Fragmenty wywiadu pochodzą z czasopisma "W drodze" nr 9 (421) 2008
Zachęcamy do przeczytania całości!
(…)
Zasadnicze zło moralne przedmałżeńskich pieszczot seksualnych polega na tym, że istnieje możliwość zajścia w niechcianą ciążę i wystawienie się na pokusę aborcji czy istnieje jednak jeszcze jakieś inne, wewnętrzne zło takich zachowań?
Oczywiście, że istnieje. Dialog między płciami polega na dopełnianiu się odmiennych spojrzeń, odmiennych wrażliwości. Tutaj on niszczeje. Naskórkowość i pozostawanie wyłącznie na płaszczyźnie odreagowania i przyjemności prowadzi do banalizacji wszelkiej międzyosobowej wymiany. To nie jest forma przekazu, wzbogacania się, nie jest to żadna forma obdarowywania się sobą. To tylko poszukiwanie przyjemności.
(…)
Życie erotyczne przeżywane w czystości pomaga człowiekowi rozwijać się duchowo?
Naturalnie. To wynika z nierozdzielności ducha i ciała. Równocześnie musimy jednak zobaczyć, że człowiek jest z jednej strony osobą cielesną, a z drugiej strony jest ciałem uduchowionym. Jedność. To bardzo ważne. Czystość zachowań w sferze ciała jest nieodłącznym, koniecznym elementem wzrostu duchowego.
Niektórzy powątpiewają, że stosunek do własnego ciała i stosunek do ciała małżonka ma rzeczywisty wpływ na nasz rozwój duchowy. „Ciało to tylko ciało, a duch to duch”. Tymczasem Kościół głosi, że ciało ma udział w rozwoju ducha, a duch w integracji ciała. Ciało wyraża, symbolizuje ducha.
(…)
Jaka jest różnica między antykoncepcją a naturalnymi metodami planowania rodziny? Zwolennicy tej pierwszej powiedzą, że taka jak między noszeniem bielizny z tworzyw sztucznych a noszeniem bielizny bawełnianej.
Można tak mówić tylko wtedy, kiedy kompletnie się nie rozumie, na czym polega naturalne planowanie rodziny. O co chodzi w antykoncepcji? Otóż, antykoncepcja to czynienie się bezpłodnym, to blokowanie twórczych sił w człowieku. A to już jest patologia. Mentalność antykoncepcyjna polega na tym, że człowiek nie potrafi przyjąć własnej płodności i z niej rezygnuje. Natomiast gdy stosuje się naturalne metody planowania rodziny, biologiczny rytm płodności pozostaje nienaruszony. W ten sposób nie odcinamy się od tego, co w nas płodne. Małżonkowie świadomie niestosujący antykoncepcji zawsze pozostają płodni. Trzeba widzieć istotną, biegunową różnicę między tymi małżeństwami, które stosują antykoncepcję, a tymi, chcą kierować własną płodnością, opierając się na naturalnym cyklu płciowym kobiety.
(...)
Zło antykoncepcji w istocie nie polega na tym, że urodzi się mniej dzieci, ale że człowiek staje się bezpłodny duchowo? To znaczy – czy antykoncepcja przede wszystkim wywiera niewłaściwy wpływ na rozwój wewnętrzny tych, którzy ją stosują?
Tak. Musimy to wyraźnie powiedzieć. Są ludzie, którzy – przepraszam za określenie – zabierają się do poczęcia dziecka, odblokowując zdolności prokreacyjne. Odstawiają pigułkę, wyjmują spiralę, zdejmują prezerwatywę. Robią to po to, aby w tym czasie dorobić się dziecka, po czym, po jego urodzeniu, znów wracają do pigułki i spirali. Ci ludzie nie są w pełni odpowiedzialni ani za siebie, ani za dziecko. Nie panują nad popędem i nad własnym stosunkiem do dziecka.
Płodność jest zjawiskiem biologicznym, jest owocem ciała, które jednocześnie uczestniczy w duchowym obdarowywaniu się małżonków. W antykoncepcji to, co duchowe, stopniowo jest wymazywane, odrzucana jest nie tylko płodność biologiczna, ale i duchowa. Uczynienie się bezpłodnym nie dotyczy wyłącznie ciała. Niemożliwe jest, żeby człowieka uczynić sterylnym tylko cieleśnie. Jest to równocześnie osłabianie ducha. Albo jesteśmy czyści i zdolni do duchowej kreatywności, albo nieczyści i pozbawieni możliwości, które w nas tkwią. Jedno albo drugie, trzeba wybierać. Czyniąc bezpłodnym ciało, jednocześnie czynisz bezpłodnym ducha, zatem kastrujesz całego siebie.
WŁODZIMIERZ FIJAŁKOWSKI ur. 1917, ginekolog położnik, więzień obozów koncentracyjnych, szykanowany przez Komitet Uczelniany PZPR Kliniki Ginekologii i Położnictwa w Łodzi za odmowę dokonywania aborcji, został zwolniony z pracy, w roku 1981 oficjalnie przeproszony wrócił na uczelnię, gdzie w 1992 roku otrzymał tytuł profesora, twórca Szkoły Rodzenia i promotor programu Naturalnego Planowania Rodziny, autor ponad 150 artykułów oraz 26 książek, zmarł w 2003.