Rozwód zniszczył moją rodzinę. Czy to normalne, że boję się wejść w związek małżeński? Czy to jest usprawiedliwienie dla moich obaw?
Myślę, że nie jesteś naprawdę przeciwny małżeństwu, ale boisz się rozwodu, a jest to ogromna różnica. Jestem pewien, że pragnienie oddania się komuś całkowicie i otrzymania podobnego daru od drugiej osoby jest bardzo żywe w twoim sercu. Jednak z powodu małżeństwa, którego wzór nosisz w sobie (czyli małżeństwa twoich rodziców), masz uzasadniony lęk, że taka miłość jest poza twoim zasięgiem. Bądź pewien: nie musisz się bać.
Oczywiście, bardzo piękne może być życie samotne, a przy tym bardzo bliskie Boga, ale musisz wpierw przyjrzeć się twoim oporom przeciw małżeństwu. Każde powołanie jest wezwaniem i każde wymaga wielkiej odwagi, miłości i uświęcania się. Bóg może wzywać cię do stanu małżeńskiego i prosić o zaufanie Mu pomimo wszystkich małżeństw, które się rozpadały na Twoich oczach. Skoro w twojej rodzinie wydarzył się szereg rozwodów, być może Bóg planuje dla Ciebie i przyszłych pokoleń całkowite przełamanie tego stanu. Nie ma żadnego powodu, dla którego musiałbyś podążać śladami swoich rodziców, skoro możesz dokonać decyzji, aby kochać wiernie i aż do końca, tak aby pokazać własnym dzieciom inną, możliwą drogę.
Jeśli marzymy o wspaniałym małżeństwie, musimy zacząć budować fundament miłości już teraz. Niestety, wielu ludzi wydaje się przygotowywać bardziej na swój ślub i wesele niż na małżeństwo. Jeśli zaczniemy już teraz pracować, wprowadzając trochę reguł i dyscypliny, będziemy mieć stałą podbudowę wiecznej miłości.
Co rozumiem przez przygotowanie? Kiedy byłem w szkole średniej, spędzałem niezliczone godziny na boisku, kopiąc piłkę. Pewnego popołudnia pobiłem swój rekord w długości gry i w ilości kopnięć. Kiedy skończyłem, czułem silny ból pleców i byłem niemal ledwo żywy…, ale nie martwiłem się tym, bo to był czas prawdziwego treningu. Można powiedzieć, że to było niemal samobójstwo i to całkiem nieracjonalne, ale ja widzę to w inny sposób. Widziałem wtedy jasno cel. Kiedy dostałem sie do drużyny, myślałem, że już osiągnąłem szczyt marzeń, ale trening dopiero wtedy sie zaczął. Ćwiczyliśmy 6 albo 7 razy w tygodniu po kilka godzin. Takie przygotowania były niezbędne, aby w ogóle marzyć o sukcesach w rozgrywkach.
Niestety, wiele par poświęca mniej czasu na przygotowanie do małżeństwa na całe życie niż my poświęcaliśmy na przygotowanie do kilku miesięcy sportowych zawodów. Jeśli chcę być dobrym napastnikiem, ćwiczę się w kopnięciach, w szybkości, w omijaniu przeciwnika… Jeśli natomiast chcemy przygotować się dobrze do małżeństwa, musimy szkolić się w takich cnotach jak skromność, ofiarność, czystość, uczciwość itd. Rozpocznij pielęgnowanie tych cnót teraz, a będziesz miał większą pewność na długotrwałość miłości. Wtedy też, jeśli Bóg wzywa cię do innego stanu niż małżeństwo, będziesz miał pokój, wiedząc, że nie uciekasz od małżeństwa ze strachu, ale wybierasz inną drogę ponieważ tak usłyszałeś i poszedłeś za tym głosem.
Tłum. Katarzyna Więcka
Tekst pochodzi z: www.chastity.com