Jako ojciec Piotrka chciałbym się z Wami - a przede wszystkim mężczyznami - podzielić swoim doświadczeniem ojcostwa. Jest to droga bardzo dynamiczna, która zmienia się z rozwojem dziecka i musi być do niego dostosowana. Inaczej zajmowałem się Piotrkiem, gdy był niemowlakiem inaczej teraz, kiedy ma już ponad 3 lata.
Pisząc o tym, najłatwiej jest mi uwypuklić poszczególne ważne etapy w naszym życiu:
- obecność od samego początku, czas dla Malca w brzuszku Agaty: głaskanie, całowanie, mówienie, czytanie
- aktywne przygotowanie do narodzin - szkoła rodzenia, nasze wspólne rozmowy, odwiedzanie szpitali (porodówek)
- narodziny - obecność przy porodzie, przecięcie pępowiny, trzymanie za rączkę podczas badania
- powrót do domu: pielęgnacja, kąpiel
- spacery w parku, noszenie w chuście
- obecność przy szczepieniach i trudnych chwilach
- wspólny czas na zabawę, budowanie z klocków, czytanie i odpoczynek
- zabawy w ruchu: od wspólnego raczkowania do siłowania się
- obserwowanie i dzielenie się postępami, radość z nich
- afirmacja dziecka i przy dziecku
- obecność, pomoc, wsparcie, granice
- odkrywanie talentów i ich rozwój
- wspólna modlitwa, rozmowa o Bogu, czytanie Biblii dla dzieci
- zabawa w rycerzy, wojowników, żołnierzy.
Mój czas spędzany z synem bardzo się różni od tego, który spędza on z mamą. Przede wszystkim jest go mniej w ciągu dnia. Ale mam na myśli raczej przebieg, dynamizm, sposób zabaw. Moja żona mówi, że „jesteśmy głośni”. O tak, nie jest to w skupieniu budowanie domku z kart – warto z 3-latkiem pogalopować na koniku (na patyku) lub przewieźć go na własnych plecach, nie żałując przy tym okrzyków i naśladowania różnych postaci. Ważne są też zabawy w kontakcie - czyli mocowanie się, turlanie – wszystko z siłą i z domieszką ryzyka. Ojciec to ten, który jest silny, wymagający, ale także czuły i troskliwy - kiedy boli rozbite kolano potrafi przytulić i wytrzeć łzy, zrozumieć, że boli.
Grzegorz