Uczciwość małżeńska bywa często utożsamiana z mówieniem sobie prawdy, nieukrywaniem niczego przed współmałżonkiem. Dlatego niezmiernie się zdziwiłam, kiedy w ferworze przygotowań ślubnych nagle okazało się, że nie do końca rozumiemy przysięgę małżeńską – jak większość par podaliśmy mniej więcej tę powyższą definicję, po czym usłyszeliśmy, że takie aspekty wchodzą jednak nadal w zakres miłości, a uczciwość jest czymś innym. Zaskoczyła nas wypowiedź księdza, wiążąca uczciwość z pełną zgodą na płodność obojga małżonków, przy absolutnym zakazie ingerencji środków farmaceutycznych, dbałość o to, by pożycie miało charakter godny, na miarę wielkości człowieka. Będąc bardziej dosłownym – jedynie naturalne planowanie rodziny, rezygnacja ze wszelkich form antykoncepcji, pełna akceptacja wzajemnej wolności – wyrażanej także w zgodzie na współżycie lub jej braku, niezgoda na myślenie o drugiej osobie w kategorii zabawki seksualnej, skłonnej do perwersyjnych praktyk, odzierających całą miłość i wrażliwość, stanowią wypełnienie przysięgi uczciwości. I rzeczywiście, źródła – w tym wypadku Katechizm Kościoła Katolickiego – używają terminu uczciwość w tym znaczeniu (III. Miłość małżonków, 2362):
"Akty... przez które małżonkowie jednoczą się z sobą w sposób intymny i czysty, są uczciwe i godne; a jeśli spełniane są prawdziwie po ludzku, są oznaką i podtrzymaniem wzajemnego oddania się, przez które małżonkowie ubogacają się sercem radosnym i wdzięcznym. Płciowość jest źródłem radości i przyjemności:
Sam Stwórca sprawił... że małżonkowie we wspólnym, całkowitym oddaniu się fizycznym doznają przyjemności i szczęścia cielesnego i duchowego. Gdy więc małżonkowie szukają i używają tej przyjemności, nie czynią niczego złego, korzystają tylko z tego, czego udzielił im Stwórca. I w tym jednak powinni małżonkowie umieć pozostawać w granicach słusznego umiarkowania.”