Wpływ przemian hormonalnych w cyklu na relacje w małżeństwie, czyli kobieta zmienną jest!
Młodzi ludzie stający na ślubnym kobiercu przyrzekają sobie dozgonną miłość, wierząc, że ich uczucie jest wieczne. Lecz czy są w pełni świadomi, jak głęboki wpływ na ich wzajemne relacje mogą mieć przemiany fizjologiczne zachodzące w organizmie kobiety?
„Kobieta zmienna jest” zauważył już starożytny pisarz, a do dziś potwierdza to spostrzeżenie miliony mężów na całym świecie. Każdy człowiek miewa tzw. „gorszy dzień” czy przeciwnie, poprawę nastroju, zależnie od wielu czynników fizycznych, psychicznych, pogodowych. A jednak na sferę emocjonalną i psychiczną większości kobiet przemożny wpływ mają zmiany poziomu hormonów zachodzące w trakcie cyklu miesiączkowego.
Zatem jak poradzić sobie z ową zmiennością? Czy da się ją zrozumieć, okiełznać, zamknąć w jakieś logiczne ramy? Zapewne racjonalny umysł męski do takiego usystematyzowania tej zmienności dąży. Co wydaje się być sprzecznością samą w sobie. Ale tylko pozornie.
Z pomocą przychodzi, ku zdziwieniu wielu, umiejętność obserwacji przemian hormonalnych, zwana Metodami Naturalnego Planowania Rodziny lub Metodami Rozpoznawania Płodności. Gdy zerkniemy na wykres takich przemian, nieodparcie skojarzy nam się on z pasmem górskim, w którym szczyty przeplatają się z dolinami i przełęczami. Generalnie możemy podzielić kobiecy cykl na dwie fazy, w których zmienia się samopoczucie kobiety, ale także i jej sposób postrzegania siebie, świata zewnętrznego oraz relacji z bliskimi.
Dwie fazy
W fazie dojrzewania komórki jajowej wpływ na organizm kobiety mają estrogeny, grupa hormonów, nazywana często „hormonami kobiecości”. Dlaczego tak, skoro zawsze chodzi o hormony kobiece? Ponieważ w tym okresie większość kobiet ujawnia cechy identyfikowane jako atrybuty kobiecości, czyli: ciepło wewnętrzne, cierpliwość, łagodność, troskliwość, czułość. Kobiety w tym czasie zwykle odczuwają przypływ pozytywnej energii i chęci do życia.
Natomiast w fazie ciałka żółtego, czyli po jajeczkowaniu organizm kobiety skupia się na jednym wyjątkowym zadaniu: przygotowaniu środowiska dla ewentualnie poczętego nowego życia i zapewnienia mu warunków rozwoju. Często ta faza objawia się spadkiem nastroju i sił witalnych, a zwłaszcza pod koniec cyklu drażliwością, czasem dochodzącą aż do stanów depresyjnych czy wybuchowych włącznie.
Jaki to ma sens?
To bardzo uproszczony schemat tych przemian. Ale ich znajomość może oddać nieocenione usługi poprawie i budowaniu relacji małżeńskich. Z pewnością dużo łatwiej jest mężczyźnie zaakceptować przemiany pierwszej fazy. Gdy żona nie tylko jest łagodniejsza i bardziej wyrozumiała, ale również często w jego oczach atrakcyjniejsza fizycznie. Przy wysokim poziomie estrogenów skóra kobiety jest jędrniejsza i bardziej elastyczna, oczy większe i bardziej błyszczące, głos wyższy i łagodniejszy, a ciało wydziela zapach podświadomie przyciągający uwagę mężczyzny. To dobry czas na poprawę kontaktów, na porozumienie w kontrowersyjnych kwestiach, na budowanie ciepłych relacji. Mąż lepiej znosi lekką krytykę od żony będącej w fazie okołoowulacyjnej. Warto więc odłożyć małe pretensje na tę właśnie fazę. Można powiedzieć, że to dobry czas na spontaniczne okazywanie uczuć. Ale nie traćmy czujności i nie popadajmy w pewną melancholię, gdyż zmiana stoi u drzwi. Oczywiście kobiety są różne i z różnym natężeniem odczuwają swoją zmienność hormonalną. Lecz zazwyczaj w mniejszym czy większym stopniu, ona nadchodzi.
Wraz ze wzrostem poziomu progesteronu, zmienia się samopoczucie, cera, ale i wizja otaczającego świata. Progesteron, zwany hormonem macierzyństwa, usposabia kobietę do ochrony życia, które mogło się począć w tajemnicy jej ciała, do zapewnienia mu spokojnego rozwoju. Paradoksalnie wiele kobiet staje się wówczas bardziej nerwowymi i niecierpliwymi, rozdrażnionymi. Jakby szczególnie w tym okresie one oczekiwały od świata zewnętrznego wyrozumiałości i cierpliwości jakiej jeszcze kilka dni temu same w sobie wiele miały. Cóż, ten trudny emocjonalnie czas, to papierek lakmusowy męskiej miłości i cierpliwości. Nie tak już łatwo i nie tak fascynująco jest żyć z ukochaną pod jednym dachem. Warto się nieco uodpornić na nerwowe uwagi, skłonność do pretensji czy wyciągania starych żalów. Panowie, odwagi!
Pamiętajcie, że ten czas minie i znów znajdziecie swoje ukochane jako ciepłe i wyrozumiałe. Lepiej w tym czasie nie ulec pokusie zbędnych dyskusji i roztrząsania racji, a raczej unikać eskalacji emocji. Bukiet kwiatów, ciepła kąpiel, kolacja przy świecach zakończona w sypialni przy romantycznej muzyce więcej zdziała, niż roztrząsanie nieuzasadnionych (zdaniem męża) pretensji żony. Wiedzcie, że macie pole do popisu w tej kwestii przemian hormonalnych. Kontakt seksualny dostarcza kobiecie cały wachlarz substancji tak pozytywnie ją nastrajających. Ale pamiętajcie: dla kobiety akt seksualny zaczyna się od porannego pocałunku, a przygotowanie do niego trwa cały dzień. Dlatego w tej fazie dbanie o miłe gesty i puszczanie mimo uszu nieprzyjemnych uwag jest szczególnie wskazane.
Wspomniałam na początku o pomocy, jaką w tej kwestii mogą stanowić metody obserwacji cyklu. Sprawa prosta, a jakże przydatna. Mąż odpowiednio wyedukowany bez trudu odczyta wykres i rozpozna przejście z jednej fazy do drugiej. Będzie miał czas na „opracowanie odpowiedniej strategii” i przygotowanie się do owej zmienności.
A jestem przekonana, że odpowiednie męskie podejście i wysiłek na pewno się opłacą.