Porno-norma?
Na jednym z kobiecych portali społecznościowych wywiązała się dyskusja zupełnie odbiegająca od profilu strony. Jedna użytkowniczka napisała rozpaczliwego posta o tym, jak to przyłapała chłopaka na oglądaniu filmów porno. W długim wywodzie dodatkowo opisuje swoje kobiece atuty oraz udane życie erotyczne, w którym zdarzają się tylko jedno czy dwudniowe przerwy, bo przecież nie mieszkają razem.
Po prześledzeniu wypowiedzi na ponad 10 stronach, znalazłam tylko dwie, może trzy osoby, które uważają, że pornografia jest zła i nie wnosi nic dobrego. Cała reszta użytkowniczek uznała, że (można by rzec) „Pornografia jest OK!” i nic tego nie zmieni.
Taka jest męska natura…
Za oglądanie pornografii dziewczyny winią (ale bardzo łagodnie) męską naturę, faceta jako wzrokowca, a także czasem i w mniejszym stopniu nieudane życie seksualne czy brak urozmaiceń.
„facet lubi popatrzec na inne gole baby nawet jak ma super laske obok siebie........ nic tego nie zmieni”
„A jeżeli Ona z nim nie mieszka i nie robią tego codziennie to sobie rekompensuje oglądając tego typu filmy.”
„Czasem jest tak że facet musi to zrobić z przyczyn czysto fizjologicznych tj 'ma ciśnienie' a Ty np nie masz ochoty a on nie chce naciskać.”
„Faceci tak juz maja, oni moga kochac Cie nad zycie, ale obejrzec sobie musi i juz... nie dlatego, ze Ci czegos brakuje, ale oni to jakos maja wpisane w nature, ze musza sie nagapic i tyle, nic to dla nich nie znaczy.”
„Dziewczyno, nie rozumiem Cie, to jest w 100% normalne :-)”
„Tak, tak, to zupełnie coś innego, ale on patrzy na to właśnie w ten sposób. Ty lubisz robić zakupy, a on lubi oglądać porno. Każdy ma jakieś swoje małe "widzi mi się" ”
…i nie tylko męska!
Zaskakujące, jaka kobieca natura wyłania się z wpisów użytkowniczek…
„Jestem ze swoim 3 lata;) tez czasami to oglada czasem nawet sie wymieniamy plytami:D”
„…pewnie gdybyśmy mieszkali razem to było by znikome, a raczej oglądalibyśmy wspólnie co uważam, za smaczne ;) „
„jezu, polozcie sie i ogladnijcie razem, przecież to nic takiego.”
„moj tez oglada i co takiego?ja razem z nim czasami i nie czuje sie przez to gorsza czy mniej kochana.”
„moj teraz ma urlop,i co,noc ucieka do drugiego pokoju i oglada zreszta ja tez oglaadam.......”
Jaki to ma sens?
Skoro oglądanie „filmików” nie jest złe, to dlaczego jest dobre? Niektóre kobiety uważają, że mężczyzna dzięki temu uczy się być dobrym kochankiem, inne uznają to za męskie hobby i na pewno nie pojawiają się głosy jakoby to mogła być zdrada.
„jak mu nie pozwolisz na takie drobne urozmaicenia to po prostu zacznie Cię zdradzać. I nie mów, że "on taki nie jest" - jest i nic na to nie poradzisz... Lepiej żeby robił to sam przed komputerem niż w Waszym samochodzie z jakąś brudną za kasę...”
„Niekróre z was te filmy traktują jak jakąś zdradę, nosz ku*wa. Proszę was. Bądźcie bardziej dorosłe! Facet ogląda porno od czasu do czasu tak jak by chodzimy do fryzjera! I co zabronisz mu?”
„Ale oglada to nie dlatego ze go to podnieca ale po to by czegos sie nauczyc jakkolwiek dziwnie to brzmi;)”
„przeciez to nie zdrada. wrzuc na luz”
„jesli oglada seks z laskami to ok, a jak oglada gejowski seks to zacznij sie wtedy dopiero martwić.”
„Jezeli chce to niech oglada, lepiej zeby tylko patrzyl niz by mial cos gorszego robic...:)”
„czemu nie jedna laska strasznie sie denerwuje gdy jej facet sie za innymi oglada a gdy pornole ogloda to ze nic takiego :D”
Głos rozsądku, czyli co to naprawdę znaczy
Jedna użytkowniczka na trzeciej stronie dyskusji napisała „moralizującego” posta (który spotkał się z wyśmianiem, szczególnie owej „moralności”):
„A tak poza tym, nawet nie wiecie ile kobiet jest zmuszanych do grania w porno, a więc tym samym wspieracie ten beznadziejny interes;/ Gdzie w Was jakiś ład moralny ?”
Inna dziewczyna zaznaczyła, że jest jakaś granica dobrej pornografii (według niej „ciekawości”) a nałogu:
„Tylko fakt jest też taki że istnieje coś takiego jak "pornonałóg " ... i to jest dość poważny problem, warto zwracać uwagę gdzie kończy się czysta ciekawość a zaczyna poważny nałóg ze strony faceta.”
Ktoś podał przykład z życia wzięty i perspektywiczne przewidywanie:
„moja kumpela miala kiedys faceta mowila to nic niech ogloda...a potem...gdy uprawial sex myslal o tych aktorkach porno”
„Większość dziewczyn godzi się na to wszystko, bo nie chce im się walczyć, boją się, że chłopak zaakceptuje ich sprzeciwu. Zaczyna się od lekkiej pornografii a poźniej kończy się na typowych zdradach, bo facet wychodzi z założenia, że jeżeli pozwala się mu na oglądanie to na zdradę też się partnerka zgodzi, z upływem czasu.”
A zatem?
Dyskusja ukazuje bardzo smutny obraz kobiet i smutny obraz związków. Uparcie powtarzane twierdzenie „faceci mają to w naturze” pokazuje jak w krzywym zwierciadle, że pornografia to nie tylko męski problem.
Pomijając aspekty czystości przedmałżeńskiej, młode kobiety nie chcą budować związków opartych na miłości i wierności. W całej dyskusji tylko jeden raz pewna osoba podkreśla, że współżycie jest wyrazem miłości i nie można go umniejszać. Tylko raz pojawia się taki głos. Perspektywicznie, przyzwolenie na oglądanie filmów erotycznych otwiera kolejne furtki dla mężczyzny (ale trzeba dodać: i dla kobiety). Co więcej, błędnie pokazuje, że człowiek nie może poczekać. Skoro ciężko czekać dzień, jak można wytrzymać okres kilku lat do ślubu albo czas abstynencji w pożyciu małżeńskim?
Pornografia „ma za zadanie erotyzować ośrodki podkorowe seksu, co w praktyce utrwala niedojrzałość psychoseksualną”. Wraz z jej utrwalaniem niknie szansa na uduchowienie miłości małżeńskiej.[1]
Przez kilka stron dziewczyny kłócą się o to, czy wszyscy mężczyźni to robią, czy jednak jest to generalizowanie (z przewagą głosów na pierwsze). Niech komentarzem będzie identyczne pytanie co do zachowania dziewictwa do ślubu, o którym użytkowniczki także w większości w dzisiejszych czasach wątpią.
Pozostaje więc pytanie, na ile grono użytkowniczek jest reprezentatywne dla polskich kobiet?...
Zapraszam do dyskusji!
Cytaty bez korekty – z serwisu.