"Polskie małżeństwa rozwodzą się na potęgę”, „Specjaliści pomogą ci się rozwieść”, „Przyjęcia rozwodowe, czyli oswajanie bolesnego procederu” - takie informacje goszczą na stronach najpopularniejszych portali internetowych, takie hasła widoczne są w codziennej prasie, takie kwestie podejmowane są w serwisach radiowych. Rozwód coraz częściej uważa się za najprostsze rozwiązanie problemu. Czy tak rzeczywiście jest? Czy w dzisiejszym świecie zaginęło znaczenie i wyjątkowość przysięgi składanej podczas uroczystości ślubnej?
Czym jest małżeństwo? Wiele już napisano na ten temat. Jedna z encyklopedycznych definicji mówi, że jest to „trwały w swym celu związek między osobami, będący instytucją społeczną i zazwyczaj wiążący osoby emocjonalnie, ekonomicznie i prawnie. Małżeństwo stanowi najczęściej podstawę rodziny”. Czy osoby decydujące się na taki krok myślą o małżeństwie w ten sposób? Właściwsze według mnie będą słowa, zgodnie z którymi małżeństwo jest przymierzem, przez które mężczyzna i kobieta tworzą ze sobą wspólnotę całego życia, skierowaną ze swej natury na dobro małżonków oraz na rodzenie i wychowywanie potomstwa. To już lepiej… A co myślicie o tym? Małżeństwo to wybór drogi życia, której startem jest punkt; punkt, który początkuje życie we dwoje. Małżeństwo to współbrzmienie, które aby się realizowało potrzebuje czasu, ciągłości, zaufania, wierności i lojalności; to zaangażowanie, które zakłada wzajemną odpowiedzialność i porozumienie.
Jaką opinię na temat tego sakramentu mają osoby rozwodzące się lub będące już po tym wydarzeniu? Małżeństwo? „Przeżytek”, „strata czasu i pieniędzy”, „zbędny element życia ograniczający rozwój człowieka”, „wymysł Kościoła” i wiele innych.
Wyobraź sobie teraz taką sytuację: na ławce w parku siedzi para zakochanych, rozmawiają. Siadasz obok nich czytając najnowszy numer Newsweek’a. Nagle, niby przypadkiem, słyszysz: „Tak, zgadzam się! Chcę być twoją żoną. Chcę spędzić z Tobą resztę życia”. Szczęście widoczne na twarzach narzeczonych udzieliło się pewnie również Tobie. Jednak to nie koniec. Idźmy dalej. Minęło kilka lat. Widzisz tę samą parę, w tym samym miejscu, jednak inne słowa padają z ust młodych: „czas najwyższy się rozstać. Tak dłużej już być nie może”. Może pomyślisz sobie teraz: co się stało? Przecież dokładnie widziałeś głębokie spojrzenia w oczy, szczęście wypisane na twarzy zakochanych. Pomyśl o tych wszystkich emocjach, które mogły im towarzyszyć. Były piękne, ale czy można było na nich budować? Może małżeństwo to coś więcej niż uczucie, zauroczenie?
Chrześcijański humanizm, mówiąc o świętości małżeństwa, rodziny, zwraca uwagę na fundament, na którym należy te instytucje budować. Tak często nadużywane słowo „miłość” wyraża się nie tylko w emocjach, ale również w postawie odpowiedzialności za siebie i innych, w ciągłej gotowości poznawania, pozostawania z drugą osobą „na dobre i na złe”, jak słyszymy w wypowiadanej przez małżonków w przysiędze. To właśnie wtedy pojawia się nowy cel, zadanie polegające na wypełnieniu złożonej obietnicy.
Jak aktualne są dziś słowa św. Augustyna: „Miłość to wybór drogi miłości i wierność wyborowi”. Gdyby trwanie przy tej drugiej osobie zawsze było „łatwe i przyjemne”, nie byłoby potrzeby zaakcentowania w tym cytacie „wierności”. Próbując sprostać temu zadaniu, człowiek walczy również o zachowanie godności, nie tylko swojej, ale i współmałżonka.
Jak wspomniałam wyżej, chrześcijański humanizm głosi świętość małżeństwa, świętość rodziny. Każdy z nas mógłby podać wiele przykładów, z których wynikałoby, że w dzisiejszym świecie tych wartości się nie tylko nie ceni, ale również nie dostrzega. Problem istnieje, ale nie oznacza to wcale, że dotyka on wszystkich. Coraz więcej ludzi, myśląc o sakramencie małżeństwa, chce się do niego dobrze przygotować. Te dążenia uwidoczniają się w ich zaangażowaniu w różnego rodzaju aktywności pozwalające na lepsze poznanie się. Uczestniczenie w spotkaniach, konferencjach, rekolekcjach ma im także w tym pomóc. Kursy przedmałżeńskie były obecne w Polsce od dawna. W ostatnich latach coraz częściej słyszy się o stosowanej w nich metodzie warsztatowej. Dzięki niej podczas kolejnych spotkań, planujący ślub mogą poznać się jeszcze bardziej. Mogą nauczyć się ze sobą rozmawiać, a to wcale takie łatwe nie jest.
Chrześcijański humanizm podkreśla, że małżeństwo jest przymierzem wierności, miłości zawieranym między małżonkami i Bogiem. W tej relacji bardzo ważny jest bezinteresowny dar z siebie samego, na którym miłość oraz wypływające z niej uczucia powinny się opierać. To pozwala spojrzeć na małżonka nie jak na osobę, która powinna spełniać określone przez nas kryteria, ale jak na dar, którym należy się cieszyć, który należy szanować. O tym wszystkim mówił Jan Paweł II, reprezentując, wspominany już kilkakrotnie, chrześcijański humanizm. Tego wszystkiego dowiadują się młodzi, chcący zrozumieć istotę małżeństwa, poznać jego sens. Takich ludzi, wbrew powszechnym opiniom jest naprawdę wielu.
Należy pamiętać, że małżeństwo nie jest jak wiele brazylijskich telenowel, w których moment ślubu jest końcem drogi. W rzeczywistości, jest to dopiero jej początek. Sakrament małżeństwa bowiem wiąże się z powołaniem do stałego wzrostu w miłości. Wymaga gotowości małżonków do codziennej pracy nad sobą, do dzielenia się sobą, swoimi problemami, wątpliwościami, radościami. Do tego wszystkiego zaprasza tytułowy humanizm. Warto o tym pamiętać. Warto tym żyć.