Aborcja jest śmiercią człowieka, jest śmiercią poczętego dziecka.
Po każdej śmierci naturalnym procesem jest proces żałoby. Co to znaczy?
Jest to proces opłakiwania zmarłego i rozliczania się z relacji z nim. Z drugiej strony jest to etap powolnego godzenia się z tym, co się stało. Jest to powiązane z udziałem moimi i innych osób. Przez te głębokie doświadczenie człowiek staje się bardziej dojrzały, zwłaszcza wówczas gdy następuje pełne pogodzenie się z rzeczywistością śmierci.
A jeśli zabraknie miejsca dla przeżycia żałoby?
Następuje WYPARCIE – zachowujemy się tak jakby tego wydarzenia w ogóle nie było albo mówimy „dobrze się stało” (czyli nadajemy mu pozytywnego znaczenia). Zachowanie na sposób jak gdyby „nie było problemu” to zaprzeczenie temu co się naprawdę stało, a więc zaprzeczenie śmierci dziecka.
Najczęściej zmaga się z tym kobieta, ona odczuwa cały szereg objawów psychicznych fizycznych i duchowych. Syndrom poaborcyjny obejmuje także poszczególnych członków rodziny (męża, kolejne dzieci, dziadków). Przeżywanie żałoby daje o sobie znać na zewnątrz w jej zachowaniu: staje się smutna, depresyjna, płaczliwa, niecierpliwa do siebie, do dzieci i męża. Zaczyna być, mówiąc potocznie, „podminowana”, więc każdy drobiazg ją denerwuje, źle śpi, bardzo często śnią jej się koszmarne zdarzenia, obrazy, wizje, a przez to wstaje niewyspana. Atmosfera i stopień napięcia rośnie w niej samej, a tym samym w rodzinie czy wśród ludzi, którzy z nią żyją.
Kobieta zaczyna się bać o to, co nastąpi. Długofalowy lęk związany jest oczywiście z tamtą wcześniejszą śmiercią, ale też zaczyna się ona trwożyć, aby: „nic złego się nie wydarzyło” jej dzieciom, jej samej! Poczucie winy zmusza ją do stawiania sobie pytań takich jak: Co teraz będzie? Czy dobrze zrobiłam? Jak wyglądałoby moje dziecko? Teraz miałoby…
Poczuciu winy towarzyszą często objawy kompulsywne - od nadmiernego objadania się do jadłowstrętu. Odczuwa dolegliwości bólowe (kręgosłup, brzuch), które wynikają z nieustannego napięcia. Spada poczucie własnej wartości i akceptacji siebie. Uraz daje o sobie znać. Rana aborcyjna wciąż krwawi i nie chce się zabliźnić.
Winą obarcza się współdziałających z popełnieniem aborcji (męża, rodziców, znajomych, którzy współdecydowali razem albo wiedząc o sytuacji nie udzielili matce wsparcia). Wiele kobiet, które idą do lekarza z zamiarem aborcji oczekuje, że to lekarz wyjdzie im naprzeciw, że to może on zaopiekuje się, jakoś pomoże, powie pokrzepiające słowo, które przeważy decyzję na korzyść dziecka.
W sytuacji takiej pęka więź małżeńska i seksualna, często rodzi się oziębłość. Życie seksualne nie przynosi satysfakcji, a akt małżeński nie prowadzi do jedności, zaczyna być udręką i budzi odrazę. Kobieta zamyka swoje serce, zamyka swoje ciało. Kobieta przestaje dbać o siebie lub zaczyna być nadmiernie skoncentrowana na sobie, chcąc być wręcz perfekcyjną. Niektóre kobiety poszukują w tym położeniu innego partnera, który się zaopiekuje, lepiej ukoi przytuli, okaże czułość, zrozumienie.
Czy jest możliwe wyjście z syndromu poaborcyjnego?
Tak. Najpierw trzeba naprawdę przeżyć żałobę, tak do końca - dać sobie prawo do odczuwania smutku, przepłakana straty, pozwolić „odejść” dziecku z naszego życia, do końca pogodzić się z tym, co zaistniało i pozwolić sobie to „wydarzenie zamknąć”. Należy się skupić na tym, by leczyć to, co jeszcze pozostało. Potrzeba zatrzymania się nad emocjami, których brzemię aborcja pozostawiła.
Powrót do relacji z tym dzieckiem, którego już nie ma, jest zawsze wzruszającym momentem, ponieważ kobieta obawia się tego spotkania. Jest ono niezwykle potrzebne po to by, prosić dziecko o przebaczenie. Wypowiedzenie żalu, wyjaśnienie czynu - dlaczego tak się stało? Można również napisać list do swojego dziecka, porozmawiać z nim, co może być bardzo ważne w procesie leczenia.
Jest możliwym powrót do normalnego życia, jeśli człowiek (zarówno kobieta jak i mężczyzna) uwolni się od zalegającego latami zawodu, złości, agresji. Będzie pragnął PRZEBACZYĆ SOBIE.
Chodzi o to, aby kobieta powtórnie wróciła do rodziny i tu się realizowała jako żona, matka, córka, aby spełnienie czerpała z relacji.
Przerwanie ciąży, zanegowanie tego macierzyństwa jest, mówiąc obrazowo, jest jak przerwanie tzw. wstążki. Spotkanie z tym dzieckiem związuję tę wstążkę na nowo, ponownie może zaistnieć relacja. Po takim spotkaniu jest szansa na wprowadzenie wewnętrznego spokoju, poprzez przebaczenie sobie i innym. Mając świadomość, że dzieci, które „odeszły”, przynależą do naszej rodziny, są częścią niej.
Biografia:
1. Douglas R. Crawford, Michael T.Mannion „Po aborcji uzdrowienie psychiczne i duchowe według metody after” Wyd. WAM, Kraków 2004.
2. Na podstawie wywiadu z psychoterapeutką - Anną Stelmaszczyk.