzwaniająca wciąż do wiadomo-kogo i odliczająca dni do powrotu, a potem do klauzuli ślubu (bo wtedy już nie do pomyślenia takie rozstania).

U-zależnienie? Myślę, że u-tęsknienie. Niezależność jest modna. „Musisz być samodzielna!” A ja nie chcę być niezależna, chcę być u-kochana.

„Nie jest dobrze, aby mężczyzna był sam…”

Opublikowane w .:BLOG:. Z pamiętnika Księżniczki
Czytaj więcej...
piątek, 16 stycznia 2009 21:52

Kobieta. Kapłaństwo serca

Kobieta. Kapłaństwo serca

Jo Croissant, „Kobieta. Kapłaństwo serca”

Wyd. W drodze, Poznań 2003

 

Niejedna już mała dziewczynka chciała zostać księdzem. Bo przecież on obcuje tak blisko Boga! Bo on bierze udział w takich cudach, bo... Czy Bóg wyróżnił mężczyzn przez dar kapłaństwa? Czy nic nie zostawił kobietom?

Oj, zostawił. I to nie byle jakie kapłaństwo, ale kapłaństwo serca. – Obcowanie z wieloma tajemnicami, uczestniczenie w wielkich wydarzeniach zbawienia i w mało-wielkich historiach codzienności. Jo Croissant w kapitalnym stylu odkrywa serce kobiety jako miejsce szczególnego wybraństwa. Książkę zaopatruje w bardzo mocne i prawdziwe świadectwa wielu bliskich jej osób oraz w głębokie refleksje teologiczne, oparte na badanych Pismach. Prawdziwa uczta dla duszy zgłodniałej tak wielkich odkryć! Piękny traktat o godności kobiety. O jej wybraństwie. O jej kapłaństwie, dla którego nie trzeba złudnego i zubożającego „uprawnienia płci”. Kobieto, bierz udział w tych dziełach.

Opublikowane w Strefa Książki
Czytaj więcej...
sobota, 16 maja 2009 22:04

Twoje urzekające serce

Twoje urzekające serce

Stasi Eldredge "Twoje urzekające serce", wyd. Logos, Warszawa 2007

 

"Gdy Bóg objawia przed nami swoją tożsamość, ujawnia nam także naszą. Pisze w naszych sercach prawdziwą opowieść o tym, kim jesteśmy."

Jak zapewne wielu z nas zastanawiałam się, czym ta książka może różnić się od "Urzekającej".  Postanowiłam to sprawdzić. Po czym stwierdziłam, że kolejne dzieło Stasi Eldredge znów jest niezwykłe. Dlaczego?

 

Książka jest zbiorem najważniejszych przesłań dla serca kobiety. Porusza wprawdzie kwestie występujące już w "Urzekającej", ale jakby w zupełnie innym świetle. Na każdej stronie znajdują się zdjęcia odpowiadające zawsze w jakiś sposób temu, co w danej chwili się czyta. Są po prostu czarująco opracowane, dzięki nim można na chwilę zagłębić się w swoje serca i zobaczyć wiele pięknych rzeczy. Pozwalają one lepiej wyobrazić sobie treść i  wniknąć w nią. Książka stworzona jest z myślą o tym, by zawsze i wszędzie można było po nią sięgnąć - jest niewielka i nie wymaga czytania od deski do deski. Można ją chwycić w czasie robienia obiadu, jazdy autobusem, czy przed snem. Zawsze wtedy, gdy nasze serca potrzebują chwili wytchnienia i zaczerpnięcia prawdziwego piękna.



Na koniec chciałabym przytoczyć zachęcające słowa przedmowy Johna Eldredge’a:

"Czytaj ją przy porannej kawie i podczas śniadaniowej przerwy. Trzymaj ją w torebce i zaglądaj do niej, gdy czekasz na odbiór dzieci ze szkoły. Naprawdę dobrze Ci to zrobi. Myśl o niej jak o odnowie biologicznej dla serca. O podarunku od Tego, który kocha cię najbardziej."

Opublikowane w Strefa Książki
Czytaj więcej...
niedziela, 05 kwietnia 2009 21:17

Kobieta rządzi

Kobieta rządzi

Pewien starożytny paradoks brzmi mniej-więcej tak:
Mały synek rządzi swoją matką, matka rządzi ojcem, ojciec rządzi Ateńczykami, Ateńczycy – Grecją, a Grecja – światem. Wniosek? Chłopiec rządzi światem.


Oczywiście, mamy tutaj do czynienia z błędem logicznym. Analogie są wszak zbyt słabe, ale to sprawa jasna i teraz nieistotna. Zastanawiam się najmocniej nad drugim przejściem: mama rządzi tatą. I o tym teraz.


Zastanawiałam się ostatnio z koleżankami, jaka jest nasza kobieca sytuacja w świecie, w polityce, w biznesie. Mamy gorzej. Mało nas choćby w Sejmie. Mało nas na filozofii, mało nas – prawdziwych poetek i pisarek. Trochę to dziwne, przykre...W niektórych sytuacjach trudno dziwić się feministycznym postulatom (nie wszystkim, żeby było jasne!)


Może jednak dobrze, że nie kobietom został powierzony całkowicie ster do rządów państwem?;-) Chwiejność kobiecych nastrojów mogłaby doprowadzić szybko do ruiny nie tylko gospodarkę. Kobieca uczuciowość nie potrafiłaby niekiedy stawiać twardych tez i bolesnych dla innych rozwiązań. Czasem strach snuć takie wyobrażenia. Chwała Bogu, w wielu dziedzinach i sferach życia kobiety na równi z mężczyznami podejmują najróżniejsze zadania. Nie brak wybitnych kobiet-strategów, dyplomatek i bizneswoman, ale czy jest to reguła?

Czy to znaczy, że panowie – gotowi do zdobywania, czasem bitwy, nieokiełznania, dzikości – właśnie oni sami rozporządzają światem?


I tu właśnie odpowiedź niesie paradoks. Bo jakże nie mówić o wielkiej roli kobiety: żony i matki, która naprawdę potrafi mężczyznę uwrażliwiać, otwierać na piękno, częstokroć hamować. Która z pań nie słyszy: „gdyby nie ty, już dawno bym to rozwalił”? Która nie czuje, że w jej obecności każde wulgarne słowo zmienia się w lekki  eufemizm?


Nie jest to żadne odkrycie. Ale jakże nobilituje kobietę. Naprawdę, gdy myślę, że mamy taką władzę, to aż się boję.
Że o niej zapomnimy.

Opublikowane w .:BLOG:. Z pamiętnika Księżniczki
Czytaj więcej...
  • «
  •  pierwsza 
  •  poprzednia 
  •  1 
  •  2 
  •  3 
  •  4 
  •  5 
  •  6 
  •  7 
  •  8 
  •  następna 
  •  ostatnia 
  • »
Strona 1 z 8

Wyszukiwarka

Ostatnio na Forum

    • Mężczyzna i NPR
    • Last post by Kami79
    • 3 tyg., 4 dni temu

More Topics »

Tagi

aborcja antykoncepcja bajka Biblia blog czystosc duchowosc dylematy dzieci dziecko film kobieta komunikacja konkurs ksiazka ksiazki malzenstwo meskosc mezczyzna milosc Mloda Para narzeczenstwo NPR piekno plodnosc polecamy poradnik rodzicielstwo rodzina roznice seksualnosc slub teologia ciala warsztaty wesele wiadomosci wiara wychowanie zakochanie zwiazek

Ostatnie komentarze

  • Agnieszka Kowal Zgadzam się w 100% z treścią artykułu :)! Pamiętam tę… Napisane przez Agnieszka Kowal na piątek, 27 kwietnia 2012 14:15
  • Ewa Maria Dla mnie ta rzeźba jest piękna w formie i bardzo… Napisane przez Ewa Maria na środa, 25 kwietnia 2012 17:29
  • Maciej Kryczka Dobry, pomocny tekst. Dzięki wielkie :-) Napisane przez Maciej Kryczka na czwartek, 12 kwietnia 2012 09:30
  • Agnieszka Kowal Wspaniałe :) Napisane przez Agnieszka Kowal na wtorek, 20 marca 2012 22:23
  • Agnieszka Kowal Uwielbiam tę książkę! Sięgam po nią przynajmniej raz w roku… Napisane przez Agnieszka Kowal na wtorek, 20 marca 2012 22:15

Główne działy

  • Ona&On
  • Relacje
  • Rodzina
  • Blogi
  • Dobra Strefa
  • Forum
  • Kontakt

Blogi

  • Z pamiętnika Księżniczki
  • Z rycerskiego szlaku
  • Dziennik pokładowy
  • Antykoncepcyjne dylematy
  • Dei Verbum
  • Między nami
  • Kuźnia Miłości
  • Dzień-Dobry-Dzieci
  • Biblio-teczka Malucha
  • Przestrzenie Miłości
  • Super mamą być
  • Piękno kobiety
  • I love USA
  • Przez żołądek do serca
  • Opowieści z Czarodziejskiej Góry

Na skróty

  • Kontakt
  • Mapa strony
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Rejestracja
  • Newsletter
  • Zaproś nas!
  • Formularze
  • Wesprzyj nas!

Zobacz także

  • Konkursy / Akcje
  • Ślubne-plany
  • NPR jest OK!

Polecane strony

  • Fundacja Rodzin Pełna Chata
  • NPRjestOK!
  • Przymierze Wojowników
  • Czysty SEX
  • Księgarnia i Wydawnictwo Rubikon
  • Projekt KiM
  • NPRjestOK!
  • Ślubne-plany
  • O nas
  • Wydarzenia
  • Linki
Copyright © 2011 Portal za-kochanie.pl



  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?
*
*
*
*
*

* Pole wymagane