Tools
A+ R A- wide normal
Zarejestruj Zaloguj
  • Skip to content
Home » Ona&On » Perfekcyjna Randka » Wyświetla wpisy wg etykiety: randka
  • Projekt KiM
  • NPRjestOK!
  • Ślubne-plany
  • O nas
  • Wydarzenia
  • Linki
  • Homesummary
  • Ona&Onmy work
    • Elementarz
    • Kobieta
    • Mężczyzna
    • Ona&On
    • Perfekcyjna Randka
    • Kącik Singla
  • Relacjewith us
    • Narzeczeństwo
    • Małżeństwo
    • Seksualność
  • Rodzina 
    • Rodzina
    • Dzieci
    • Wokół życia
  • Blogi 
    • Blogi Redakcyjne
      • Z pamiętnika Księżniczki
      • Z rycerskiego szlaku
      • Dziennik pokładowy
      • Antykoncepcyjne dylematy
      • Dei Verbum
      • Między nami
      • Kuźnia Miłości
      • Dzień-Dobry-Dzieci
      • Biblio-teczka Malucha
      • Przestrzenie Miłości
      • Super mamą być
      • Piękno kobiety
      • I love USA
      • Przez żołądek do serca
      • Opowieści z Czarodziejskiej Góry
      • Nowa dieta MŻ
      • Z pamiętnika Panny Młodej
  • Dobra Strefa 
    • Strefa Książki
    • Strefa Filmu
    • Strefa Świadectw
    • Strefa Multimediów
    • Strefa Poezji
    • Strefa Wiary
    • Zapisy na Kursy
  • Forum 
  • Kontakt 
Złote Myśli
"Najgłębszym pragnieniem w sercu każdego człowieka, przed pragnieniem życia, jest pragnienie kochania i poczucie, że jest się kochanym." (M. Quoist)
"Miłość jest jak słońce. Ten, którym zawładnęła, może zrezygnować z wielu spraw. Komu jej brakuje, temu brakuje wszystkiego." (Phil Bosmans)
"Człowiek najpełniej afirmuje siebie, dając siebie. To jest pełna realizacja przykazania miłości" (Jan Paweł II)
"Dzięki miłości biedny jest bogaty. Z braku miłości bogaty jest biedny." (łacińskie)
"Miłość oznacza być zupełnie blisko siebie, jednak bez chęci zawładnięcia drugim." (Phil Bosmans)
"Ach, co za oszczędność czasu zakochać się od pierwszego wejrzenia!" (Jan Kamyczek)
"Jedna tylko droga do drugiego człowieka: droga serca. Wszystkie inne to bezdroża." (Phil Bosmans)
"Trzeba mieć wiele taktu i umiaru, by z miłości jak z mlecza, nie zdmuchnąć czaru." (Jan Sztaudynger)
"Jedno jest w życiu szczęście - kochać i być kochanym." (George Sand)
"Miłość szczęśliwa. Czy to normalne, czy to powszechne, czy to pożyteczne - co świat ma z dwojga ludzi, którzy nie widzą świata?" (Wisława Szymborska)

Wyświetla wpisy wg etykiety: randka
Subskrybuj RSS
poniedziałek, 09 maja 2011 13:25

Wyjątkowy portal

Wyjątkowy portal

„Polacy wierzący otwarci na Wartościowe znajomości”

 

Takie hasło przyświeca portalowi www.znajomapolonia.com – Jest to serwis skierowany do osób, które starają się żyć według wartości katolickich i poszukują nowych znajomości.

 

Użytkowników portalu łączą podobne wartości i upodobania. Serwis daje im możliwość wysyłania wiadomości oraz poruszania ciekawych tematów na forum. Korzystanie z serwisu jest całkowicie bezpieczne. Każdy profil zanim pojawi się na portalu jest moderowany i sprawdzany. Użytkownicy muszą odpowiedzieć przynajmniej na 3 pytania otwarte (co sprawia, że każdy profil jest inny) oraz podać swoje prawdziwe imię. Dzięki temu mogą mieć pewność, że będą mieli styczność z ludźmi podobnymi do siebie, którzy poważnie podchodzą do kwestii wiary i sfery uczuć.

 

Nad duchową stroną serwisu czuwa ksiądz Andrzej Wyrostek z Rapid City w USA, z którym, m.in. na forum portalu, można komunikować się po polsku i po angielsku. Ksiądz Andrzej zawsze służy dobrą radą użytkownikom portalu, nieraz na forum podejmuje dyskusję na tematy kontrowersyjne (np. aborcja w Anglii, in vitro).

 

"Podążamy za słowami Jana Pawła II"

 

Poza możliwością nawiązywania wartościowych znajomości portal www.znajomapolonia – zrzesza ludzi i ewangelizuje w myśl słów Jana Pawła II, który w Internecie widział przestrzeń pobudzająca Kościół do wykorzystania potencjału nowych technologii dla głoszenia Dobrej Nowiny.  „Możemy pomóc innym odnaleźć prawdziwe wartości jak Miłość czy Przyjaźń” – mówi Kamil Orzeł, pomysłodawca i twórca portalu. – „Dzięki naszej pracy dajemy szansę na znalezienie męża lub żony, na założenie prawdziwej szczęśliwej rodziny. Tym, którzy już są w związkach, możemy pomóc znaleźć przyjaciół, grupę ludzi, dzięki której łatwiej im będzie w codziennym życiu. Najważniejsze natomiast jest to, że podążamy za słowami Jana Pawła II, który w Internecie (o ile będzie się z niego korzystać rozważnie, z pełną świadomością jego zalet i wad) widział narzędzie ewangelizacji. Poprzez dawanie możliwości rozwoju zdrowych i dobrych relacji międzyludzkich oraz proponowanie odpowiednich materiałów na serwisie prowadzimy tych ludzi do Boga – to jest główny powód, dla którego zdecydowaliśmy się stworzyć takie miejsce w sieci”.

 

Opublikowane w Elementarz
Czytaj więcej...
poniedziałek, 03 października 2011 06:46

Świat w miniaturkach

Świat w miniaturkach

W piękną jesienną sobotę postanowiliśmy w końcu pojechać Gdzieś. Wybór padł na Park Miniatur w Inwałdzie (k. Wadowic). Tylko 55 km od Krakowa, a nas tam jeszcze nie było (nie-mo-żli-we!;-)

 

Czy pamiętacie, kiedy ostatni raz byliście w Lunaparku? Albo w jakimś muzeum - ale na wystawie dla dzieci? Albo nawet na placu zabaw? A może w ZOO? (Nie wspomnę nawet o Disneylandzie;-) Zapewne rodzicom łatwo przyjdzie znaleźć w pamięci takie wydarzenie, a Wam - zakochanym, narzeczonym, młodym małżonkom? Takie miejsca wywołują niesamowite emocje, pomagają zachwycać się na nowo prostymi rzeczami. A kiedy prowadzą Was za ręce dzieci - bo bądźmy szczerzy, w takich miejscach to bardziej one prowadzą rodziców - wtedy nie ma możliwości, by nie spojrzeć na świat ich oczami.

 

W Parku Miniatur zwiedziliśmy niemal cały świat - USA, Egipt, Francję, Italię... Nawet Meksyk i Indie! Nie wspominając o Murze Chińskim! Sprawdziliśmy też swoją wiedzę z największych zabytków w Polsce (oj, prawdziwe jest stwierdzenie "cudze chwalicie, swego nie znacie...") Bycie wyższym od Bazyliki Św. Piotra czy Krzywej Wieży w Pizie albo przyjrzenie się Koloseum "z góry" - to niesamowite wrażenia. Dużą frajdę sprawiło nam jednak błądzenie po prawdziwym labiryncie (polecamy wszystkim, ale ostrzegamy, by się nie zrażać, gdy trudne staje się dojście do celu!) oraz wspólne przeżycie Lunaparkowego "Pirata" (kto był, ten wie! tych emocji nie można szybko zapomnieć;-)

 

Szczerze polecam odrobinę takiego szaleństwa!

Opublikowane w .:BLOG:. Z pamiętnika Księżniczki
Czytaj więcej...
sobota, 21 listopada 2009 22:27

Randka małżeńska

Randka małżeńska

Randka, spotkanie, wspólne wyjście - jakkolwiek to nazwiemy, chodzi tylko o jedno: o bycie razem. Nie o takie bycie, które trzeba umieścić gdzieś wewnątrz odrabiania lekcji z dziećmi, gotowania obiadu i  pracy biurowej. Chodzi o bycie sam na sam, o bycie dla siebie, o bycie, które jest - jak to mówią Anglicy - quality time (czas dobrze wykorzystany, czas dobrej jakości).

 

Pomyślmy jeszcze: czy kiedyś rzeczywiście było łatwiej? Czy doba była dłuższa, czy tylko nam bardziej zależało? Kiedyś: to były nauka/praca, mieszkanie z rodzicami albo już bez nich, było wiele przyjaźni, obowiązkowych spotkań, były nasze pasje. Zawsze można było powiedzieć, że zostało jeszcze dużo nauki do sprawdzianu/matury/egzaminu, że trzeba pomóc rodzicom albo można by wziąć trochę nadgodzin. A jednak pomiędzy (z może raczej: ponad) tym wszystkim były godziny spędzone z drugą osobą. Z dzisiejszego punktu widzenia marnotrawione na siedzeniu, na słuchaniu, na rozmowach „o niczym", na wymianie spojrzeń. Ale to ten czas dawał motywację do pracy i nauki, dostarczał też siły do wszelkich kolejnych starań. To był czas, który procentował.

 

Taki dobry czas zawsze charakteryzuje to, że umacnia osoby spotykające się, zbliża je do siebie. Nie ma nic większego dla człowieka jak właśnie ta bliskość, która pozwala przetrwać wszelkie trudności, daje poczucie bezpieczeństwa i wprowadza pokój w serce. Człowiek, który czuje się akceptowany, a nawet - doceniany, podziwiany i adorowany (oczywiście w odpowiedni dla niego sposób: kobiety - za piękno, mężczyźni - za siłę) - jest dużo stabilniejszy emocjonalnie, bardziej odporny na stany lękowe, ma poczucie własnej wartości i sensu życia. Wie, że jest na dobrym miejscu.

 

Jednocześnie korzyści spływają nie tylko dla tych dwojga. W przypadku małżonków korzyści odczują dzieci, które obdarowane zostaną jeszcze większą miłością, czułością i delikatnością rodziców, a także widokiem ich miłości. Bo cóż największego może dać ojciec dzieciom? Musi kochać ich matkę. A co może dać im matka? Musi kochać ich ojca. Tak utrwalony w umyśle dzieci wzór miłości zaprocentuje w ich dorosłym życiu. Też zapragną takiego małżeństwa!

Opublikowane w Małżeństwo
Czytaj więcej...
poniedziałek, 21 lutego 2011 22:33

Twórczość w małżeństwie

Twórczość w małżeństwie

Twórczość w małżeństwie jest niesamowicie ważna. Chciałabym podzielić się z Wami kilkoma pomysłami na wspólne spędzanie czasu.


Wspólne układanie puzzli, a do tego muzyka i coś do przegryzania. Jest to też doskonały moment na rozmowę na jakiś ważny dla nas temat. Szczególnie lubimy te puzzle, które mają 1000 elementów, bo wymagają kilku wieczorów. Wtedy tak co cztery dni siadamy i układamy na stolnicach.


Tańczenie, jeśli ktoś lubi. Wolne lub szybkie, może muzyka z czasów narzeczeńskich. Odczuwamy wtedy bliskość i bezpieczeństwo. Bardzo to lubię. I jeszcze nastrój do tego. Jakaś świeca na stole, gorąca czekolada (polecam dwie tabliczki, szklanka mleka, skórka pomarańczowa – wszystko razem zmiksować i zagrzać) do tego owoce do przegryzania.


Kolacje we dwoje w jakimś stylu. Wieczór „afrykański”, „hawajski”, „chiński” czy „hiszpański” – wcześniej to ustalamy. Szykujemy jakąś potrawę z danego regionu, stroje, muzykę i wymyślamy zadania dla współmałżonka. Dobra zabawa!


Gra i śpiew. Gram na gitarze, więc biorę gitarę i urządzamy wieczór uwielbieniowy. To rodzaj naszej małżeńskiej modlitwy.


Wieczór filmowy (wartościowy film!). Chciałabym Wam polecić kilka filmów, które koniecznie obejrzyjcie razem. "Facing the Giants", "Left Behind I, II & III", "Fireproof" (szczególnie!), "Ostatni podarunek". Super wartościowe filmy! Polecam.


Gry planszowe, scrabble, szachy itp. Co tylko lubicie lub lubiliście.


Wyjście na kręgle, na basen, na łyżwy - tylko Wy.


Zapisanie się na kurs tańca.


Przygotujcie sobie wzajemnie Bony Małżeńskie. Na małych kartach wpisujemy niespodziankę dla współmałżonka, np.: Bon na wieczorny masaż; Bon na kąpiel relaksacyjną; Bon na atak całusów; Bon na świeżo upieczone ulubione ciasto; Bon na wyjście z kolegami; Bon na wyjście na teatru; Bon na wyprasowanie koszul; Bon na wspólną zabawę; Bon na wieczór przy książce, ja zajmę się dziećmi; Bon na zamówienie teściowej do dzieci a my idziemy na romantyczną kolację... wymyślać można jeszcze wiele i takie rzeczy, które sprawią ukochanej osobie radość. Zszywasz bony, robisz stronę tytułową, np. "Bony Małżeńskie dla mojego ukochanego Misiaczka" i wręczacie je sobie. On Tobie też takie bony wymyśla. Możecie zrobić to jednego wieczoru razem przy stole. Wymieniacie się. Możecie je wykorzystywać, kiedy chcecie, wyrywając dany bon z talonu i wręczając mężowi np. dzień wcześniej. Bony połóżcie gdzieś w widocznym miejscy, żeby o nich nie zapomnieć!


Chciałam Wam jeszcze przytoczyć  fragment naszej książki „Przytul mnie choć na chwilę. Jak być twórczą żoną?”:


„Nie sposób jednak nie wspomnieć o czymś, co na pozór może wydać się nieco pozbawione sensu. Otóż czasem warto, abyście wręczali sobie całkiem, jak by je nazwać… niepraktyczne prezenty. A zatem takie, które nie są wam do życia potrzebne, ale wyrażałyby waszą miłość do siebie nawzajem. Dobrze nas zrozumcie… Wprawdzie zestaw kluczy hydraulicznych dla męża jest trafionym prezentem, ale może warto zaszaleć i kupić drogie pióro lub zegarek. Jedna z naszych przyjaciółek w ramach prezentu podarowała mężowi karnet na tor gokartowy. To dopiero niepraktyczny prezent, prawda? Ale widok męża bawiącego się jak dziecko był niepowtarzalny! O to chodzi! I podobnie, choć suszarka już się przepala i trzeba ją wymienić, to jednak twą żonę niesamowicie uraduje srebrny naszyjnik. Kiedyś Michał wręczył mi w pięknym opakowaniu przepiękną kolię wysadzaną fioletowymi granatami. Byłam ogromnie zaskoczona tak drogim prezentem z okazji czwartej rocznicy naszego poznania się. Do dziś nie wiem, skąd wykombinował środki na tak drogi zakup! Ale wiem, jak bardzo mnie kocha, i to się liczy najbardziej!

 

WSKAZÓWKA: Droga żono, zrezygnuj z porcelanowych słoników, a zainwestuj w coś, co naprawdę go ucieszy (a nie dostarczy dodatkowego odkurzania). Drogi mężu, zadbaj o częstotliwość wręczanych podarunków, a wszystko będzie dobrze…”

Opublikowane w Małżeństwo
Czytaj więcej...
poniedziałek, 09 maja 2011 13:47

I ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską

I ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską

Kiedyś wyglądało to w ten sposób... Para poznawała się, chodziła ze sobą kilka miesięcy. Potem  były: oświadczyny, ślub, dzieci i wspólne życie razem. Teraz rzeczywistość wygląda inaczej. Para  poznaje się i wspólnie żyje przez kilka lat - bez ślubu. Takie zachowanie jest coraz częściej spotykane. Czy jednak wśród młodych ludzi są jeszcze tacy, którzy żyją według „starego modelu”, czyli: wspólne życie po ślubie? Użytkownicy serwisu znajomapolonia.com udowadniają, że tak!

 

To, co dla naszych dziadków było nie do pomyślenia - współżycie przed ślubem, dla wielu młodych ludzi jest teraz normą. Przecież trzeba się sprawdzić, wypróbować i trochę zaszaleć. Po co brać ślub? Przecież to tyle zachodu i niepotrzebny obowiązek. Weźmiemy ślub po 30-stce, jak już się trochę dorobimy i „pożyjemy”. Czas mija, a ślubu jak nie było, tak nie ma. Zamiast tego często jest bolesne rozstanie i rozczarowanie po 10 latach wspólnego życia.

 

Takiego bolesnego doświadczenia można było uniknąć. Biorąc ślub stajemy się odpowiedzialni za drugą osobę. Ślubujemy, że będziemy razem na dobre i złe. Kiedy pojawiają się problemy, staramy się je rozwiązywać, a nie uciekać przed nimi. Jest to tylko jeden z wielu aspektów, który odróżnia małżeństwo od życia bez sakramentu.

 

Każdy z nas ma potrzebę miłości i potrzebę znalezienia swojej „drugiej połówki”. Nie jest łatwo we współczesnym świecie odnaleźć osobę, która ma taki sam system wartości. Można szukać w wielu miejscach: w pracy, we wspólnocie. Jednak, aby te poszukiwanie ułatwić, powstał serwis znajomapolonia.com dla osób, które poszukują wartościowych znajomości i starają się żyć według wartości katolickich. Osoby tam zalogowane pragną żyć według „starego modelu” i nie ulegają modzie na tzw. „nowoczesne związki”.

 

Zanim rozpoczniemy „poszukiwania” odpowiedniej osoby, warto zweryfikować swoje poglądy i oczekiwania. Na piękne rzeczy warto w życiu poczekać. Kto wie, być może osób, które pragną rozpocząć wspólnie życie dopiero po ślubie jest dużo więcej niż nam się wydaję... a moda na związki bez zobowiązań minie równie szybko, jak się pojawiła.

 

Opublikowane w Ona&On
Czytaj więcej...
poniedziałek, 14 lutego 2011 09:48

WYNIKI: konkurs walentynkowy

WYNIKI: konkurs walentynkowy

Wyniki konkursu walentynkowego:

 

I miejsce

małżeństwo Agnieszka i Jakub Zielińscy


GRATULUJEMY!

Nagroda książkowa:

"Razem przez życie. Przewodnik dla małżeństw, które pragną zwyciężać." Autor: Michał Piekara

 

"Pomijamy sposoby oczywiste, jak wyjście do kina, na pizzę, do kawiarni,  spotkanie z przyjaciółmi, rozmowy na różne tematy czy film wieczorem w  domu, bo każdy zna takie możliwości
1. piknik - gdzie kto ma możliwość, my niedaleko mamy las - z dużą ilością  fajnego jedzenia i ładną pogodą :)
2. kurs tańca - fantastyczny sposób na spędzenie czasu we dwoje, my na  razie musieliśmy zrobić przerwę ze względu na ciążę :)
3. jednorazowe wycieczki w fajne miejsca, u nas np. Centrum Hevelianum,  krzywy domek w Szymbarku, z pomysłów jeszcze niezrealizowanych: przejść  się po Gdańsku z książką "Miasto czterdziestu bram" i znaleźć je wszystkie
4. wieczór gier planszowych i logicznych - super zabawa, a w tej chwili na  rynku jest tyle gier, że każdy znajdzie coś dla siebie
5. uczestnictwo w bieżących wydarzeniach - wykładach na interesujące  tematy, spotkaniach, Bałtyckim Festiwalu Nauki; co roku odwiedzamy namiot  gier na Jarmarku Dominikańskim
6. leżenie i słuchanie muzyki
7. stworzenie czegoś wspólnie - planszy do gry, ozdób choinkowych (prawie  całą choinkę mamy ubraną we własnoręcznie zrobione ozdoby) itp.
8. kino pod niebem - koniecznie z czekoladą, herbatą w termosie i  poduszkami do siedzenia :)
9. zimowy spacer z tarzaniem się w śniegu
10. wycieczka rowerowa za miasto
11. wspólny ruch - większa motywacja niż w pojedynkę i zabawa lepsza :)
12. lubimy razem czytać - na głos albo każde swoją książkę, potem sobie  opowiadamy
13. bilard, kręgle, turniej piłkarzyków (stół do piłkarzyków akurat mamy w  domu), strzelanki w salonie gier :)
14. mata do tańczenia fantastyczna zabawa i wcale nie tylko dla dzieci!
15. układanie puzzli
16. spacery po nieznanych częściach okolicy i zwiedzanie zakamarków - jak  ktoś lubi to z aparatem
17. walka o kołdrę - stały punkt programu :)
18. latem obowiązkowo jezioro (chociaż Mąż za bardzo nie umie pływać),  zimą łyżwy
19. park linowy
20. odwiedzanie restauracji serwujących kuchnię, której nigdy nie jedliśmy  - ośmiornice czy inne cuda.
Pomysłów naprawdę może być milion, zależy co kto lubi :)  "

Agnieszka i Jakub Zielińscy

 

Inni uczestnicy konkursu pisali m.in.:


Każdy jest inny, nie ma jednej jedynej słusznej recepty. Nie ma gwarancji, że to co jest teraz, będzie tez później. Więc chcę, aby moje małżeństwo każdego dnia było małym cudem. Staram się dla niego, on stara się dla mnie. Kocham go, szanuję, pragnę, doradzam. Czasami jestem uparta i złośliwa (PSMy), ale to cała ja. I on też nie jest ideałem, chociaż dla mnie idealnym mężem. Może to jest to? Akceptować siebie nawzajem, starać się, dbać? Na tę chwilę. Spontaniczny uścisk, delikatny pocałunek. Ważne żeby był dla mnie partnerem i towarzyszem życia. Może to nie recepta, ale powoduje, że jestem szczęśliwa. Rozmowa, wzajemne zrozumienie, wspólne spędzanie czasu, drobne gesty, dzięki którym druga osoba wie, jak bardzo ją kochamy. Jesteśmy z mężem ze sobą już prawie 2 lata i okazujemy sobie miłość codziennie - tak samo często jak to było gdy byliśmy nastolatkami. Dużo rozmawiamy ze sobą, staramy sie rozumieć siebie nawzajem. Kiedy wracam do domu z pracy ,a  mąż od razu robi mi obiad i siada przy mnie, to widzę, że tęsknił, że kocha - takie drobne gesty miłości umacniają związek. Nawet zwykły spacer ulicami miasta sprawia wiele radości bo idziemy razem.

Ważne, żeby wspólnie umieć rozmawiać ,wybaczać sobie potknięcia i błędy, bo człowiek jest istotą omylną.

Anna i Robert R.

 

 

Nasze propozycje na spędzanie wspólnego czasu we dwoje:

1. Wyrwanie się na wspólną szaloną imprezę do klubu. Najlepiej tanecznego. Pozwala to odstresować się i zapomnieć o prozie dnia codziennego.
2. Wspólne wyjście na siłownie, ew. basen, saunę (łączymy przyjemne z pożytecznym).

3. Pokaz mody (mąż i żona w roli modeli na zmianę)

4. Wspólne gry i zabawy: piłkarzyki, scrabble, szachy, państwa-miasta, gra w karty:)
5. Wspólna kąpiel z muzyką, winem i mydełkiem FA

Marzena i Krzysztof D.

 

 

Trzeba pamiętać o sobie zawsze, każdego dnia, każdej chwili. Umieć docenić drobnostki, szczegóły, coś o czym po kilku latach się zapomina. Dobrze pamiętać o słowach proszę i dziękuję, doceniać to, że mąż wyrzuci śmieci, czy żona nie ma nic przeciwko meczowi w telewizji, albo gdy mąż ugotuje obiad, nawet jeśli jest to raz, drugi, trzeci. Trzeba się cieszyć, doceniać to, a nie traktować jak normalność, jak codzienność. Umiejętność cieszenia się drobnostkami, doceniania ich gwarantuje cudowne chwile razem. Nie istotne, czy to dzień, czy noc, czy wieczór. Czy Walentynki, czy rocznica ślubu, czy zwykły dzień. To my sami z każdego dnia czynimy nasze święto. To przepis na szczęście, na cudowne życie we dwoje.

Barbara i Damian S.

Opublikowane w Wydarzenia
Czytaj więcej...
czwartek, 26 maja 2011 08:26

Toruń dla dwojga

Toruń dla dwojga

Długo zastanawiałam się nad tym, co w Toruniu jest najważniejsze. Jego długowieczność? Zapach legendy? Ospałe ruiny Zamku Krzyżackiego? Tętniące życiem zaułki starego miasta - zawsze zaludnione turystami niezależnie od pory roku? Gotyckie Kościoły sięgające nieba? A może Uniwersytet Mikołaja Kopernika, gdzie tak naprawdę niektórych życie dopiero prawdziwie się zaczyna?… I tak też było ze mną. Mój Toruń zaczął się 1 października 2007 roku, gdy po raz pierwszy przekroczyłam próg Collegium Maius, ale tak naprawdę nigdy nie był on tylko mój. Miasto Aniołów, bo tak je nazywają, nauczyło mnie wolności we dwoje. Samemu byłoby trudno zaczynać życie w obcym, nieodgadnionym mieście. Gdy wspieraliśmy się ramieniem codzienne troski stały się piękne i jakby czulsze. Wiedziałam, że to nic kiedy rozleję mleko. Wszystko wydawało się prostsze i takie było. Razem, powolutku godziliśmy obowiązki domowe z uczelnianymi i z obowiązkami w pracy. Każdą chwilę, chleb, włos dzieliło się na dwoje. Nic nie było pojedyncze, nikt nie był samotną wyspą.

 

Stale zastanawiam się co w Toruniu jest najważniejsze? Spacery! Tak, te wzdłuż Bulwaru Filadelfijskiego, gdzie w oddali rozpościera się most im. Józefa Piłsudskiego. Jak miło było się zasiedzieć, zagapić: most, Wisła, Wisła, most. Cały bulwar był wtedy nasz, wystrojony kwiatami i spacerowiczami. Kolory, kolorowo, zakolorowani. Widok panoramy Starego Miasta zaczarowywał a czas stawał w miejscu, właśnie wtedy odnajdywałam sens słów piosenki: „ze światła poczęte moje miasto…”.

 

Najbliższe stało się nam Przedmieście Bydgoskie Torunia, choć przedmieściem nie było. Osiedle graniczy z centrum miasta. Niezapomniane unikatowe wille, bogato zdobione secesyjne kamienice, altany, domy z muru pruskiego, odrestaurowana ławka Schillera - tymi ścieżkami warto pobłądzić. Gośćmi dawnych pensjonatów byli sami Stanisław Przybyszewski i Stanisław Ignacy Witkiewicz. Osiedle położone jest tuż przy 25 hektarowym Parku Miejskim założonym w 1817 roku. Mieliśmy szczęście wynajmować na tej zabytkowej dzielnicy pokój. Teraz i nasza historia jest w niej zachowana, niczym drogocenny skarb w szkatułce. Spacerując ulicami najsłynniejszych literatów: Słowackiego, Mickiewicza, Konopnickiej, odnosi się wrażenie, że albo współczesna codzienność nie komponuje się z XIX wieczną architekturą, albo ta architektura nie pasuje do brutalnej codzienności naszego wieku. Na Bydgoskim czas już dawno stanął w miejscu. Wiedzieli o tym tylko Ci, którzy trzymając się za rękę potrafili stanąć i się zachwycić. Do nich należeliśmy też my.

 

Powoli wiem, co w Toruniu jest najważniejsze. Chwile! Zaklęte w przestrzeniach, światłach, uśmiechach. Jest całe mnóstwo miejsc, które można odwiedzić we dwoje. Toruń wręcz oprószony jest kawiarenkami, parasolkami, zaciszami. Mogłabym godzinami opisywać ulubione piernikowe smaki, najwygodniejsze krzesła, najzabawniejsze sztuki teatralne, najsamotniejsze ławki w parku.

 

Najważniejsza w Toruniu jest historia, która się ostała, którą widać gołym okiem, której nie zburzyły wyprawy krzyżowe. Historia, na której my zbudowaliśmy swoją. Od roku już nas tam nie ma, ale Toruń znamy na pamięć i z zamkniętymi oczami, wiemy gdzie kawa pachniała najmocniej, gdzie pies zerwał się ze smyczy, gdzie ktoś kogoś złapał za rękę i już nigdy nie puścił. I mimo że nas tam nie ma, magnolie znów zakwitną przed Collegium Maius…

 

Toruńskie ABECADŁO miejsc, gdzie warto zajrzeć we dwoje:


„…z pieca spadło”


Gdy Was w Toruniu szczery głód dopadnie nie możecie ominąć chaty z pierogami. Na Pierogarnię Stary Toruń natraficie przy ul. Most Pauliński 2 a jeżeli najdzie Was ochota na leniuchy z Pierogarni Stary Młyn to szukajcie bliżej Wisły ul. Łazienna 28. Dlaczego często tam zaglądamy? Rodzime smaki i rodzimy klimat, dopracowane detale komponują się w swojską całość. Do tego pulchne piecuchy (pierogi z pieca) i smakowite lepiochy (pierogi z wody) i złociste placuchy (placki ziemniaczane) – porcje iście niedźwiedzie i w sam raz na studencką kieszeń. Nie pożałujecie! I koniecznie zajrzyjcie do „Wygódki”.

 

Lody na niepogody

 

Nie byłoby Torunia bez Lenkiewicza! I nie tylko latem zachwycają fantazją smaków. Na ul. Wielkie Garbary 4 skosztujecie lodów, jakie się nie śniły nikomu. Wielkość porcji jest imponująca – prawdziwe wyzwanie dla łasuchów. Nie omieszkajcie spróbować piernikowych i donaldowych, które przeniosą Was do krainy dzieciństwa i słynnego smaku gumy do żucia Donald. Ale to zaledwie namiastka tego, co w zanadrzu ma dla Was cukiernia Lenkiewicz.

 

Kafefajka, bajka!


Kafefajkę warto zostawić sobie na wieczór. Przeniesie Was w tajemnicze kraje arabskie. Po całym dniu błądzenia po zatłoczonych toruńskich zaułkach jest to wymarzone miejsce na prawdziwy chiliout. Odprężająca muzyka, zapach różnorodnego tytoniu ulatniającego się z fajek wodnych a zamiast krzeseł syryjskie poduchy w tzw. ”strefach bez butów” - wszystko niczym z baśni tysiąca i jednej nocy w samym sercu Torunia (ul. Małe Garbary 1/3). Najwspanialsze miejsce do długich, nocnych szeptów do ucha.

Opublikowane w Perfekcyjna Randka
Czytaj więcej...
piątek, 20 maja 2011 08:28

Gdzie zjeść w Krakowie?

Gdzie zjeść w Krakowie?

MAMMA MIA (ul. Karmelicka 14)

www.mammamia.net.pl

 

Jak przystało na prawdziwą włoską knajpkę Mamma mia czaruje miłym i przytulnym wystrojem. Składa się z dwóch części: do jednej wchodzi się prosto z ulicy, do drugiej, tej bardziej „z klimatem”, trzeba wejść w bramę obok i przejść przez uroczy ogródek (tak, tak można też zjeść na świeżym powietrzu w blasku lamp i... lampek) :-) Dodatkowym atutem jest nie tylko miła obsługa, ale też prawdziwy piec, dzięki któremu pizza, calzone czy podpłomyk smakują tak nieziemsko!

Szczególnie polecam pizze nr 8 i 23, choć zależy, co kto lubi, pasty też są świetne! A świeże dodatki czy obrane ze skórki pomidory to istne niebo dla podniebienia...

 

JEFF'S (Galeria Kazimierz, naprzeciwko kina Cinema City)

www.jeffs.pl

 

Dla tych, którzy fascynują się Ameryką - ozdobiona setkami tabliczek rejestracyjnych i znanych nam haseł - restauracja Jeff! Nie potrafią się jej oprzeć ani wielbiciele sałatek (polecam Santa Fe Taco Salad), ani kuchni odrobinę polskiej (pyszny kotlet, ser a to wszystko w chrupiącym toście - Chicken  Parmezan Sandwich). Można także spotkać polskich cele brytów :-)

Miłym dodatkiem są fajne promocje, w każdy dzień tygodnia inne danie w super promocyjnej cenie - jak na przykład pyszne, soczyste żeberka w sosie barbecue w poniedziałki... mniamm... A zapomniałabym! Coś dla tych, którzy nie lubią marnować czasu - nauka angielskiego... w toalecie! A dla fanów sportu - mecze transmitowane z ustawionych w każdym roku plazm.

 

Cafe Botanica, by zjeść coś słodkiego (ul. Bracka 9)

www.cafebotanica.pl

 

Na uroczej ulicy Brackiej (jednej z bocznych uliczek Rynku) kryje się naprawdę tajemnicze miejsce. Drzewo „wyrastające” w  środku ma chyba każdemu przypominać, kto nigdy tego nie zaznał, jak cudowne jest spędzanie czasu w domku na drzewie, gdzie nikt nas nie podgląda, chowamy się z najlepszym przyjacielem i obserwujemy z ukrycia każdego.

Najlepsze ciastko? Czekoladowo-czekoladowe! :-)

 

Restauracja u Pokutyńskich (ul. Karmelicka 29)

www.restauracjappp.pl


Ale żeby było tak zupełnie wyjątkowo, polecam pójść do słynnych Pokutyńskich. Już sama zabytkowa kamienica zaprasza do środka. Jest to projekt jednego z najznakomitszych polskich architektów XIX wieku Filipa Romana Pokutyńskiego. Doskonale zachowały się także witraże wykonane w pracowni Żeleńskiego, słynącej z realizacji projektu Wyspiańskiego i Mehoffera. W lecie działa uroczy ogródek usytuowany wśród zieleni, gdzie plusk chłodnej wody w fontannie orzeźwia powietrze.

Ale można też zejść do podziemi...

Najlepszy krem grzybowy z groszkiem ptysiowym na świecie!! Oraz stek z sosem pieprzowych i grillowanymi warzywami!! Palce lizać... to znaczy nie wolno, bo to eleganckie miejsce! :-)

 

TACO (ul. Poselska 20)


Jeśli chcemy się poczuć jak prawdziwy Meksykanin, wcale nie potrzebujemy specjalnego ubranka, kapelusza ani tym bardziej wyjazdu:-) Wystarczy, że zjemy ciepłe nachosy z ciągnącym się serem i burrito z fasolą lub kukurydzą, a poczujemy się jak spragniony wędrowiec. Dużo, tanio i smacznie!

Opublikowane w Perfekcyjna Randka
Czytaj więcej...
poniedziałek, 15 sierpnia 2011 12:10

Bydgoszcz: dla zakochanych!

Bydgoszcz: dla zakochanych!

Bydgoszczy trzeba się nauczyć jak lekcji historii. Wiele bowiem murów nie pamięta odległych czasów, a dawnych dziejów miasta nie widać gołym okiem w przeciwieństwie do Torunia, gdzie „gotyk dosłownie mamy na dotyk”. Tu wszystko jest do odkrycia, do wyobrażenia. Zamek nie ocalał, ratusz też się nie ostał, staropolskich zabytków jest z pewnością mniej niż u naszych krzyżackich sąsiadów. Tu, nad Brdą nagle jawi się przed nami rozświetlona, odbijająca się w wodzie „belle epoque”: bogato zdobione wille-dworki, kamienice, fasady z XIX wieku. Jakby z odłogu narodziła się nagle Poezja, wyrosła Muzyka.

 

W Bydgoszczy się wychowałam a wcale nie znam jej jak własnej kieszeni. Inna jest Bydgoszcz mojego dzieciństwa (ogród, dom i za domem) a inna Bydgoszcz z ukosa, gdy się wkracza w dorosłość, gubi w sieci ulic, oddalonych od siebie dzielnic. Bydgoszcz wymaga czasu. Trudno jest ją pokochać od pierwszego wejrzenia. Trzeba odnaleźć odpowiednią perspektywę, trzeba dotrzeć do miejsc, które porywają, trzeba ją poczuć.

 

Tutaj życie toczy się wzdłuż rzek i zieloności. Sercem miasta jest rzeka Brda, Kanał Bydgoski i Młynówka - najlepsze scenerie na romantyczne spacery, niezależnie od pory roku. Tutaj też jest największy park miejski w Polsce zwany Myślęcinkiem, gdzie porywają krajobrazy, zaaranżowana zieleń, zróżnicowanie terenu i roślinności, gdzie na wielu słonecznych ścieżkach spotkać można młode pary podczas ślubnych sesji zdjęciowych.

 

Bydgoszcz słynie również z rewitalizowanej ostatnimi czasy Wyspy Młyńskiej, która staje się perełką największych wydarzeń kulturalnych w mieście, a na co dzień jest oazą spokoju, ochoczo odwiedzaną przez mieszkańców. Jest alternatywą spędzania wolnego czasu na świeżym powietrzu. Jest taka niedzielna, niespieszna. Na Wyspę dostać się można przez dwie kładki, ale tylko z tą przy Operze Nova związana jest pewna legenda. Kładka stała się miejscem spotkań zakochanych i symbolem wiecznej miłości. Wielu bowiem zakochanych zawiesza na niej kłódkę z wygrawerowanymi imionami i datą rocznicy ślubu czy pierwszego spotkania, a kluczyk wyrzucają na dno rzeki. Także drodzy za-kochani do dzieła!

 

Bydgoszcz stała się impresją w moich oczach. Wcześniej była tylko miastem, dziś jest życiem widzianym raz w cieniu drzew, raz w cieniu wieczornych latarni. Jest pełna energii i bardzo gościnna: sprzyja studentom (liczne Uczelnie wyższe), sprzyja melomanom (Opera Nova, Filharmonia Pomorska), sprzyja sportowcom (regularnie dobywają się meetingi lekkoatletyczne i inne wydarzenia sportowe), a co najważniejsze sprzyja zakochanym:

 

--> OGRÓD RÓŻANY PRZY FARZE potwierdza, że Bydgoszcz jest miejscem dla zakochanych. Polecam zwłaszcza wieczorem wybrać się na spacer bydgoską starówką. Zagłębić się w wąskie uliczki przy wspaniale podświetlonej katedrze. Słychać odgłosy śluz na kanale bydgoskim.

 

--> KŁADKA ZAKOCHANYCH PRZY OPERZE NOVA, na której możecie zapiąć swoją kłódkę na znak wiecznej miłości. Nie zapomnijcie kluczyka zatopić w rzece!

 

--> LODY W ZETCE. Nie obejdzie się bez słodyczy. Miłość, choć jest słodka, trzeba czasem dosładzać, dlatego zwiedzając ul. Gdańską, koniecznie zajrzyjcie do cukierni/kawiarni Zetka, aby wybrać swoje ulubione smaki albo na filiżankę prawdziwej gorącej czekolady z cynamonowym serduchem. Warte grzechu!

 

--> HERBACIARNIA ASIA z widokiem na Wenecję Bydgoską i rzeczkę Młynówkę oraz całą Wyspę Młyńską. Warto zajrzeć do herbaciarni, zwłaszcza gdy pogoda nie dopisze. Wejście w przesmyku przy ul. Długiej. Poczujecie się jak na najwygodniejszej kanapie w pokoju Babci.

 

-->WYSPA MŁYŃSKA -  gdy nie wiecie od czego zacząć albo gdzie się udać, zacznijcie od Wyspy Młyńskiej, bo stamtąd wszystkie drogi prowadzą do miasta. Widok Wenecji bydgoskiej odbijającej się w Młynówce zapamiętacie na lata, zabytkowe spichrze dopełnią tylko obrazu. To jest prawdziwe serce Bydgoszczy, tu spotkacie ludzi przyjaznych i otwartych. Powodzenia!

 

--> TRAMWAJ WODNY jest najromantyczniejszym środkiem komunikacji miejskiej. Z wodnej perspektywy Bulwar nad Brdą wygląda zupełnie inaczej, magicznej. Weźmiecie też udział z śluzowaniu, co jest wielką atrakcją turystyczną, nie tylko dla maluchów. Przejazd tym właśnie środkiem komunikacyjnym nie należy do najszybszych, ale do najbardziej przyjaznych nam i środowisku, owszem.

Opublikowane w Perfekcyjna Randka
Czytaj więcej...
poniedziałek, 03 października 2011 21:15

Za-kochany Poznań

Za-kochany Poznań

Z czego słynie Poznań? Z koziołków trykających się na Ratuszu codziennie w południe. Z Ostrowa Tumskiego i Katedry. Z Malta Festival. Ze stadionu „Lecha”. Z Czerwca’56. Ze specyficznej gwary (tej, pyry, bana, tytka, szneka). Stolicę Wielkopolski reklamuje hasło: „Poznań wart poznania”. Myślę jednak, że oprócz licznych zabytków, ośrodków naukowych i kulturalnych, warte (P)poznania są zwłaszcza te miejsca, które w szczególny sposób sprzyjają romantycznemu tête-a-tête:

 

Stary Rynek – z pewnością nie tylko koneserzy architektury dobrze poczują się pośród renesansowych kamieniczek. Poznański Stary Rynek to wyjątkowe miejsce – tętniące życiem praktycznie 24 godziny na dobę, ale za każdym razem odsłaniające inne oblicze. Jestem przekonana, że spośród licznych znajdujących się tam kawiarenek i pubów, każda za-kochana para znajdzie coś odpowiedniego dla siebie.

 

Park Sołacki – zdecydowanie najbardziej malowniczy park, już od ponad stu lat zajmujący wyjątkowe miejsce w sercach poznaniaków. Położony jest w urokliwej, willowej dzielnicy Sołacz, a jego niewątpliwy walor stanowią Stawy Sołackie, przecinane licznymi, głównie drewnianymi, mostkami. Prawdziwe miejsce „z duszą”.

 

Park Cytadela – propozycja dla tych, którzy lubią rozległe przestrzenie i dłuuuuugie spacery (cały obszar zajmuje ok. 100 ha). Miłośnicy historii mogą też przy okazji zwiedzić znajdujące się tam obiekty forteczne, Muzeum Armii Poznań oraz Muzeum Uzbrojenia.

 

Park im. Adama Mickiewicza – bardziej znany jako „park przy Operze” lub „park z fontanną”. Szczególnie upodobały go sobie pary studenckie. Posiada liczne ławeczki oraz bardziej atrakcyjną alternatywę – obszerny trawnik, na którym można urządzić sobie ze swoją drugą połówką mały piknik lub po prostu poprzytulać się trochę w przerwie między zajęciami.

 

Stare Zoo – usytuowane przy ul. Zwierzynieckiej, niedaleko Ronda Kaponiera. Randkowiczów powitają m.in. gibony, lemury, żółwie, papugi i inne egzotyczne zwierzaki. Doskonałe miejsce także na rodzinny, niedzielny spacer. Wstęp – bezpłatny. Wrażenia z powrotu do krainy dzieciństwa – bezcenne.

 

Malta z Jeziorem Maltańskim – kojarzy się przede wszystkim ze sportem, zwłaszcza mistrzostwami kajakarskimi. Otwiera wiele możliwości na tzw. aktywną randkę – wspólne bieganie, jazdę na rowerze, rolkach, a zimą – łyżwach. Kolejka Parkowa Maltanka zawiezie prosto do nowego zoo. Ponadto już wkrótce zostaną oddane do użytku Termy Maltańskie z basenami, saunami, siłowniami, kręgielnią itp. Z kolei latem nie trzeba wyjeżdżać za miasto, by razem poopalać się i popływać w jeziorze – poznańska Malta zaprasza!

 

Kawiarenki – gdy pogoda nie zachęca do spacerów, świetnym miejscem na spotkanie we dwoje jest jakaś miła, klimatyczna kafejka. Poznańskie pary nie mogą narzekać na brak tego typu miejsc, dlatego wskażę jedynie kilka z nich:

 

U Przyjaciół – zapewnia intymną atmosferę dzięki kotarkom oddzielającym poszczególne stoliki. W szufladach komódki goście często zostawiają krótkie liściki – z kim i kiedy byli. Może wrócicie tu jeszcze i odnajdziecie swoją karteczkę? Adres: ul. Mielżyńskiego 27/29 (koło Biblioteki Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk)

 

Cacao Republika – jeśli macie ochotę na czekoladę, koniecznie skierujcie swoje kroki na ulicę Zamkową 7. Poczujcie się jak bohaterowie filmu Chocolat i skosztujcie tego słodkiego specjału w wielu różnych wariantach – każdy z nich smakuje wybornie. „Wadą” lokalu jest to, że należy do jednego z najpopularniejszych w Poznaniu – dlatego dobrze jest wcześniej dokonać rezerwacji.

 

Cafe Misja – urocza kawiarenka przy Farze Poznańskiej (ul. Gołębia 1). Nie tylko zapewni ucztę waszym podniebieniom (przepyszne kawy, ciasta, desery i in.), ale także zaspokoi potrzeby kulturalne – jest to bowiem miejsce licznych koncertów, spotkań autorskich czy wieczorów poetyckich.

 

Kina – miłym sposobem spędzania czasu jest też oczywiście wspólne oglądanie dobrego filmu. W tym celu można wybrać się zarówno do Multikina czy Cinema City, warto jednak zwrócić uwagę także na starsze kina:

 

Muza – najstarsze poznańskie kino. Repertuar obejmuje dobre, niszowe filmy z całego świata. W ramach „Nieprzyzwoicie Tanich Czwartków” bilet kosztuje jedynie 5 zł! Adres: ul. Św. Marcin 30.

 

Rialto – obejrzycie tam zarówno nowości, jak też klasykę filmu. Kino to słynie m.in. z dobrych maratonów filmowych i cyklicznych seansów. Adres: ul. Dąbrowskiego 38.

 

Apollo – oprócz projekcji filmowych, odbywają się tam również spektakle teatralne, koncerty, spotkania i inne wydarzenia kulturalne. Adres: ul. Ratajczaka 18.

 

Jak widać, poznańska oferta atrakcyjnych miejsc na rendez-vous jest bardzo bogata. Pamiętajcie jednak, Drodzy Za-kochani, że tak naprawdę w perfekcyjnej randce to, gdzie się pójdzie, ma drugorzędne znaczenie. Ważne – z Kim!

Opublikowane w Perfekcyjna Randka
Czytaj więcej...
  • «
  •  pierwsza 
  •  poprzednia 
  •  1 
  •  2 
  •  następna 
  •  ostatnia 
  • »
Strona 1 z 2

Główne działy

  • Ona&On
  • Relacje
  • Rodzina
  • Blogi
  • Dobra Strefa
  • Forum
  • Kontakt

Blogi

  • Z pamiętnika Księżniczki
  • Z rycerskiego szlaku
  • Dziennik pokładowy
  • Antykoncepcyjne dylematy
  • Dei Verbum
  • Między nami
  • Kuźnia Miłości
  • Dzień-Dobry-Dzieci
  • Biblio-teczka Malucha
  • Przestrzenie Miłości
  • Super mamą być
  • Piękno kobiety
  • I love USA
  • Przez żołądek do serca
  • Opowieści z Czarodziejskiej Góry

Na skróty

  • Kontakt
  • Mapa strony
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Rejestracja
  • Newsletter
  • Zaproś nas!
  • Formularze
  • Wesprzyj nas!

Zobacz także

  • Konkursy / Akcje
  • Ślubne-plany
  • NPR jest OK!

Polecane strony

  • Fundacja Rodzin Pełna Chata
  • NPRjestOK!
  • Przymierze Wojowników
  • Czysty SEX
  • Księgarnia i Wydawnictwo Rubikon
  • Projekt KiM
  • NPRjestOK!
  • Ślubne-plany
  • O nas
  • Wydarzenia
  • Linki
Copyright © 2011 Portal za-kochanie.pl



  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?
*
*
*
*
*

* Pole wymagane