Linda Dillow, Lorraine Pintus, Intymne sprawy. 21 pytań na temat seksu, które zadają sobie kobiety, wyd. Esprit 2011
Pytania intymne zwykle wypowiada się szeptem tak, aby nikt ich nie usłyszał. Albo inaczej: zazwyczaj jednak pytań intymnych nie wynosi się na światło dzienne, bo są przecież nie tyle osobiste, co po prostu nietykalne, ukryte. Czy autorki książki Intymne sprawy chcą złamać tę „zmowę milczenia” czy też „barierę wstydu”? Myślę, że nie.
Linda i Lorraine w swojej książce nie starają się pokazać, że seks jest tematem, nad którym należy dyskutować w szerokim gronie, nie są też zwolenniczkami feministycznego „wyzwolenia”, zatarcia wszelkich granic. Nie. Cel jest inny: uczynić te intymne pytania-dylematy-sprawy kwestią, którą można dzielić z Bogiem, z sobą samą (to znaczy: bardziej świadomie!) oraz oczywiście (co nie zawsze jest oczywiste!) z mężem. Że bardzo podoba mi się taka „intymność” - chyba nie muszę dodawać.
To, co może zadziwiać w Intymnych sprawach, to podejście do kwestii wiary i własnej relacji z Bogiem, a także skupienie się na tekstach Pisma Świętego. Autorki protestantki (co jest tu nie bez znaczenia, o czym zaraz) wielką wagę przykładają do studiowania Pieśni nad Pieśniami (głównie, ale nie tylko – co zrozumiałe w tym temacie). Niesamowite, że autorki wciąż odwołują się do Biblii. Szczególnie ważny dla całej książki jest początek, w którym zostaje opisane, po co Bóg stworzył seks. Tak, Bóg ma w tym Swój udział i nic z tej sfery życia nie jest Mu obojętne. Kto ma wątpliwości, niech od razu sięga po książkę;-)
Dużo uwagi zostaje poświęcone relacji małżeńskiej. Linda i Lorraine podkreślają, jak ważnym, a często niestety zaniedbanym a może nawet nigdy nie rozwiniętym, aspektem życia małżonków jest sfera intymna. Są wrażliwe na wszelkie pytania, jakie pojawiają się ze stron kobiet (bo trzeba pamiętać, że autorki swoje „21 pytań” oparły i podparły pytaniami innych kobiet, a książka powstała właściwie z potrzeby, jaką wyczuły). Świadomość, że sfera seksualna odgrywa dużą rolę w jedności małżeńskiej, że wymaga wzmacniania więzi i dbania o komunikację i że w pewnym sensie istnieje tu sprzężenie zwrotne, to ważne elementy dla autorek. Książka może stanowić źródło wielu inspiracji!
I wreszcie kwestia własnego dialogu, rozwoju, samoakceptacji - to wszystko także znajdziemy, szczególnie gdy zwrócimy uwagę na formę publikacji, gdzie każdy rozdział zawiera na końcu pytania, nad którymi warto się zastanowić, podaje zadania i podpowiedzi.
Ważne jest, aby czytelnik miał świadomość, że autorki nie są katoliczkami. Etyka seksualna w Kościołach protestanckich jest odmienna od katolickiej. Autorki nie analizują więc nawet kwestii antykoncepcji, nie ma też specjalnej uwagi poświęconej wstrzemięźliwości. Katoliccy małżonkowie mogą mieć momentami wrażenie, że seksualność jest tu trochę sztucznie oddzielona od płodności (co niestety jest efektem antykoncepcji). Ale mam poczucie, że autorki chciały pokazać bardzo jasno, że seksualności nie można oddzielić od miłości i jedności małżeńskiej (co im się udało!). Jednak świetnym uzupełnieniem tej książki będą publikacje na temat katolickiej etyki seksualnej, a także na temat biologicznych fundamentów seksualności kobiety.
Aby jednak nie pozostawić wrażenia, że Linda i Lorraine nie akcentują zupełnie roli płodności (obie są matkami!:-), przywołam pierwszy cel seksu, jaki wymieniły autorki: „Głos Boży oznajmia: <<Dałem Wam seks, abyście mogli tworzyć życie>>”. Dopiero w następnych punktach wymienione zostają: jedność, poznanie, przyjemność itd.
Książkę polecam wszystkim Paniom, a Panom mogę zasugerować podarowanie tej książki żonie!
Fragmenty książki:
Dlaczego Bóg dał ludziom seks?