Urzekło mnie to zdjęcie – prawdziwie radosnej Panny Młodej, obsypanej kwiatami, w białej sukni i z wielkim uśmiechem. Też tak chcę! Ona przecież płacze ze szczęścia! I wtedy pomyślałam bardzo szybko: będę płakać ze szczęścia, że już drugi raz nie będę musiała wybierać sukni!... I już nie będzie tych przygotowań. (Uśmiecham się, naprawdę.)
Do czego jest narzeczeństwo? To czas przygotowań. Do czego przygotowań? Otóż odpowiedzi są dwie: do ślubu/wesela i do małżeństwa. Na jedno i na drugie jest czas. Ten sam i nie ten sam.
Do ślubu trzeba się przygotować
Lista zadań jest długa: ceremonia ślubna (sprawy formalne w kancelarii, oprawa liturgii, dekoracja, świadkowie), przyjęcie weselne (sala, catering, muzyka, dekoracja, podziękowania itd.) oraz wszelkie inne drobiazgi (zaproszenia, obrączki, stroje, dodatki itd.) Naprawdę można godzinami szukać sukni. Można także przekopywać tony zdjęć, aby znaleźć dobrego fotografa. Można zakopać się w ogłoszeniach, aby znaleźć dobrą kapelę. Przygotowania do uroczystości to gwar, zamieszanie, czasem kłótnia albo zniechęcenie. A połączone to wszystko z bieganiną – i nie ważne, czy mamy kilka miesięcy, czy kilka lat. Średnio utrzymuje się zawsze podobne tempo. Jak nie zwariować?
Warto mieć dystans. Dobrą organizację i plan (co, kiedy i gdzie załatwić? Do kiedy wysłać zaproszenia? Do kiedy mieć już stroje?). Lepiej nie zastawiać niczego na ostatnią chwilę, ale jakby trochę chomikować wszystko, co się przytrafia. Można łapać dobre okazje (np. obniżki cen w salonach jubilerskich czy w sklepach z garniturami). Najlepiej działa się we dwójkę, albo i grupowo: ja szukam obrączek i przedstawiam najlepsze modele, a ty znajdujesz najsensowniejszą ofertę fotografa. Wiele kombinacji w zależności od potrzeb i możliwości.
Przygotowanie do ślubu to całkiem niezłe przygotowanie do małżeństwa. Dobra rozgrzewka: zgramy się? Zorganizujemy? Zdążymy? Ładnie wypadniemy?
Niezłe, ale niecałe.
Do małżeństwa trzeba się przygotować
Tak, narzeczeństwo jest właśnie do tego, choć nie zawsze przygotuje – w sensie już dokonanym. Czasem bardziej przygotowuje niż przygotuje.
Ślub jest pewną granicą, nic nie równa się łasce sakramentu, błogosławieństwu Boga, świętemu węzłowi. A jednak ten dzień nie zmienia ludzi tak po prostu. Zaślubiny cementują związek, są bramą, przepustką. To, co zostało wypracowane wcześniej – na pewno zostaje, zaprocentuje. Tam, gdzie pozostały luki, ukaże się brak i pewne za-danie. Oby do nadrobienia. Jak zatem warto spędzić te kilka/kilkanaście miesięcy?
1. Trwać w czystości
Nikt na pewno nie myślał o innej odpowiedzi pod numerem 1. Z jednej strony łatwiej czekać, kiedy widzi się „nagrodę”, z drugiej strony młodzi są już sobie tak bliscy, że oczekiwanie może być uciążliwe. Warto wtedy rozmawiać ze sobą, znajdywać sobie różne zajęcia.
I – ważne – czystość nie oznacza jedynie fizycznej czystości, ale też duchową.
2. Umacniać relację z Bogiem
Jakkolwiek by wcześniej nasza wiara była mocna/silna – w małżeństwie zaczyna się nowa jakość wiary. Oczywiście, indywidualna modlitwa jest bardzo ważna, ale warto wyrobić sobie nawyk wspólnego bycia z Bogiem. Można odmawiać brewiarz (jakże cudownie brzmi na dwa chóry), można ustalić jakiś dzień na wspólną adorację i mszę (poza niedzielą), można rozważać wspólnie Ewangelię. Można też rozglądać się za wspólnotą i rekolekcjami – jednak już skierowanymi stricte dla małżeństw, rodzin.
3. Poznawać się i siebie samego
Małżeństwo to już nowy etap. Wszystko odtąd będzie wspólne. Warto uporządkować swoje życie – być może jakieś zranienia? To dobra okazja na przeanalizowanie swoich doświadczeń, pragnień i możliwości. I oczywiście – konieczna jest konfrontacja z drugą osobą. Można w tym czasie naprawdę zacząć się otwierać, analizować, pytać. Mówić o swoich lękach i marzeniach.
4. Spotkania
Dobrze jest spędzać ze sobą dużo czasu w różnych formach – może jakiś sport? Warto też dbać szczególnie o wspólnych znajomych, czyli o inne zaprzyjaźnione pary, narzeczeństwa czy małżeństwa. Nagle, nie wiadomo kiedy, może utworzyć się wspaniała wspólnota, grupa wsparcia i rozrywki. Mamy wspólne sprawy, mamy wspaniałe (oby!) przykłady.
5. Plany, dom, dzieci
Warto rozmawiać o przyszłości, planować rozsądnie życie już po ślubie. Można poszukać mieszkania i myśleć już o potrzebnych do niego akcesoriach. To wszystko tworzy klimat domowy, daje czas na oswojenie się z innością codzienności bycia już razem. Jednak sam moment wspólnego mieszkania warto odłożyć i zarezerwować na chwile po ślubie – w całkowitej czystości sumienia, w radości, w wielkim odkrywaniu!
6. Odliczanie
Warto odliczać dni. Nie tylko dosłownie. Warto tęsknić, czekać. Czasem pobyć oddzielnie i wysyłać rzewne smsy albo listy (tak, te w kopercie). Taki czas już nie powróci.
A życie i tak bardzo zaskoczy, zobaczycie. Odkryjecie i w sobie, i drugiej osobie cos bardzo nowego.
Odkryjcie w nim/niej – małżonka/małżonkę. Nie powtórnie.
/Jeśli macie pomysły na inne porady dla narzeczonych – piszcie!/