Tools
A+ R A- wide normal
Zarejestruj Zaloguj
  • Skip to content
Home » Rodzina » Rodzina » Wyświetla wpisy wg etykiety: dziecko
  • Projekt KiM
  • NPRjestOK!
  • Ślubne-plany
  • O nas
  • Wydarzenia
  • Linki
  • Homesummary
  • Ona&Onmy work
    • Elementarz
    • Kobieta
    • Mężczyzna
    • Ona&On
    • Perfekcyjna Randka
    • Kącik Singla
  • Relacjewith us
    • Narzeczeństwo
    • Małżeństwo
    • Seksualność
  • Rodzina 
    • Rodzina
    • Dzieci
    • Wokół życia
  • Blogi 
    • Blogi Redakcyjne
      • Z pamiętnika Księżniczki
      • Z rycerskiego szlaku
      • Dziennik pokładowy
      • Antykoncepcyjne dylematy
      • Dei Verbum
      • Między nami
      • Kuźnia Miłości
      • Dzień-Dobry-Dzieci
      • Biblio-teczka Malucha
      • Przestrzenie Miłości
      • Super mamą być
      • Piękno kobiety
      • I love USA
      • Przez żołądek do serca
      • Opowieści z Czarodziejskiej Góry
      • Nowa dieta MŻ
      • Z pamiętnika Panny Młodej
  • Dobra Strefa 
    • Strefa Książki
    • Strefa Filmu
    • Strefa Świadectw
    • Strefa Multimediów
    • Strefa Poezji
    • Strefa Wiary
    • Zapisy na Kursy
  • Forum 
  • Kontakt 
Złote Myśli
"Radość i miłość są skrzydłami wielkich poczynań." (J.W.Goethe)
"Miłość nie jest skarbem, który się posiadło, ale obustronnym zobowiązaniem." (Antoine de Saint-Exupery)
"Kochać to wierzyć drugiej osobie i ufać jej, wierzyć w jej ukryte siły, w życie które posiada, jakiekolwiek byłyby kamienie do usunięcia dla wyrównania drogi." (Michel Quoist)
"Miarą miłości jest miłość bez miary" (Św. Franciszek Salezy)
"Miłość jest jak słońce. Ten, którym zawładnęła, może zrezygnować z wielu spraw. Komu jej brakuje, temu brakuje wszystkiego." (Phil Bosmans)
"Jedno jest w życiu szczęście - kochać i być kochanym." (George Sand)
"Najgłębszym pragnieniem w sercu każdego człowieka, przed pragnieniem życia, jest pragnienie kochania i poczucie, że jest się kochanym." (M. Quoist)
"Kochać kogoś to znaczy widzieć w nim cuda dla innych niedostrzegalne" (Francois Mauriac)
"Trzeba mieć wiele taktu i umiaru, by z miłości jak z mlecza, nie zdmuchnąć czaru." (Jan Sztaudynger)
"Radość i miłość są skrzydłami wielkich poczynań." (J.W.Goethe)

Wyświetla wpisy wg etykiety: dziecko
Subskrybuj RSS
piątek, 13 stycznia 2012 14:49

Czy istnieje dobry czas na dziecko?

Czy istnieje dobry czas na dziecko?

Jestem w takim wieku i na takim etapie życia, że rozmowy na temat dzieci stają się coraz częstsze. Zarówno ze świeżo upieczonymi rodzicami jak i z tymi, którzy mają kilkanaście (lub więcej) lat doświadczenia, a także z tymi, którzy o dzieciach dopiero myślą. W moim wypadku poniższe rozważania będą czysto teoretyczne. A może nie do końca? Przecież nie mając dziecka, tym bardziej zadaję sobie owo pytanie: kiedy jest na nie najlepszy czas?

 

Powinnam zacząć od tego, że już sam nasz ślub nie był w „dobrym” czasie. Obecnie wśród zakochanych studentów tendencja jest taka, aby z małżeństwem poczekać przynajmniej do zakończenia studiów. My tymczasem postanowiliśmy pobrać się po trzecim roku studiów. Wspominając to, co działo się po ich zakończeniu, jestem wyjątkowo wdzięczna, że nie daliśmy się przekonać o tym, aby poczekać. Końcówka ostatniego roku studiów (jesteśmy w tym samym wieku) i żegnanie się ze statusem studenta było naprawdę trudnym zadaniem. Walka ze sobą podczas pisania pracy magisterskiej, stres związany z terminami, niepewność wynikająca z poszukiwaniem stałej pracy, a do tego wszystkiego koniec z ulgami studenckimi, które znacząco ułatwiają życie. To był dla nas gorący okres i nie wyobrażam sobie wrzucić do tego kotła jeszcze ślubu – tych emocji oraz całego galimatiasu związanego z przygotowaniami.

 

Czy sprawa wygląda podobnie jeśli chodzi o potomstwo? Czy naprawdę należy osiągnąć tę mityczną stabilizację (przez wielu rozumianą jako dobrze płatna praca z umową na czas nieokreślony, samochód i własne mieszkanie)? Ile przyszłoby nam czekać, jeśli faktycznie chcielibyśmy począć dziecko dopiero w momencie, gdy zdobylibyśmy mieszkanie co najmniej dwupokojowe (niech będzie na kredyt) i całkiem niezły samochód? Patrząc tak na rzeczywistość należałoby pogratulować rozsądku tym, którzy późno się zakochują i późno biorą ślub – ich omijają podobne rozważania dotyczące potomstwa – mają już wszystko, czego potrzeba, a czas goni, więc na dziecko trzeba decydować się szybko. Ale przecież nie wybieramy sobie czasu, w którym na naszej drodze staje przeznaczonym nam mąż/żona!

 

Póki co mam poczucie, że nasza stabilizacja nigdy nie nadejdzie w takiej formie jak życzy sobie tego świat – nastał kryzys, kredyty dają niechętnie, o pracę ciężko, do tego mamy wykształcenie humanistyczne, z dziedziczeniem i bogatymi rodzicami też krucho. Dom, auto, dobrze płatna praca? Czasem chciałoby się powiedzieć: chyba w innym wcieleniu! Czy to oznacza, że mamy nie mieć dzieci? A może jednak powinniśmy zebrać się w sobie, zacisnąć zęby i pracować do 35 roku życia, aby zadbać o ową stabilizację?

 

Czasem mam wrażenie, że stabilizacja jest słowem, które zastępuje wygodnictwo. „Musimy osiągnąć stabilizację zanim zdecydujemy się na dziecko” może być tak naprawdę niechęcią do rozstania się z obecnym stanem rzeczy i sposobem funkcjonowanie. A poza tym, jak dziecko pojawi się na świecie, to i tak zburzy naszą dotychczasową stabilizację – jeśli nie finansową to emocjonalną, towarzyską...

 

Moja mama ostatnio powtarza, że dzieci rodziły się nawet podczas wojny. Czasem trzeba matkom rację przyznać. Oczywiście, na pewno należy się starać o zapewnienie godnych warunków dla naszego malucha, ale przy okazji warto się zastanowić, czy nasze wymagania względem statusu posiadania nie są aby wygórowane.

 

Poza finansami, o niedobrym czasie na dziecko świadczy fakt, że akurat jest dobry czas na coś innego: karierę, podróżowanie, młodzieńcze szaleństwa. Decydujemy, że warto poczekać na awans albo na spełnienie marzenia o podróży do Ameryki Południowej. Tymczasem wraz z awansem mamy coraz większą chęć na kolejny, do którego jesteśmy tak blisko i znów czas nie dziecko jest nieodpowiedni. Po Ameryce przychodzi planowanie wyprawy po Afryce, a czas upływa i z każdym dniem coraz trudniejsze wydaje się odnalezienie w roli przyszłego rodzica. Czy naprawdę realizowanie pasji z dzieckiem jest niemożliwe?[1]

 

Myśląc o swoich przyszłych dzieciach, warto być szczerym z sobą samym. Bez wątpienia jest to bardzo wymagająca decyzja, która musi być podjęta w pełni odpowiedzialnie. Ale chyba nie ma potrzeby zbytnio się bać – zawsze w naszym życiu może zdarzyć się coś nieprzewidywalnego (ot, chociażby utrata pracy) i prawdopodobnie nigdy nie nastanie czas idealny. Ilu jest rodziców, którzy po kilku latach od urodzenia nie w pełni planowanego dziecka mówią: „To był najlepszy moment w naszym życiu – sami byśmy tego tak perfekcyjnie nie zaplanowali”.

 

Nie pamiętam gdzie i kiedy, ale usłyszałam od rodziców kilkorga dzieci taką myśl: musimy zadać sobie pytanie nie tylko o to, czy my chcemy przyjąć dziecko, ale również czy ono nie potrzebuje, abyśmy je przyjęli. Ta przewrotna i nie do końca oczywista myśl może sprawi, że spojrzymy na całą sprawę z innej perspektywy. Może jest jakieś dziecko, które tylko czeka na to, aby urodzić się w naszej rodzinie, poznać swoich dziadków i nacieszyć ofiarowanym mu, wyjątkowym ciepłem.

 

Czy istnieje dobry czas na dziecko? Myślę, że nie. Na dziecko nie ma dobrego czasu, bo ono zawsze nam w czymś przeszkodzi, zawsze będziemy musieli mu jakąś część swojego życia poświęcić. Myślę też, że istnieje moment, w którym coraz bardziej pragniemy dziecka i w którym ono pragnie nas. Naszej miłości, czułości, radość i ciepła. Warto wsłuchać się siebie, aby nie zagłuszyć tego pragnienia.

 


[1] O tym jak mając dzieci rozwijać pasje do podróży i kolarstwa można się przekonać na stronie: http://www.rowerowarodzinka.pl/

Opublikowane w Rodzina
Czytaj więcej...
wtorek, 31 stycznia 2012 17:10

Być Rodzicem

Być Rodzicem

BYĆ RODZICEM - to autorski program czerpiący ze Szkoły dla Rodziców i Wychowawców, którego autorką jest p. Anna Zygmunt-Kucharska. Seria kursów dla rodziców BYĆ RODZICEM obejmuje trzy elementy:
1. BYĆ RODZICEM - ABC skutecznego rodzica
2. BYĆ RODZICEM - Start
3. BYĆ RODZICEM - Nastolatka i nie zwariować

 

Zapraszamy do zapoznania się z naszą propozycją. Zostań skutecznym rodzicem i ciesz się ze swego rodzicielstwa! Kursy odbywają się w Krakowie w Centrum Budowania Relacji (ul. Sławkowska 1/3b).

______________

BYĆ RODZICEM - ABC Skutecznego rodzica


Zajęcia mają charakter edukacyjny i są treningiem komunikacji z dzieckiem. Przeznaczone dla wszystkich rodziców, nauczycieli i opiekunów, dla których wartością jest budowanie relacji z dzieckiem, pogłębianie trwałej więzi, która posłuży dobremu porozumiewaniu się przez całe życie. Uzyskane umiejętności wpływają na poprawienie relacji z innymi nie tylko w rodzinie i szkole, pozwalają zadbać o własne potrzeby i czerpać satysfakcję z kontaktu z ludźmi.

 

Zawartość tematyczna:

•  Relacja – jak budować i pogłębiać dobrą relację z dzieckiem

•  Uczucia - jak akceptować i radzić sobie z trudnymi emocjami
•  Współpraca - jak skłonić dzieci do wspólnych działań
•  Dyscyplina - jak korygować niepożądane zachowania bez przemocy
•  Samodzielność i odpowiedzialność- jak kierować a nie wyręczać
•  Poczucie wartości dziecka - jak budować i rozwijać pozytywny obraz siebie i adekwatną samoocenę

 

Zajęcia odbędą się w cyklu sześciu 3-godzinnych spotkań.
Sugerowana darowizna: 200 zł od osoby (w przypadku małżeństw 300 zł) za cały kurs (18 godzin).

 

Najbliższe terminy kursu:
1. Grupa wieczorna: 27 II 2012 r. (poniedziałek), godz. 17.30-20.45 - ZAPISY
2. Grupa poranna: 29 II 2012 r. (środa), godz. 9.30-12.45 - ZAPISY


BYĆ RODZICEM - Start


Na ten kurs zapraszamy pary planujące dziecko, rodziców w ciąży oraz rodziców maluchów i wszystkich zainteresowanych rozwojem człowieka u początku jego życia.

 

Będzie tu można zdobyć wiedzę oraz przećwiczyć niektóre umiejętności związane z:
•  prawidłową pielęgnacją niemowlęcia
•  odczytywaniem  potrzeb malucha i ich zaspokajaniem (np. w sferze ruchowej, emocjonalnej, poznawczej)
•  komunikacją z niemowlakiem
•  wychowaniem najmłodszych
•  odnalezieniem się w roli rodzica


Odbędą się dwa 4-godzinne spotkania poświęcone rozważaniom na powyższe tematy.
Sugerowana darowizna: 90 zł od osoby (w przypadku małżeństw 160 zł) za cały kurs (8 godzin).


Najbliższy termin kursu:
1. Grupa weekendowa: 21 IV 2012 r. (sobota) - ZAPISY


UWAGA! Wszystkim zainteresowanym kursem polecamy również BYĆ RODZICEM - ABC skutecznego rodzica - wcale nie jest za wcześnie!


BYĆ RODZICEM - Nastolatka i nie zwariować!

Kurs przeznaczony dla rodziców nastolatków, a także dla nauczycieli i wychowawców pracujących z tą grupą wiekową.


Uczestnicy dowiedzą się:
•  na czym polega specyfika okresu adolescencji i dlaczego bywa on tak trudny.
•  co można zrobić, żeby zadbać o wzajemną więź w tym okresie.
•  przećwiczymy umiejętności, które pomogą wesprzeć swoje dorastające dziecko, a samemu pozbyć się, tak nieznośnego, uczucia bezradności.


Spotkania będą poświęcone następującym tematom:
1.  Co zrobić, by nie odszedł, jak zadziałać, by wrócił – o roli więzi.
2.  Czuje, pragnie, potrzebuje – o roli uczuć w relacjach
3.  Słuchaj, mów, rozmawiaj – o roli i sposobie rozmawiania
4.  Umiem, chcę, działam – o budowaniu poczucia własnej wartości i motywacji do działania
5.  Trudne tematy są trudne – używki/media/seks
6.  Granice, normy, zasady – jak to zrobić z nastolatkiem


Terminy w trakcie ustaleń, ale nie wcześniej niż w kwietniu.


UWAGA! Wszystkim zainteresowanym kursem polecamy również BYĆ RODZICEM - ABC skutecznego rodzica - wcale nie jest za późno!

Opublikowane w Rodzina
Czytaj więcej...
poniedziałek, 17 maja 2010 07:53

Dziecko z chmur

Dziecko z chmur

Justyna Bigos, Beata Mozer „Dziecko z chmur”

Wyd. Nasza Księgarnia 2010

 

Książka „Dziecko z chmur” to prawdziwa opowieść dwóch kobiet, a właściwie szerzej: dwóch małżeństw pragnących dziecka i zmagających się z problemem niepłodności. I wraz z tym, zmagających się z pytaniami o własne powołanie,  o swoją miłość oraz o rolę Boga w tym wszystkim. To historie o cierpieniu, o marzeniach, o poszukiwaniu sensu, o wspieraniu się oraz o dojrzewaniu, a wreszcie o upragnionych "dzieciach z chmur", dzieciach adoptowanych.

 

Justyna i Beata to koleżanki ze studiów, które połączyło to samo pragnienie i podobny trud do spełnienia, a zatem wspólna droga. Książka została pomyślana jako przeplatające się zapiski autorek, retrospektywne odtwarzanie wydarzeń oraz emocji. Jest to nie tylko opis sytuacji, ale także odważne zadawanie pytań i szukanie na nie odpowiedzi.

 

Historie warte przeczytania i zrozumienia.

 

"Odważę się powiedzieć, że jest jakiś przedwieczny sens, tajemnica ii przykazanie Rodziny Zastępczej, skoro sam Bóg powierzył swego Syna takiej właśnie rodzinie ludzkiej.

Piękna, mądra i wartościowa książka - pięknych, mądrych i wartościowych kobiet, Justyny i Beaty.

Tekst odważny, pełen dramatyzmu, krystalicznej szczerości, bezkompromisowy, głęboki, poruszający i wymowny."

Piotr Fronczewski (z opisu książki)

 

Książkę można zakupić poprzez stronę wydawnictwa Nasza Księgarnia

www.naszaksiegarnia.pl

Opublikowane w Strefa Książki
Czytaj więcej...
piątek, 26 lutego 2010 17:43

"Chcemy dziecko"

"Chcemy dziecko"

Czy my, ludzie mamy prawo (być rodzicami)? Obowiązek? Misję? Powołanie? Dar?

 

Godne pochwały są wszelkie starania o dziecko, czekanie na maleństwo, cieszenie się nowym życiem, dawanie życia, rozwijanie go, tworzenie specjalnie dla niego atmosfery miłości, budowanie dlań domu. Każdy człowiek jest przecież powołany do ojcostwa/macierzyństwa, do płodności i do miłości. Ach, jak dobrze (?) jest wypełniać takie misje!

 

Natrafiłam na publikacje na temat leczenia niepłodności i na opis procedur związanych z dawcą nasienia albo komórki jajowej. Między wierszami można niemal wyczytać: „Bogu dzięki, że mamy tak wielu ludzi na ziemi, którzy chętnie pomogą”. Nie jest więc już problemem nawet fakt, że jedno z małżonków ma problemy z płodnością. Metod coraz więcej. Oczywiście dzisiaj już wszystko bardzo kulturalnie, w warunkach laboratoryjnych, nie tak jak to może kiedyś. W tekście o dawcach wybrzmiewa dylemat, który jednak dość szybko zostaje rozwiązany. No bo przecież nasze dziecko jest tylko w połowie nasze. Połowa genów to nie geny od tego wychowującego/przyjmującego ojca/tej matki. Szok? No, można nad tym przejść. Jeden mężczyzna przyznaje, że jednak jego syn jest do niego dość podobny, bo to też kwestia wychowania, nie tylko genów. Pewna kobieta dziwnie czuje się z myślą, że są w niej plemniki nie jej męża. No ale to przecież leczenie. A więc dziecko nie musi powstawać z miłości, z tych dwojga.

 

(Dawcy pomagają też w sytuacjach samotnych rodziców albo par tej samej płci – zero problemów.)

 

Czy my ludzie dostajemy dziecko w darze (albo go nie dostajemy – też w jakimś darze)? Czy po prostu możemy je mieć, kiedy tego zachcemy (i oczywiście nie mieć, kiedy to nam na rękę)? Czy mamy postawę miłości i otwartości czy postawę roszczenia?

 

„Oto ja i dzieci moje, które mi dał Pan, stanowimy cudowne znaki…” (Iz 8,18)


KM

Opublikowane w .:BLOG:. Z pamiętnika Księżniczki
Czytaj więcej...
sobota, 22 stycznia 2011 14:38

Od niemowlaka do przedszkolaka

Od niemowlaka do przedszkolaka

Czy jestem dobrą mamą?

Czy sprawdzam się jako ojciec?

 

Takie pytania zadaje sobie wielu rodziców. Zwłaszcza, gdy ich pociecha zdaje się zupełnie ignorować kierowane do niej polecenia, lub – po raz kolejny – nie zważając na tłum ludzi wokół, daje pokaz wytrzymałości swoich strun głosowych.

 

Niektórzy ludzie uważają, że zadbane dzieci są zawsze wesołe, uśmiechnięte, przyjaźnie nastawione do otoczenia. Ale oni raczej nie mają swoich pociech. Ci, którzy już tego szczęścia dostąpili, przyznają zapewne, iż choć ich życie znacznie się wzbogaciło, stało barwniejsze i radośniejsze, bywają chwile, gdy marzą o najkrótszym choćby urlopie. Czy to znaczy, że nie sprawdzają się w roli rodziców?

 

Oczywiście – nie! To, że dzieci marudzą (zwłaszcza podczas choroby), łamią zakazy, czasem nawet gryzą i szczypią, mają napady złości, niekoniecznie oznacza braki w wychowaniu (co innego gdyby takie zachowania powtarzały w starszym wieku). By się o tym przekonać, warto sięgnąć po książkę Bogny Białeckiej – Od niemowlaka do przedszkolaka. Rady dla rodziców i wychowawców. Opierając się na specjalistycznej wiedzy oraz własnym bogatym doświadczeniu (mama czwórki dzieci, w tym bliźniaków), autorka opisuje m.in. rozwojowe trudne (czyli nieprzyjemne dla otoczenia, ale zupełnie normalne i przejściowe) zachowania dzieci oraz radzi, jak wychodzić z podbramkowych na pozór sytuacji.

 

Jednak poradnik Bogny Białeckiej to nie tylko zbiór porad na momenty kryzysowe. Publikacja ta zawiera również propozycje wielu zabaw stymulujących rozwój malców na poszczególnych etapach ich rozwoju. Jak pobudzać zmysły i utwierdzać poczucie bezpieczeństwa niemowlaka? Które zabawy pomogą w kształceniu empatii? Czy istnieje sposób na umuzykalnienie dzieci? Jakie rozrywki będą atrakcyjne dla trzylatka, zmuszonego do dłuższego przebywania w domu? Co niezwykle cenne, książka zawiera także szereg rad, jak własnoręcznie (przy niskim nakładzie finansowym) wykonać zamienniki drogich zabawek, sprzyjających rozwojowi malców.

 

Serdecznie polecam, tym bardziej, że choć bardzo treściwa, jest to mała książeczka, która bez problemu zmieści się w torebce (można ją zatem czytać niemal wszędzie:).

 

Bogna Białecka, Od niemowlaka do przedszkolaka. Rady dla rodziców i wychowawców, Święty Wojciech, Poznań 2010.

Opublikowane w Strefa Książki
Czytaj więcej...
środa, 23 lutego 2011 10:11

Szczęśliwy początek

Szczęśliwy początek

Jak można bawić się z noworodkiem? Co zrobić, by czas spędzany z maleństwem nie był monotonny i zrutynizowany? W niektórych kręgach (najczęściej męskich) wciąż pokutuje przekonanie, że dziecko zanim zacznie mówić, tak naprawdę niewiele rozumie i opieka nad nim ogranicza się właściwie do karmienia i przewijania. A przecież pierwsze miesiące życia to jeden z najintensywniejszych okresów rozwoju! Pełne wykorzystanie tego czasu może przynieść w przyszłości wspaniałe owoce. Jak tego dokonać?

 

Jak w wielu przypadkach i tu zapewne nieoceniona okaże się rodzicielska intuicja. W poszukiwaniu inspiracji warto jednak sięgnąć także po profesjonalną pomoc. Jest nią np. pozycja Smart start. Praktyczne ćwiczenia według metody „Udanego startu”. Opracowana przez Margaret Sasse, uznawanej za międzynarodowy autorytet w dziedzinie dziecięcej gimnastyki oraz założycielkę centrum aktywizacji małych dzieci, posiadającego filie na całym świecie, książka zawiera propozycje stymulujących ćwiczeń, pogrupowane według wieku malców. Dzięki temu ukazuje, w jaki sposób nieprzerwanie wspomagać rozwój swoich pociech od momentu ich narodzenia aż do szóstego roku życia. Dostosowanie zalecanych zabaw do poszczególnych etapów rozwoju, pozwala nie tylko na bezpieczne wykonywanie ćwiczeń, ale i na stymulowanie rozwoju dzieci w sposób najbardziej efektywny – zarówno w zakresie motoryki małej i dużej, jak i myślenia przestrzennego, postrzegania czasu, poczucia rytmu, zmysłu równowagi. Niezwykle cenne są również wszystkie zabawy, służące aktywizacji zmysłów, dzięki którym malec nie będzie jedynie widział, ale i spostrzegał, będzie słyszał, a nie tylko słuchał.

 

Ogromną zaletą ćwiczeń zebranych w Smart start jest ich duże urozmaicenie oraz fakt, że bez problemu można wykonywać je w warunkach domowych – nie wymagają wielkich nakładów finansowych (np. drogiego sprzętu) ani czasowych (by były efektywne wystarczy pogrupować je np. w dziesięciominutowe zestawy). Dzięki zrozumiałym opisom oraz zabawnym czarno-białym ilustracjom prezentowane ćwiczenia nie wydają się zbyt skomplikowane – przypominają raczej wesołą zabawę. I to zabawę atrakcyjną dla obydwu stron!

 

Margaret Sasse, Georges McKail, Smart start. Praktyczne ćwiczenia według metody “Udanego startu”, wyd. Jedność, Kielce 2010.

Opublikowane w Strefa Książki
Czytaj więcej...
piątek, 01 kwietnia 2011 11:22

Wspólne odkrywanie świata

Wspólne odkrywanie świata

Pewna dziewczynka bardzo lubiła bawić się lalkami. Każda z jej zabawek, odpowiednio przystrojona, pełniła odrębną rolę. Była zatem lalka-mama, lalki-dzieci i lalka-tata. Przypisanie konkretnych zadań i słów poszczególnym postaciom nie stanowiło żadnego problemu – z wyjątkiem ostatniej lalki. Bo co właściwie robi tata? Po pewnym czasie dziewczynka znalazła rozwiązanie: ubierała lalkę-tatę w garnitur, udawała, że mówi: „wychodzę do pracy” i… chowała figurkę aż do końca zabawy.

 

Powyższa historia – autentyczne wspomnienia dorosłej już dziś kobiety – pochodzi z książki Kena Canfielda Wspólne odkrywanie świata. Dla ojców dzieci w wieku szkolnym. Jak łatwo się domyślić, opowieść ta została przytoczona jako przykład antywzoru ojca. Warto jednak podkreślić, że Canfield skupia się przede wszystkim na tym, co dobre i godne naśladowania, do negatywnych ilustracji odwołując się raczej rzadko. Niewielkie rozmiary publikacji, krótkie i poświęcone konkretnym zagadnieniom rozdziały oraz liczne przykłady, pochodzące z własnego doświadczenia (autor ma trzy córki i dwóch synów) bez wątpienia ułatwiają lekturę. Jednak – co trzeba podkreślić – jak wskazuje sam tytuł, książka adresowana jest do mężczyzn, czytelniczki mogłoby bowiem razić przypisywanie odpowiedzialności za intelektualny, emocjonalny i poznawczy rozwój dzieci niemal wyłącznie ojcom oraz stereotypizacja roli matki (jako tej, która skupia się przede wszystkim na „unikaniu kataru”). Jednak pomimo tych – z punktu widzenia kobiet – niedociągnięć, poradnik Canfielda to pozycja godna uwagi: dzięki niej wielu mężczyzn może odkryć (przypomnieć sobie?), jak istotne, wartościowe i satysfakcjonujące wyzwanie stanowi ojcostwo.

 

Bycie ojcem bez wątpienia nie jest łatwe. Ale czy niewymagające poświęceń, hartu ducha, odwagi i wytrwałości zadania przynoszą radość lub satysfakcję? I czy zasługują one na miano przygód?

 

Ken Canfield, Wspólne odkrywanie świata. Dla ojców dzieci w wieku szkolnym, Edycja Świętego Pawła, Częstochowa 2011.

Opublikowane w Strefa Książki
Czytaj więcej...
niedziela, 08 maja 2011 19:08

Czekając na dziecko...

Czekając na dziecko...

Problem z poczęciem dziecka to jedno z największych wyzwań, z jakimi współcześnie mierzy się coraz więcej małżeństw. Statystyki mówią nawet o 20% par, które mają tą trudność. Dla wielu z nich jest to ciężka próba wiary, często też sprawdzian ich miłości i wierności oraz nauka nadziei a także całkiem nowego spojrzenia na swoje życie i powołanie. Niektórzy doczekują się potomstwa, inni reinterpretują swój pierwotny zamysł i odkrywają, że Droga prowadzi inaczej.

 

„Kiedy dziecko każe na siebie czekać” (wyd. Esprit) to niezwykła książka o walce duchowej małżonków i ich pytaniach o sens oraz istotę rodzicielstwa. Autorzy (Marie i Michal Mornet), którzy sami przeszli tę drogę, w rzeczowy sposób opisują sytuację małżonków dotkniętych obniżoną płodnością, w piękny sposób uwrażliwiają i – można rzec – otwierają oczy. Dużo prościej jest wchodzić w tak delikatny temat, gdy spojrzymy oczami samych małżonków, gdy wsłuchamy się w ich historie. Czy dziecko rzeczywiście „każe”? A może prosi o poczekanie? Książka ukazuje proces dojrzewania małżonków – w wymiarze indywidualnym i wspólnotowym, duchowym i zawodowym. Proces tak głęboki i poruszający, że staje się dla czytelnika lekcją duchowo-życiową.

 

Książka porusza także trudny (szczególnie dla małżonków cierpliwie i długo czekających) temat adopcji. Zobrazowana została prawda o tym, że Bóg czuwa nad rodzicami w tej decyzji i niejednokrotnie wyprzedza ich kroki. Wzruszyła mnie głęboko historia małżonków z Francji, którzy pomimo swoich wcześniejszych postanowień co do wieku dziecka (które miało mieć do 4 lat), przyjęli 11-letniego chłopca z Polski.

 

Rzeczowym uwieńczeniem książki jest dodatek Pierre’a Protota na temat metod wspomagania płodności – ich sposobu działania oraz stosunku Kościoła do tychże metod. Zabrakło jedynie (albo aż) tematu naprotechnologii (jest on wzmiankowany, ale nie rozwinięty wystarczająco), ale sądzę, że  to jest temat na inne publikacje. Droga  do naprotechnologii chyba musi zostać wytyczona przez takie publikacje jak ta państwa Mornet, czyli idąc od i dochodząc do wnętrza sprawy, do serc ludzi.

 

Polecam  W s z y s t k i m  - nie tylko osobom, które długo czekają na dziecko i doskonale czują, o co  w tym naprawdę chodzi. Polecam Wszystkim, bo każdy z nas spotyka (a jeśli jeszcze nie spotkał, to na pewno tak się stanie) takie pary. Warto wtedy wiedzieć więcej. Widzieć więcej.

 

Marie i Michel Mornet, Kiedy dziecko każde na siebie czekać. Nadzieja dla długo starających się o dziecko, wyd. Esprit 2011.

 

Opublikowane w Strefa Książki
Czytaj więcej...
wtorek, 20 marca 2012 21:18

Chłopiec w za dużych butach

Chłopiec w za dużych butach

Oskara i panią Różę poznałam już jakiś czas temu. Co prawda nie mogłam sobie przypomnieć na co chorował Oskar i czy miał osiem czy dziesięć lat. Jak przez mgłę pamiętałam uśmiech pani Róży, wiedziałam tylko jedno, że był dobry. Czas upłynął. Dojrzałam. Chłopiec pewnie też podrósł a pani Róży przybyło kilka zmarszczek. Domyślam się, że mają mi już co innego do opowiedzenia niż wtedy, gdy po raz pierwszy sięgnęłam po tę niewielkiej objętości książkę Erica-Emmanuela Schmitta. Zwłaszcza, że dziś jestem bogatsza już o jedno Pożegnanie.

 

Cieszę się bardzo na to drugie spotkanie. To tak jakbym zajrzała po latach do kufra pełnego pamiątek z dzieciństwa, które z biegiem lat nabierają głębszych znaczeń. Moja druga wizyta w szpitalu, gdzie leży chłopiec nie jest zupełnie przypadkowa. Wynikła z powodu wydania specjalnego Znaku, które zostało wzbogacone listem samego autora do polskich czytelników. Mimo że to już prawie wiosna, zaszywam się pod ciepłym kocem i czytam słowa skierowane do mnie… Tak zaczęła się moja druga podróż z Oskarem i panią Różą.


Okoliczności poznania książkowych bohaterów nie są sprzyjające. Szpital – oddział dziecięcy, mało tego - okres grudniowy, nieopodal Bożego Narodzenia. Myślimy sobie: gorzej już być nie mogło. Czy to powtórka z andersenowskich baśni? Otóż nie. Tytułowy bohater jest umierający, ale jest zbyt młody, żeby bać się śmierci i wyjść jej na spotkanie. Zauważa, że już nikt nie chichra się z nim tak, jak dawniej. Dorośli nie potrafią traktować go normalnie, czyli tak jak wcześniej, nim został pacjentem. Patrzą na niego przez pryzmat choroby, a nie dziesięcioletniego dziecka. Spoglądają ze współczuciem, z wyrwą w sercu, z litością. Uważa, że są tchórzami, bo nie patrzą w oczy i nie mówią mu, że umrze. Nikt nie może pogodzić się z wyrokiem, którym jest choroba Oskara, ani lekarze, ani pielęgniarki, ani rodzice, nikt poza „ciocią” Różą.

 

Mały chłopiec w niezwyczajny sposób zaczyna odmierzać czas. A to za sprawą cioci Róży, wolontariuszki, która opiekuje się chorymi dziećmi w szpitalu. Opowiada mu pewną legendę przepowiadania pogody na następne lata. Jeden dzień staje się równy dwudziestu wiosnom człowieka. Chłopiec stara się zrozumieć dojrzewanie i starzenie w ciągu krótkich dwunastu dni. A my razem z nim przeżywamy te różne okresy niełatwego życia. Miłosne i przygodowe perypetie na szpitalnych korytarzach stają się nawet śmieszne, do czasu gdy nie przypomnimy sobie tragizmu sytuacji i znów poważniejemy, przybieramy groźną minę, czytamy zachowawczo jak przystało na tchórzliwych dorosłych. Z pewnością zaliczamy się do grona osób, których Oskar nie lubi. Pani Róża na szczęście temu zaradzi, bowiem nauczy nas dystansu i śmiałości wobec śmierci, która jak cień kroczy przy słabszym z każdym dniem chłopcu. Była zapaśniczka z wielkim sercem do dzieci daje nam czas na oswojenie się z chorobą i skutkiem, który jest nieunikniony. Chwil na refleksje mamy w zanadrzu, gdy Oskarek zajęty jest pisaniem listów do Pana Boga, prosząc Go każdego dnia o jedną rzecz duchową dla siebie bądź bliskich.

 

To nie jest bajka, sam Oskar zresztą wcale nie wierzy już w nie. To jest krótki przewodnik po życiu w chorobie i chorobliwym strachu; o pogodzie i pogodzeniu się z odchodzeniem najbliższych. Piękny język i proste rozumowanie dziesięciolatka ma nam pomóc w zaakceptowaniu transcendentnego zjawiska, jakim jest przejście na tamten świat. Schmitt próbuje nam unaocznić, co w tych ostatnich dniach życia jest i powinno być dla nas najważniejsze. Wiara. Wiara w to, że nie jesteśmy sami zwłaszcza pod koniec wędrówki.

 

„Życie to taki dziwny prezent. Na początku się je przecenia: sądzi się, że dostało się życie wieczne. Potem się go nie docenia, uważa się, że jest do chrzanu, za krótkie, chciałoby się niemal je odrzucić. W końcu kojarzy się, że to nie był prezent, ale jedynie pożyczka. I próbuje się na nią zasłużyć (…)”


Czy jestem godny/a swojego życia? Dajcie się wciągnąć w puchatkowe czasem rozumowanie dziesięciolatka, który swoim doświadczeniem i wiarą przewyższa nas wszystkich. Pozwólcie cioci Róży dać się pogłaskać po głowie, bo nikt inny jak ona nie przekona nas do spojrzenia w głąb siebie. Szczerze polecam listy do Pana Boga pisane przez Oskara jak i te pisane przez nas, zwłaszcza w okresie tak sprzyjającym wszelkim rachunkom sumienia i wierzenia, jakim jest Wielki Post.

 

Eric-Emmanuel Schmitt, Oskar i pani Róża, wyd. Znak 2011

Opublikowane w Strefa Książki
Czytaj więcej...
wtorek, 12 maja 2009 08:48

Witaj Maleństwo! - o dobrym przygotowaniu do rodzicielstwa

Witaj Maleństwo! - o dobrym przygotowaniu do rodzicielstwa

Dziś często mówi się o dziecku. W mediach lansuje się wizerunek uśmiechniętych rodziców tulących w ramionach swoje maleństwo. Młodzi też pytają, rozważają – kiedy jest najlepszy moment na rodzicielstwo? Z jednej strony studia, plany zawodowe, praca, hasło „kariera zawodowa”. Gdzie w tym wszystkim znaleźć czas na to, aby być rodzicami? Bywa i tak, że młodzi małżonkowie stają wobec nacisków rodziny, znajomych, którzy w jakiś sposób próbują nakłaniać ich do tej decyzji. Trudno jednoznacznie udzielić odpowiedzi na powyższe pytanie. Odpowiedź tak naprawdę jest w nas i by ją znaleźć, warto przyjrzeć się poniższym aspektom.

Rodzicielstwo jest zadaniem. Zadaniem zarówno dla kobiety, jak i dla mężczyzny. Do tego zadania dobrze jest się przygotować. Pierwsze wzorce związane z byciem rodzicami wynosimy z naszych domów rodzinnych. Tam uczymy się nie tylko określonych postaw wychowawczych. Okres dzieciństwa i dorastania to czas, kiedy w naszej świadomości i podświadomości kształtuje się obraz matki i ojca oraz dziecka. Dobrze jest, gdy nie ma niespójności w tych obrazach. Jeśli jednak tak się dzieje, wtedy najczęściej przenosimy je w sposób nieświadomy w nasze dorosłe życie . Dobrze jest stanąć w prawdzie wobec naszej historii. Dobrze jest przyjrzeć się wzorcom, schematom, jakie wynieśliśmy z naszych domów. Tu tak naprawdę zaczyna się początek świadomego przygotowania do dobrego rodzicielstwa. Czas narzeczeństwa, który bezpośrednio poprzedza zawarcie małżeństwa – jest szansą na głębsze poznanie się zakochanych. Wtedy jest okazja, by rozmawiać, by wzajemnie odkrywać przed sobą wspólne marzenia i plany. Jest to też dobry moment do wspólnego przyglądania się swoim rodzinom, wzajemnego poznawania się, a także do przyglądania się temu wszystkiemu, co wpłynęło na kształtowanie się naszej całej osobowości.

W małżeństwie role się zmieniają. To już nie narzeczeni, ale mąż i żona wspólnie budują swoją miłość. Dobrze, aby w tym czasie po ślubie mogli siebie obdarować swoją wyłącznością. Ważne jest tzw. „docieranie się” – ale w innych już rolach – właśnie jako małżonkowie. Wspólne wejście w codzienność, już po podróży poślubnej, gdy opadną emocje po przyjęciu weselnym. Młodzi w tym czasie potrzebują siebie i tylko siebie – by mogli się sobą nacieszyć, swoją obecnością, by mogli też zacząć uczyć się siebie w przestrzeni płciowości i współżycia małżeńskiego. To bardzo ważne, aby spotykali się w dialogu, by wspólnie pochylali się nad swoimi uczuciami. Zawarcie małżeństwa jest zmianą w życiu narzeczonych. Ze zmianami w naszym życiu łączy się poczucie stresu, który jest naturalnym elementem towarzyszącym człowiekowi szczególnie na etapie podejmowania ważnych życiowych decyzji i zmian. Warto wiedzieć, że właśnie zawarcie małżeństwa jest jednym z bardziej stresujących wydarzeń w życiu człowieka. Zaraz po nim stoi stres związany z narodzinami pierwszego dziecka .

Czas początków małżeństwa jest już przygotowaniem do czasu rodzicielstwa. Bo dobre rodzicielstwo opiera się na dobrej relacji małżeńskiej. Z wzajemnej miłości rodziców będą w przyszłości czerpać dzieci. Dlatego im lepiej i dojrzalej mąż i żona staną wobec nowych zadań już na początku swego związku – tym piękniej obdarzą miłością swoje dzieci.


Czasem jednak małżonkowie stają wobec presji czy nacisków ze strony rodziny, znajomych – „No, kiedy dziecko? Może już byście się postarali?” itp. Dobrze jest pamiętać, że jedynymi osobami, które decydują o czasie pojawienia się dzieci – są właśnie małżonkowie . To nie mama, teściowa, czy znajomi mają w jakikolwiek sposób wpływać na te decyzje. Jedność małżonków, jaką wciąż się stają i w niej doskonalą – wymaga od nich wspólnych rozmów i decyzji, a także stania na straży granic swojego małżeństwa.

A co wtedy, gdy na horyzoncie wielka fala sukcesów zawodowych, plany, kariera? Jeśli myśl o dziecku jest odkładana w daleką przyszłość? Najpierw praca, dobre zarobki, spełnione marzenia, własne mieszkanie, dom... Jednym słowem jeszcze nie teraz, bo byłby to „kłopot” dla nas. Poza tym trzeba przygotować się finansowo, – bo dziecko przecież kosztuje... To wszystko jest potrzebne człowiekowi, jednak to, co jest niezwykle cenne w budowaniu bazy do dobrego rodzicielstwa – to kształtowanie wspólnej hierarchii wartości. Jeśli bezcenną wartością dla obojga jest dobra miłość i jej rozwój – to naturalną konsekwencją będzie pragnienie przedłużenia tej miłości właśnie w dziecku. Wtedy mały człowiek nie jawi się jako „problem”, „kłopot” czy „przeszkoda”, ale nasza wspólna miłość i nasze wspólne zadanie.

Rodzicielstwo zaczyna się właśnie wtedy – gdy w małżonkach pojawia się myśl, pragnienie przedłużenia wzajemnej miłości w osobie dziecka. Najpiękniejszym darem dla nowopoczętego człowieka jest przyjęcie go przez rodziców i radosne powitanie – „Witaj Maleństwo!”. Poczęcie nowego człowieka jest darem – oboje małżonkowie przekazują nowe życie, ale nie działają tutaj sami. Są oni oboje niezastąpionymi współpracownikami samego Boga, który jest Dawcą życia. To cenna myśl – Bóg pragnie istnienia człowieka – dlatego każde poczęte nowe życie jest bezwzględną wartością, nawet jeśli nie zostaje przyjęte przez rodziców . Cennym darem dla młodych małżonków i rodziców jest dobra znajomość cyklicznych przemian, jakie zachodzą w organizmie kobiety. Dobrze jest, jeśli kobieta już w czasie narzeczeństwa prowadzi obserwacje związane z okresem płodności i niepłodności w trakcie trwania cyklu miesiączkowego. W małżeństwie jest to wspólne zadanie dla męża i żony, które w sposób znaczący wiąże się z opowiedzianym rodzicielstwem . Życie w zgodzie z prawami natury daje im obojgu prawdziwe poczucie wolności i czystości serca. I jest właśnie okazją – do świadomego towarzyszenia Maleństwu – już od pierwszych chwil jego życia. Dzięki obserwacji temperatury oraz sygnałów wysyłanych z ciała kobiety – młodzi rodzice mogą bardzo szybko być pewni, że już są rodzicami . Czas przed poczęciem warto wykorzystać na przeprowadzenie kontrolnych badań ogólnych i ginekologicznych. Warto zadbać o zdrową dietę zarówno przyszłej mamy i przyszłego taty.

Przyjęcie i powitanie dziecka – to pierwszy milowy krok w budowaniu jego poczucia własnej wartości. Przyjęcie go bez względu na jego zdrowie, płeć, moment poczęcia. Warto wspomnieć, że rodzicami jesteśmy już wtedy właśnie, gdy pod sercem mamy rozpoczyna życie mały człowiek. Często słyszymy: „Będę mamą, zostanę ojcem” – widać niespójność tych komunikatów z faktem niezaprzeczalnym: „Jestem mamą, jestem ojcem już od chwili poczęcia, a nie od momentu narodzin”. Czasem młodzi rodzice z różnych powodów nie dzielą się dobrą nowiną z najbliższymi – „Nie będziemy zapeszać...Bo jeszcze nie wiadomo czy wszystko jest dobrze...Różnie może jeszcze być...”. Dziadkowie Maleństwa, rodzina, bliscy mają prawo wiedzieć – od samego początku, że już są dziadkami, ciociami, wujkami.

Rozpoczyna się nowy etap, inny już czas. Czas wspólnego oczekiwania na narodziny. Kolejna wielka zmiana w życiu małżonków. Teraz to oni – małżonkowie i rodzice oraz owoc ich miłości – nowopoczęte życie pod sercem mamy – razem stanowią rodzinę. Czas ciąży – to wielkie przemiany, przede wszystkim w ciele kobiety. Ale jest to jednocześnie czas przemian w sercu, w sposobie myślenia. Jest to czas radosny, ale nierzadko łączy się z trudem, niełatwymi emocjami. To wielkie zadanie dla męża i ojca. Jego rola jest niezastąpiona. Jego wsparcie, pomoc, okazywanie zrozumienia żonie. To właśnie moment, kiedy małżonkowie – w kolejnym i nowym etapie swojego życia – mogą czerpać ze skarbca swojej miłości, którą pielęgnowali już prędzej. Żona staje się teraz pomocą dla swojego męża w nawiązywaniu relacji z maleńkim życiem w jej łonie. Dziecko reaguje na dotyk i głos. Od siódmego miesiąca słyszy i po narodzinach jest w stanie rozpoznać głos swojego taty! Warto już w tym czasie okazywać dziecku swoją czułość i miłość, rozmawiać, opowiadać o tym, co „słonko widziało”, śpiewać kołysanki, piosenki, czytać bajki. To zaprocentuje i zaowocuje w przyszłości. Cenna pozostaje także osoba lekarza prowadzącego ciążę. Warto, aby był to człowiek, którego oboje rodzice darzą zaufaniem. I najważniejsze – aby była to osoba, która cieszy się nowym życiem. Dbałość o urozmaiconą i zdrową dietę, stała opieka lekarska, odpoczynek, a także gotowość do rezygnacji z aktywności zawodowej, gdy będzie to już zalecone i ważne dla zdrowia mamy i dziecka – to także sposoby okazywania miłości i troski Maleństwu.

Gdy zbliża się czas rozwiązania, rodzice zastanawiają się nad wyborem szpitala, położnej. Dziś jest wiele propozycji dla młodych rodziców oczekujących na narodziny swoich dzieci – w formie różnego typu szkół pomagających w przygotowaniu do samego aktu porodu oraz pielęgnacji Maleństwa tuż po nim. To bardzo cenne i pomocne inicjatywy i dobrze, jeśli jest możliwość skorzystania z nich. Warto też rozmawiać o samym porodzie. To, czy małżonkowie będą wspólnie „wspinać się na szczyt” – zależy wyłącznie od ich decyzji. Na pewno obecność zaufanej i pewnej osoby jest bezcenna dla mamy, która wydaje na świat dziecko. I z pewnością jest to cenne doświadczenie dla młodego taty, który może dziś aktywnie uczestniczyć w narodzinach dziecka i w jego pierwszych chwilach po drugiej stronie brzuszka. To on może przeciąć pępowinę, a potem wspólnie z żoną powitać swoje dziecko, powitać imieniem, które wcześniej dla niego wybrali. I cieszą się, że to właśnie chłopiec lub właśnie dziewczynka! Akceptacja i przyjęcie płci dziecka jest bardzo ważna już teraz dla tego małego człowieka. Istotne jest również to, że w trakcie trwania akcji porodowej żona i mama jest skupiona i całkowicie pochłonięta pomaganiem Maleństwu w narodzinach. Dlatego obecność męża jest tym bardziej cenna i pomocna, gdy należy czuwać nad opieką, decyzjami personelu medycznego. Niezmierną pomocą dla rodziców i rodzącego się Maleństwa – jest osoba zaufanej i doświadczonej położnej. Warto zadbać o taką opiekę jeszcze przed porodem.

Narodziny dziecka to cud. Cud, nad którym warto się pochylić. Czas po porodzie obfituje w silne emocje zarówno dla mamy, taty, jak również dla nowonarodzonego człowieka. Mama i dzidziuś potrzebują wtedy tylko spokoju i odpoczynku. Narodziny nowego członka rodziny, tym bardziej, jeśli jest to pierwsze dziecko – często „zapalają” serca dziadków, wujostwa – ogromną radością i jednocześnie wielką chęcią do prędkiego odwiedzenia Maleństwa i jego rodziców. To oczywiste, że dziadkowie i najbliżsi cieszą się wnukiem i chcą go osobiście powitać. Jednak nie jest dobrze ani dla mamy, ani dla Maleństwa – jeśli w te pierwsze trzy tygodnie po porodzie – mieszkanie jest pełne gości i najbliższej rodziny. Częste są także propozycje pomocy ze strony dziadków – w formie przyjazdu i pomocy w pielęgnacji dziecka. To rodzice mają nawiązać więź ze swoim dzieckiem i to oni właśnie najlepiej się nim zaopiekują. Dziecko potrzebuje czułego dotyku, szczególnie rąk swojej mamy, potrzebuje być tulone i z miłością karmione jej mlekiem. Dotyk to jeden z najważniejszych języków miłości małego człowieka. Potrzebuje ono także słyszeć głos swoich rodziców, który najczęściej słyszało będąc jeszcze w łonie mamy. To mu daje poczucie bezpieczeństwa. Ten czas tuż po porodzie jest wielką lekcją miłości dla męża i żony. Ona dochodzi do sił po wysiłku porodu, powoli oswaja się z nową sytuacją. Maleństwo również – przy pomocy szczególnie mamy – uczy się adaptacji do życia w nowych dla niego warunkach. Mama stanowi dla niego całkowite poczucie bezpieczeństwa. Przez pierwsze pół roku będzie trwać okres symbiozy dziecka z mamą. W tym okresie to właśnie ona powinna w szczególności zaspokajać potrzeby Maleństwa. Poród zarówno dla rodziców, jak i dla Malucha jest kolejną wielką zmianą. Mały człowiek całkowicie bezbronny, potrzebuje bezwzględnej uwagi i czułości, potrzebuje by jego potrzeby były zaspokajane natychmiast. To czuła miłość, opieka i troska rodziców jest fundamentem dla prawidłowego dalszego rozwoju dziecka. Ważne, aby rodzice mieli tego świadomość, że ich nowonarodzone dziecko potrzebuje ich obecności, dotyku, czułego głosu, utulenia i przede wszystkim poświęconego mu czasu. O ten czas warto zadbać, by był dobrze wykorzystany. Można wcześniej, jeśli to możliwe, zaplanować dłuższy okres urlopu taty.

Często słyszy się, że po narodzinach dziecka dla małżeństwa zaczyna się trudny czas – bo bez wyjść tylko we dwoje, bo nie ma czasu na to, aby tę miłość pielęgnować. Nie ma czasu na to, by dbać o wspólne przyjaźnie. Mówi się nawet, że na nic już nie ma czasu - w końcu mamy małe dziecko i teraz ono jest najważniejsze... To prawda, że po narodzinach dziecka do planu dnia dochodzą zupełnie nowe obowiązki związane z jego opieką i pielęgnacją. Warto to sobie jednak „poukładać”, uporządkować – bo po pierwsze okres ciąży był już czasem, gdy małżeństwo wszędzie wybierało się właśnie z dzieckiem. Po drugie czas ciąży był też czasem, gdy małżonkowie byli już rodzicami. I po trzecie – rodzice są małżonkami przede wszystkim. To sobie nawzajem ślubowali miłość. Dlatego są oboje zobowiązani do pielęgnacji tej miłości, do dbania o to, by ona ciągle rosła i była coraz pełniejsza. I czas, kiedy Maleństwo jest już po drugiej stronie brzuszka – od niczego nie zwalnia małżonków. Nie zwalnia ich od troski i pracy nad miłością. Warto o to zadbać, o czas tylko dla siebie. Tak, jak już zostało wspomniane – to z wzajemnej miłości rodziców dziecko czerpie siłę do dobrego rozwoju. Rodzicielstwo to proces, który trwa i to od samych już rodziców w dużej mierze zależy jego dalszy kształt. Każde dziecko jest darem dla rodziców i każde jest indywidualnością. I o dobre rodzicielstwo także warto zadbać. Ciągła praca nad sobą, ale też otwartość na szereg propozycji – w postaci dobrych kursów dla rodziców, cennych lektur, a przede wszystkim kontakt z ludźmi dobrze wychowującymi swoje dzieci – dadzą możliwość do ciągłego wzrastania i doskonalenia się w tej sztuce.

Opublikowane w Dzieci
Czytaj więcej...
  • «
  •  pierwsza 
  •  poprzednia 
  •  1 
  •  2 
  •  3 
  •  4 
  •  5 
  •  6 
  •  następna 
  •  ostatnia 
  • »
Strona 1 z 6

Wyszukiwarka

Ostatnio na Forum

    • Mężczyzna i NPR
    • Last post by Kami79
    • 3 tyg., 3 dni temu

More Topics »

Tagi

aborcja antykoncepcja bajka Biblia blog czystosc duchowosc dylematy dzieci dziecko film kobieta komunikacja konkurs ksiazka ksiazki malzenstwo meskosc mezczyzna milosc Mloda Para narzeczenstwo NPR piekno plodnosc polecamy poradnik rodzicielstwo rodzina roznice seksualnosc slub teologia ciala warsztaty wesele wiadomosci wiara wychowanie zakochanie zwiazek

Ostatnie komentarze

  • Agnieszka Kowal Zgadzam się w 100% z treścią artykułu :)! Pamiętam tę… Napisane przez Agnieszka Kowal na piątek, 27 kwietnia 2012 14:15
  • Ewa Maria Dla mnie ta rzeźba jest piękna w formie i bardzo… Napisane przez Ewa Maria na środa, 25 kwietnia 2012 17:29
  • Maciej Kryczka Dobry, pomocny tekst. Dzięki wielkie :-) Napisane przez Maciej Kryczka na czwartek, 12 kwietnia 2012 09:30
  • Agnieszka Kowal Wspaniałe :) Napisane przez Agnieszka Kowal na wtorek, 20 marca 2012 22:23
  • Agnieszka Kowal Uwielbiam tę książkę! Sięgam po nią przynajmniej raz w roku… Napisane przez Agnieszka Kowal na wtorek, 20 marca 2012 22:15

Główne działy

  • Ona&On
  • Relacje
  • Rodzina
  • Blogi
  • Dobra Strefa
  • Forum
  • Kontakt

Blogi

  • Z pamiętnika Księżniczki
  • Z rycerskiego szlaku
  • Dziennik pokładowy
  • Antykoncepcyjne dylematy
  • Dei Verbum
  • Między nami
  • Kuźnia Miłości
  • Dzień-Dobry-Dzieci
  • Biblio-teczka Malucha
  • Przestrzenie Miłości
  • Super mamą być
  • Piękno kobiety
  • I love USA
  • Przez żołądek do serca
  • Opowieści z Czarodziejskiej Góry

Na skróty

  • Kontakt
  • Mapa strony
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Rejestracja
  • Newsletter
  • Zaproś nas!
  • Formularze
  • Wesprzyj nas!

Zobacz także

  • Konkursy / Akcje
  • Ślubne-plany
  • NPR jest OK!

Polecane strony

  • Fundacja Rodzin Pełna Chata
  • NPRjestOK!
  • Przymierze Wojowników
  • Czysty SEX
  • Księgarnia i Wydawnictwo Rubikon
  • Projekt KiM
  • NPRjestOK!
  • Ślubne-plany
  • O nas
  • Wydarzenia
  • Linki
Copyright © 2011 Portal za-kochanie.pl



  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?
*
*
*
*
*

* Pole wymagane