Tools
A+ R A- wide normal
Zarejestruj Zaloguj
  • Skip to content
Home » Ona&On » Perfekcyjna Randka » Wyświetla wpisy wg etykiety: polecamy
  • Projekt KiM
  • NPRjestOK!
  • Ślubne-plany
  • O nas
  • Wydarzenia
  • Linki
  • Homesummary
  • Ona&Onmy work
    • Elementarz
    • Kobieta
    • Mężczyzna
    • Ona&On
    • Perfekcyjna Randka
    • Kącik Singla
  • Relacjewith us
    • Narzeczeństwo
    • Małżeństwo
    • Seksualność
  • Rodzina 
    • Rodzina
    • Dzieci
    • Wokół życia
  • Blogi 
    • Blogi Redakcyjne
      • Z pamiętnika Księżniczki
      • Z rycerskiego szlaku
      • Dziennik pokładowy
      • Antykoncepcyjne dylematy
      • Dei Verbum
      • Między nami
      • Kuźnia Miłości
      • Dzień-Dobry-Dzieci
      • Biblio-teczka Malucha
      • Przestrzenie Miłości
      • Super mamą być
      • Piękno kobiety
      • I love USA
      • Przez żołądek do serca
      • Opowieści z Czarodziejskiej Góry
      • Nowa dieta MŻ
      • Z pamiętnika Panny Młodej
  • Dobra Strefa 
    • Strefa Książki
    • Strefa Filmu
    • Strefa Świadectw
    • Strefa Multimediów
    • Strefa Poezji
    • Strefa Wiary
    • Zapisy na Kursy
  • Forum 
  • Kontakt 
Złote Myśli
"Ach, co za oszczędność czasu zakochać się od pierwszego wejrzenia!" (Jan Kamyczek)
"Miłość nie jest skarbem, który się posiadło, ale obustronnym zobowiązaniem." (Antoine de Saint-Exupery)
"Ach, co za oszczędność czasu zakochać się od pierwszego wejrzenia!" (Jan Kamyczek)
"Każda kochana kobieta jest księżniczką w oczach tego, kto się o nią ubiega, i w swoich własnych" (Karel Čapek)
"Trzeba mieć wiele taktu i umiaru, by z miłości jak z mlecza, nie zdmuchnąć czaru." (Jan Sztaudynger)
"Moją siłą ciążenia jest miłość moja:dokądkolwiek zmierzam, miłość mnie prowadzi." św. Augustyn
"Człowiek najpełniej afirmuje siebie, dając siebie. To jest pełna realizacja przykazania miłości" (Jan Paweł II)
"Miłość jest jak słońce. Ten, którym zawładnęła, może zrezygnować z wielu spraw. Komu jej brakuje, temu brakuje wszystkiego." (Phil Bosmans)
"Jaka miłość - taki człowiek." (św. Augustyn)
"Jedno jest w życiu szczęście - kochać i być kochanym." (George Sand)

Wyświetla wpisy wg etykiety: polecamy
Subskrybuj RSS
piątek, 13 maja 2011 08:46

Krakowska Pracowania Fotografii

Krakowska Pracowania Fotografii

Czy zdarzyło się Wam, że ktoś poza narzeczonym, mężem, rodzicami… czy najbliższą przyjaciółką czytał w Waszych myślach?... :-) Jeśli nie, to już najwyższa pora, by zasmakować tego luksusu!

 

Jest wielu fotografów i wiele rodzajów zdjęć, są czarno-białe, te „spontaniczne” i te „ustawiane”, ale rzadko kiedy zdarza się, że tak naprawdę NIE WIECIE, kiedy powstały zdjęcia, które macie przed sobą i które oglądacie z zapartym tchem pytając siebie: „To My?”

 

Z Panem Jackiem i Panią Agnieszką od razu znaleźliśmy wspólny język. Oglądając zdjęcia innych par i siedząc na przytulnej kanapie zrozumiałam, że TE zdjęcia są jak żadne inne!


Zdjęć nie zdominowały ruiny zamku, Katedra na Wawelu czy cudowna roślinność Ogrodu Botanicznego. To wszystko stanowi tylko tło… to PARĘ widać na pierwszym planie… Ich uczucie i ich siła są tak umiejętnie wyeksponowane, że łatwo stwierdzić: „Fotograf tchnął życie w zwykły kawałek papieru”!


To w tej Pracowni Fotografii nikt nam nie mówił, jak będziemy ustawiani, nikt nie powiedział, że nie będę mogła zdecydować, jakie zdjęcia i w jakim ułożeniu znajdą się w albumie i na koniec nikt się nie przechwalał!... Po prostu zdjęcia mówiły same za siebie i to nas ujęło.

 

My zdecydowaliśmy się na zdjęcia na polu golfowym. Tylko bezkres błękitnego nieba, zieleń trawy i MY, zakochani. Podczas Dnia Ślubu czy sesji w plenerze byliśmy tak pozytywnie nakręceni, ale i też trochę przejęci, że zupełnie zapomnieliśmy o tym…, że ktoś robi nam zdjęcia :-) Nie wiem, jak Pan Jacek uchwycił te „wszystkie momenty”. Oglądając album po trzech latach, nie zmieniłabym niczego!

 

To właśnie Pracownia Fotografii jako pierwsza zaproponowała parom taką opcję jak elegancka foto książka. A to że są do tego stworzeni i że robią to z pasją, dopieszczając każdy element, mogę zaświadczyć ja i kilka moich koleżanek, które popędziły do Pracowni, gdy tylko zobaczyły nasze zdjęcia!

 

UWAGA! Do 25.05.2011 macie szansę wygrać sesję fotograficzną w Krakowskiej Pracowni Fotografii! Nie zwlekajcie! Weźcie udział w naszym ŚLUBNYM KONKURSIE!

 

 

 

 

 

 

www.pracowniafotografii.com

Opublikowane w Ślub
Czytaj więcej...
poniedziałek, 30 maja 2011 07:29

Fotografia ślubna Gorzów Wlkp. i nie tylko!

Fotografia ślubna Gorzów Wlkp. i nie tylko!

„Fotografia ślubna to gra światła i kolorów. Lubię czyste i estetyczne kadry, udane zdjęcie może opowiedzieć więcej niż wielostronicowa powieść. Wyszukuję dla Was niepowtarzalne ujęcia, aby moment Waszego ślubu upamiętnić na wieki. Każda sesja zdjęciowa to nowe doświadczenia, jestem otwarty na nowe pomysły i twórczą współpracę. Sesje zdjęciowe są bezproblemowe, a reguły współpracy przez cały czas jasne. Oferuję Wam profesjonalną obsługę w doskonałej jakości za rozsądną cenę. Fotografia to moje hobby, sposób na życie i moja praca...”

 

Bartosz Łuszcz

 

  • Click to open image! Title Title
  • Click to open image! Title Title
  • Click to open image! Title Title
  • Click to open image! Title Title
  • Click to open image! Title Title
  • Click to open image! Title Title
  • Click to open image! Title Title
  • Click to open image! Title Title
  •  

 

Foto Studio Bartosza Łuszcza znajduje się w Gorzowie Wielkopolskim, jednak swoim działaniem obejmuje nie tylko województwo lubuskie, ale całą Polskę (sesje zdjęciowe odbywały się nawet poza granicami kraju!). Oferta jest indywidualnie dostosowywana do potrzeb pary młodej.

 

Wszelkie informacje oraz kontakt można znaleźć na stronie:

www.flash4you.pl

 


Opublikowane w Ślub
Czytaj więcej...
poniedziałek, 09 maja 2011 13:25

Wyjątkowy portal

Wyjątkowy portal

„Polacy wierzący otwarci na Wartościowe znajomości”

 

Takie hasło przyświeca portalowi www.znajomapolonia.com – Jest to serwis skierowany do osób, które starają się żyć według wartości katolickich i poszukują nowych znajomości.

 

Użytkowników portalu łączą podobne wartości i upodobania. Serwis daje im możliwość wysyłania wiadomości oraz poruszania ciekawych tematów na forum. Korzystanie z serwisu jest całkowicie bezpieczne. Każdy profil zanim pojawi się na portalu jest moderowany i sprawdzany. Użytkownicy muszą odpowiedzieć przynajmniej na 3 pytania otwarte (co sprawia, że każdy profil jest inny) oraz podać swoje prawdziwe imię. Dzięki temu mogą mieć pewność, że będą mieli styczność z ludźmi podobnymi do siebie, którzy poważnie podchodzą do kwestii wiary i sfery uczuć.

 

Nad duchową stroną serwisu czuwa ksiądz Andrzej Wyrostek z Rapid City w USA, z którym, m.in. na forum portalu, można komunikować się po polsku i po angielsku. Ksiądz Andrzej zawsze służy dobrą radą użytkownikom portalu, nieraz na forum podejmuje dyskusję na tematy kontrowersyjne (np. aborcja w Anglii, in vitro).

 

"Podążamy za słowami Jana Pawła II"

 

Poza możliwością nawiązywania wartościowych znajomości portal www.znajomapolonia – zrzesza ludzi i ewangelizuje w myśl słów Jana Pawła II, który w Internecie widział przestrzeń pobudzająca Kościół do wykorzystania potencjału nowych technologii dla głoszenia Dobrej Nowiny.  „Możemy pomóc innym odnaleźć prawdziwe wartości jak Miłość czy Przyjaźń” – mówi Kamil Orzeł, pomysłodawca i twórca portalu. – „Dzięki naszej pracy dajemy szansę na znalezienie męża lub żony, na założenie prawdziwej szczęśliwej rodziny. Tym, którzy już są w związkach, możemy pomóc znaleźć przyjaciół, grupę ludzi, dzięki której łatwiej im będzie w codziennym życiu. Najważniejsze natomiast jest to, że podążamy za słowami Jana Pawła II, który w Internecie (o ile będzie się z niego korzystać rozważnie, z pełną świadomością jego zalet i wad) widział narzędzie ewangelizacji. Poprzez dawanie możliwości rozwoju zdrowych i dobrych relacji międzyludzkich oraz proponowanie odpowiednich materiałów na serwisie prowadzimy tych ludzi do Boga – to jest główny powód, dla którego zdecydowaliśmy się stworzyć takie miejsce w sieci”.

 

Opublikowane w Elementarz
Czytaj więcej...
czwartek, 17 marca 2011 21:00

Danse macabre

Danse macabre

Wartość życia poznajemy w chwili śmierci. Zakończenie stanowi bowiem klamrę spinającą poszczególne fragmenty naszego istnienia w całość, nadającą im sens. Dlatego dopiero w obliczu końca dowiadujemy się, kim naprawdę jesteśmy.

 

Być może właśnie z tego powodu na narratora swojej opowieści Markus Zusak wybrał Śmierć. To ona (czy raczej on, bo w językach zachodnioeuropejskich śmierć jest przeważnie rodzaju męskiego) relacjonuje historię dziewczynki, która kradła książki. Opowiada też o jej przyjaciołach – ludziach, których dusze opuściły już ciała. Opisuje wojnę, podstępnie wślizgującą się do małego miasta i pochłaniającą niemal wszystkich jego mieszkańców, mimo podejmowanych prze nich starań, by zachować swoje człowieczeństwo i przetrwać (co niestety dość często się wyklucza).

 

Trzeba przyznać, że Śmierć to dobry narrator. Widzi i słyszy więcej niż człowiek. Tylko czasem przedwcześnie zdradza zakończenie.

 

Jednakże budząca grozę (a przynajmniej respekt) postać opowiadacza to nie jedyny skłaniający do refleksji element w dziele australijskiego pisarza. Co w książkach poświęconych czasom II wojny światowej nie zdarza się zbyt często, miejscem akcji Złodziejki książek są Niemcy. A choć Zusak ani przez chwilę nie przeczy, że jest to kraj katów, wskazuje równocześnie na znajdujące się w nim ofiary, tkwiące w samym epicentrum zła, pozbawione jakiejkolwiek możliwości ucieczki, czy szansy wpływania na swój (a cóż dopiero innych!) los.

 

Ukazane mechanizmy wojny i jej zbrodnicze okrucieństwo nie wydają się jednak stanowić kwintesencji powieści. O wiele ważniejsi są tu poszczególni bohaterowie: próbująca pojąć potęgę słów Liesel, jej przybrani rodzice, sąsiedzi, podejmujący walkę z przeznaczeniem Żyd, czy niezawodny przyjaciel Rudy, nad którym nawet Śmierć zapłakał. Do pewnego momentu wojna stanowi jedynie tło dla ich osobistych dramatów i zwycięstw. Później jednak toczy walkę z życiem i – niestety – bardzo często wygrywa.

 

Złodziejka książek to pozycja godna uwagi. Nie tylko zaciekawia, wciągając do swojego świata, ale i inspiruje, zmusza do zastanowienia, a przede wszystkim – nie pozostawia obojętnym.

 

Markus Zusak, Złodziejka książek, Nasza Księgarnia, Warszawa 2008.

Opublikowane w Strefa Książki
Czytaj więcej...
wtorek, 15 lutego 2011 15:35

Kinowe refleksje powalentynkowe

Kinowe refleksje powalentynkowe

Zakładam, że wielu z nas na walentynki wybrało (albo chciało wybrać, albo chociaż rozważało) wyjście do kina. Ten wybór stanął także przed nami i naszymi rodzicami. Nasza chęć napotkała na dość dużą przeszkodę. Bo i co warto obejrzeć, kiedy wszystkie romantyczne, zareklamowane, niezbyt ciężkie filmy zapowiadają się, mówiąc najogólniej, mało wartościowo i bardzo… czy po prostu za bardzo erotycznie.

 

Oto przegląd propozycji, których nie wybraliśmy:

 

„Och, Karol 2” Według zapowiedzi główny bohater, który obraca się w gronie kilku kochanek, zostaje postawiony w sytuacji zaplanowanej zemsty, w której dowie się, „czym jest życie seksualne na wysokich obrotach”. Dowie się tego Karol czy raczej widz?

 

„Wojna żeńsko-męska” (premiera 25 lutego, ale dla wszystkich zakochanych w walentynki także puszczano). „To film dla bezpruderyjnego widza, otwartego na nowe doznania…” Główna bohaterka Basia zostaje dziennikarką „wyuzdanego magazynu dla pań”. Nie do końca uniknęliśmy „Wojny…”. W końcu od tego są reklamy przed seansem.

 

Innych filmów z działu romantycznych nie zaryzykowaliśmy. Choć przez to mogliśmy ominąć coś naprawdę ciekawego. I jeśli tylko znaleźliście jakiś romantyczny dobry i obecnie wyświetlany na ekranach film, to koniecznie się podzielcie.

 

Wybraliśmy się ostatecznie na polecanego już wcześniej „Jak zostać królem”.  Ciężko byłoby znaleźć w jego opisach coś związanego z erotyką. Jak jednak w każdym filmie znalazł się i tu wątek miłosny, bardzo subtelny. Miłość żony do jej męża-jąkały (nota bene: księcia i potem króla). Wielka miłość. W sam raz na walentynki.

Opublikowane w .:BLOG:. Z pamiętnika Księżniczki
Czytaj więcej...
czwartek, 12 maja 2011 18:12

Jedz, módl się, kochaj

Jedz, módl się, kochaj

Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że w Dobrej Strefie promujemy dobre książki, ale mimo to muszę napisać o powieści, która według mnie nie jest dobrą. To znaczy pod wieloma względami „Jedz, módl się, kochaj” może się podobać. Nie jest przesadnie obszerna, czyta się ją szybko, co ułatwia duża ilość rozdziałów, jest napisana prostym językiem, ale przede wszystkim opowiada o kobiecie, która jest w „dołku” psychicznym. Temat książki bardzo modny i bardzo chwytliwy, ale od początku.

 

Liz - głównej bohaterce książki niczego nie brakuje - ma kochającego męża, świetną pracę, która pomaga jej w realizowaniu swojej pasji - podróżowaniu, zarabia kupę pieniędzy, o czym świadczy wielkie mieszkanie na Manhatanie i dom pod Nowym Jorkiem. Wydawać by się mogło: istna sielanka. Dla Liz to jest jednak za mało, czegoś jej brakuje, dusi się w związku.  W końcu postanawia rozwieść się z mężem, spotyka się z młodszym od siebie mężczyzną, z którym jednak po czasie też się rozstaje. Aby wyleczyć się z depresji, postanawia udać się w roczną podróż, by zwiedzić Włochy, Indie i Indonezję. W każdym z tych miejsc chce znaleźć to, czego nie mogły dać jej Stany Zjednoczone. W Rzymie cieszy się nauką włoskiego i rozkoszuje się typowym włoskim jedzeniem; w Indiach postanawia odnaleźć Boga, w którego - jak podkreśla - zawsze wierzyła (pochodzi bowiem z katolickiej rodziny). Cztery miesiące swojej wizyty w Indiach poświęca medytacjom, mantrze, praktykuje jogę. W Indonezji próbuje odnaleźć równowagę między luzem, którego nauczyła się we Włoszech a pobożnością, którą odnalazła w Indiach.

 

Co w takim razie nie podoba mi się  tej książce? Dlaczego uważam ją za kiepską, skoro wydaje się być bardzo przyjemną? Otóż dlatego, że pierwsze skojarzenie, jakie nasuwa mi się po przeczytaniu książki Elizabeth Gilbert, to serial „Sex w wielkim mieście”. Przedstawia ona według mnie dokładnie tę samą mentalność. Mentalność kobiety wiecznie niezadowolonej z życia, nie potrafiącej cieszyć się tym, co ma. Potrzebującej, przepraszam za kolokwializm, dziwacznych metod, aby odnaleźć siebie. Liz bowiem sama do końca nie wiedząc czego chce, zniszczyła swój wieloletni związek z mężem, nie potrafiła z nim porozmawiać o swoich problemach, ba (!) nawet nie próbowała. Mało tego będąc katoliczką, poczuła potrzebę praktyk buddyjskich, by odnaleźć Boga, nie próbowała szukać pomocy w rodzinie czy Kościele.

 

Nie jestem specjalistką od depresji, nie jestem nawet studentką psychologii, ale wydaje mi się, że nie przy pomocy rozwodów i dalekich, kosztownych podróży leczy się depresję. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że podróże, zwłaszcza udane, poprawiają samopoczucie i pomagają „naładować  akumulatory” przed kolejnymi wyzwaniami. Jednak Liz nie wiedziała do końca, czego szuka i czego pragnie od życia. Sama podkreśla, że jej mąż nie zrobił nic złego, nie zdradził jej, nie bił, nawet nie przestał jej adorować, coś po prostu było nie tak. Czy Liz w końcu znalazła siebie? Tego nie zdradzę.

 

Elizabeth Gilbert Jedz, módl się, kochaj: czyli jak pewna kobieta wybrała się do Italii, Indii i Indonezji w poszukiwaniu wszystkiego, REBIS, Poznań 2007

Opublikowane w Strefa Książki
Czytaj więcej...
czwartek, 05 maja 2011 16:21

Duże wesele kontra MAŁE PRZYJĘCIE

Duże  wesele kontra  MAŁE  PRZYJĘCIE

Żeby nie upierać się przy jednej wersji ani nie mówić, która z nich jest lepsza, przedstawię plusy opcji numer 2, którą sprawdziłam i gorąco, z serca polecam! Oczywiście najlepszym tego dowodem jest to, że kilka znajomych par wzorowało się na naszym pomyśle, co już jest komplementem samym w sobie.

 

Zatem propozycja jest taka: eleganckie przyjęcie na 50 osób w pięknym, eleganckim miejscu, a zaraz po nim - podróż poślubna, a po powrocie party dla najbliższych znajomych, również dla 50 osób, na przykład na statku...

 

W Krakowie istnieje wiele miejsc usytuowanych w samym sercu miasta, które swoim eleganckim wystrojem i klasą zachwycą każdego. Od zawsze wiedziałam, że będziemy mieć ślub w uroczym, barokowych Kościele Świętej Anny, tuż przy Plantach, dwie minutki od Rynku Głównego. Tam też ślub mieli dziadkowie i rodzice mojego męża. Wiedzieliśmy także, że byłoby nam miło przespacerować się przez płytę Rynku, w słońcu, z rodziną i gośćmi. Wybór miejsca okazał się łatwy, choć wahaliśmy się między „Hotelem Starym”, przy ulicy Szczepańskiej a „Hotelem pod Różą” na ulicy Floriańskiej. Hotel Stary zachwycił nas możliwością zorganizowania przyjęcia na dachu, pod wielkimi parasolami, do tego widok na Sukiennice i Kościół Mariacki... Ech… Ale jak pogoda nie dopisze?

 

Więc udaliśmy się do „Hotelu pod Różą”.  Jest to najstarszy hotel w Krakowie, w którym od XVII w. zatrzymywali się najznamienitsi goście: car rosyjski Aleksander I, wielki książę Konstanty, poseł perski do Napoleona – Mohamed Riza, Franciszek Liszt czy Honoré de Balzac.  Kiedy tylko weszliśmy, wiedzieliśmy,  że TO  JEST  TO, o czym marzyliśmy! Fortepian, na którym zagra nasz znajomy, szklany dach, przez który widać gwiazdy, cudowne schody i piękna sala, która idealnie pomieści pięćdziesiąt osób. A i nasz pokój, elegancki, „antyczny”, ale z wanną z masażem:-) i z widokiem na Kościół Mariacki.

 

Jak  postanowiliśmy, tak zrobiliśmy. Słoneczny dzień, piękny ślub i Ave Maria śpiewane przez mezzosopranistkę z filharmonii, Elżbietę Towarnicką wzruszyły gości. Potem życzenia w cieniu wielkich kasztanów i spacer przez Rynek na Floriańską.

 

Jedzenie „Pod Różą”? Wyśmienite! Wiele razy dostaliśmy propozycję degustacji różnych pyszności po to, by było idealnie! Przyjęcie było eleganckie, pierwszy taniec romantyczny, gra na fortepianie i rozmowy - ujmujące. Wszystko działo się powoli, bez pośpiechu, było dopięte na ostatni guzik. Nie martwiałam się, że ktoś potknie się z zupą, że coś będzie za zimne, że  ktoś nie wytrzyma... do tortu czy że muzyka nie ta, a ja zgrzana muszę latać i skakać. Na takim przyjęciu masz czas dla każdego, każdemu poświęcisz czas, aby z nim usiąść i porozmawiać. Wszystko dzieje się bez pośpiechu, na czym i nasz wygląd skorzysta. Od  15.00 do 22.00 - tyle trwał nasz obiad... :-)

 

A na drugi dzień zdjęcia w plenerze. Pełni sił, wypoczęci pojechaliśmy na pole golfowe, bo na zdjęciach chcieliśmy widzieć bezkres nieba, zieleń trawy i samych siebie.

 

A na trzeci dzień? Prawdziwy Honey Moon! Prawie pięciotygodniowy wyjazd, co polecam każdemu! Nawet jeśli nie ma trwać tyle, co przysłowiowy miesiąc miodowy, tylko parę dni,  tydzień czy dwa - proszę KOCHANI, jeździe na drugi dzień, zaraz, szybko, nagle, by czuć tę radość i wyjątkowość wyjazdu zaraz PO-Ślubie, bo przecież to podróż PO-ślubna!!! Za trzy miesiące też będzie miło rzecz jasna, ale to już nie tak, jak wyjechać radosnym od razu!!

 

Kiedy wróciliśmy, czekała nas kolejna „impreza”, tym razem dla znajomych.  Zorganizowaliśmy ją na statku przycumowanym na Wiśle, oglądaliśmy fotki z podróży, rozmawialiśmy i bawiliśmy się! POLECAM! Nawet teraz po trzech latach myślę, że mieliśmy genialny pomysł!

 

Plusy? Taniej o połowę od dużego wesela na 150 osób i tę drugą połowę mogliśmy wydać na wyjazd marzeń, by zobaczyć tak odległe, piękne miejsca, które na zawsze zostaną nam w sercu i w pamięci, i nikt nam nigdy tego nie odbierze. Kolejny atut? Możemy się pokazać w dwóch kreacjach;-) Dziewczyny!! W  DWÓCH  KREACJACH!! :-)

Opublikowane w Wesele
Czytaj więcej...
piątek, 29 kwietnia 2011 09:20

Wenecja

Wenecja

Wenecja - cudze chwalicie, swego nie znacie

 

Wenecja, reż. Jan Jakub Kolski, prod. Polska 2010


Z zapałem rozmawiamy o amerykańskich superprodukcjach, rozreklamowanych nawet na pudełkach jogurtów, emocjonujemy się kolejną premierą 3D, a o polskiej Wenecji mało kto słyszał (mimo dość znacznej kampanii medialnej), tym bardziej oglądał. A szkoda! Różne mamy polskie filmy (patrz: polskie komedie romantyczne), sama (filmo)znawcą nie jestem, ale intuicja podpowiada mi, że tego filmu nie można nie zobaczyć.

 

Dlaczego? Z trzech powodów: fabuła, zdjęcia, muzyka.

 

Fabuła. Głównym motywem filmu jest inicjacja i siła marzenia. Dojrzewa nie tylko główny bohater, 11-letni Marek, chłopiec niezwykle wrażliwy, ale także dorośli – jego matka wraz z siostrami. Dojrzewają również relacje pomiędzy bohaterami. Motorem napędzającym jest moment historyczny – czas wybuchu II wojny światowej. Marek, żyjący marzeniem o wyjeździe do Wenecji, musi udać się wraz z bratem i matką do rodzinnego dworku na prowincji, aby tam bezpiecznie przetrwać pierwsze działania wojenne. Malownicze tereny wiejskie wcale nie okazują się azylem, tutaj także dociera wojna w swoim bestialstwie, dotykając w sposób bezpośredni bohaterów. Skoro nie można wyjechać do Wenecji, trzeba stworzyć ją na miejscu – w zalanej piwnicy dworku. Resztę uczynią wyobraźnia, siła marzenia i zapał. W kontrastowym czasie wojny bohater urządza karnawał w Wenecji-piwnicy, który staje się niemal obrazem poetyckim. Tuż obok wyimaginowanego świata piękna i wrażliwości toczy się wojna, która nie pozwala wrócić ojcu do domu, zabija bliskie osoby, wnika głęboko w psychikę dziecka, zostawiając w niej niezatarte ślady. Mały Marek musi dorosnąć i odnaleźć się w nowych warunkach.

 

Zdjęcia. Docenione nagrodą festiwalu w Gdyni, poruszające, zachwycające, kreujące niezwykły nastrój filmu. Dzięki malarskiemu charakterowi tworzą coś na kształt realizmu magicznego. W każdym momencie perfekcyjnie paralelne do poruszeń duszy bohaterów. Na ich tle subtelnie i lekko rozwija się fabuła, jednocześnie nadają jej ten wyjątkowy, nieuchwytny wymiar. Ocierają się o wysoką sztukę malarską.

 

Muzyka. Dosłownie i w przenośni ujmująco współgra z fabułą i obrazami filmu. Tworzy nastrojową bazę, buduje emocjonalny klimat filmu. Stanowi magiczne dopełnienie całości.

 

Na moje amatorskie oko kino z prawdziwego zdarzenia. Film gwarantuje zaspokojenie estetycznych oczekiwań najbardziej wymagających widzów. A wrażliwcy odnajdą w nim wiele scen poruszających i symbolicznych.

Opublikowane w Strefa Filmu
Czytaj więcej...
poniedziałek, 30 stycznia 2012 10:26

Nowy feminizm w praktyce

Nowy feminizm w praktyce

„Autentycznie wyzwolona kobieta to (…) kobieta, która doświadcza siebie jako osoby odwiecznie umiłowanej (…).”
Michele M. Schumacher
Wprowadzenie do nowego feminizmu



Właśnie o tym przypominają dwie dzielne i świadome bycia umiłowanymi kobiety, które organizują niezwykle cenną inicjatywę - Warsztaty dla Kobiet w duchu papieskiego nowego feminizmu. Katarzyna Marcinkowska i Magdalena Foss-Kita przekładają na praktykę to, o czym do tej pory pisano częściej wyłącznie teoretycznie: realizują postulaty nowego feminizmu, przez swoje warsztaty psychologiczne nie tylko dają wiedzę o tym, co Jan Paweł II pisał o kobiecej specyfice, ale dają możliwość doświadczenia, poczucia i wydobycia na światło dzienne dla dobra swojego i innych tego autentycznie kobiecego geniuszu, który jest w każdej z nas, a któremu tak trudno się przebić przez przytłaczającą nas często szarość, zmęczenie, osamotnienie, niezrozumienie, a nawet rozpacz.


W 2006 roku, gdy powstało w Polsce kilka instytucji promujących nauczanie Jana Pawła, zastanawialiśmy się ze znajomymi, jak można teoretyczną treść nowego feminizmu i teologii ciała przekładać na praktykę życia tzw. zwykłych ludzi, jak prostym językiem mówić o antropologii teologicznej, wreszcie jak zaangażować w to psychologów, lekarzy, terapeutów, którzy pomagaliby ludziom rozwiązywać ich problemy biorące się najczęściej z braku poczucia własnej wartości i braku poczucia bycia kochanymi. Z ogromną przyjemnością obserwuję i uczestniczę w inicjatywach, które teraz już istnieją i robią to, co mnie i moim znajomym wydawało się tak potrzebne i jednocześnie tak trudne do realizacji.


Organizatorkom Warsztatów dla Kobiet, w których uczestniczyłam w zeszły weekend i za które jestem niezmiernie wdzięczna z powodów służbowych i osobistych (promowanie drogiego mi tematu badawczego oraz doświadczanie radości odkrywania piękna kobiecości w emocjach i relacjach), składam wielkie podziękowania i gratulacje! Oby informacje o Waszych warsztatach docierały do jak największej ilości kobiet, inspirowały też do analogicznej pracy mężczyzn i obyście przez Wasze inicjatywy pozwalały działać Bogu zgodnie z Jego obietnicą daną wszystkim kobietom: „Dlatego zwabię ją i wyprowadzę na pustynię, i przemówię do jej serca.” (Oz 2, 16)
Wszystkiego dobrego!



dr Aneta Gawkowska

Opublikowane w Kobieta
Czytaj więcej...
piątek, 04 listopada 2011 19:25

Listy do Boga

Listy do Boga

Wiesz, że Bóg Cię wybrał?

 

Jesteś listem (...) listem nie pisanym długopisem i atramentem, ale duchem żyjącego Boga.

2 List do Koryntian 3,3

 

 

Człowiek w swoim życiu doświadczany jest przez rozmaite cierpienia, wielokrotnie przeżywa chwile trwogi i zagubienia, momenty, w których nie radzi sobie z otaczającą go rzeczywistością i obawia się nadejścia kolejnego dnia. Czas, gdy przeszłość i przyszłość stają się zbyt skomplikowane, by zrozumieć ich sens w teraźniejszości.

 

Taka właśnie sytuacja spotyka rodzinę Doherty'ów – głównych bohaterów opartego na faktach filmu Listy do Boga. Maddy Doherty jest matką samotnie wychowującą dwóch synów, z których jeden cierpi na rzadki agresywny nowotwór. W tym trudnym czasie kluczowe znaczenie dla rodziny ma wzajemna miłość pomagająca przetrwać pełną emocji walkę z chorobą.

 

Ośmioletni Tyler ma zwyczaj codziennego pisania listów do Boga, w których opisuje swoje uczucia, wewnętrzne rozterki oraz głębokie przemyślenia. Zaadresowane słowem Niebo koperty trafiają do miejscowego listonosza i w znaczący sposób przemieniają jego życie. Również inni bohaterowie Listów uczą się od chorego chłopca powierzenia swojego życia w dłonie Boga.

 

Film ten ukazuje przede wszystkim jak wielkie znaczenie mogą mieć z pozoru przypadkowe zdarzenia i podkreśla wzajemny wpływ ludzi na siebie. Decyzje, które podejmujemy wielokrotnie nie dotyczą tylko nas, ale kształtują w pewien sposób także innych. Taylor, zadając swojej matce pytanie: Wiesz, że Bóg Cię wybrał?, zwraca uwagę na to, że sytuacje spotykające nas w codziennym życiu nie są przypadkowe, lecz stanowią część powierzonej nam przez Boga misji.

 

Listy do Boga, reż. D. Nixon, USA 2010.

Opublikowane w Strefa Filmu
Czytaj więcej...
  • «
  •  pierwsza 
  •  poprzednia 
  •  1 
  •  2 
  •  następna 
  •  ostatnia 
  • »
Strona 1 z 2

Główne działy

  • Ona&On
  • Relacje
  • Rodzina
  • Blogi
  • Dobra Strefa
  • Forum
  • Kontakt

Blogi

  • Z pamiętnika Księżniczki
  • Z rycerskiego szlaku
  • Dziennik pokładowy
  • Antykoncepcyjne dylematy
  • Dei Verbum
  • Między nami
  • Kuźnia Miłości
  • Dzień-Dobry-Dzieci
  • Biblio-teczka Malucha
  • Przestrzenie Miłości
  • Super mamą być
  • Piękno kobiety
  • I love USA
  • Przez żołądek do serca
  • Opowieści z Czarodziejskiej Góry

Na skróty

  • Kontakt
  • Mapa strony
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Rejestracja
  • Newsletter
  • Zaproś nas!
  • Formularze
  • Wesprzyj nas!

Zobacz także

  • Konkursy / Akcje
  • Ślubne-plany
  • NPR jest OK!

Polecane strony

  • Fundacja Rodzin Pełna Chata
  • NPRjestOK!
  • Przymierze Wojowników
  • Czysty SEX
  • Księgarnia i Wydawnictwo Rubikon
  • Projekt KiM
  • NPRjestOK!
  • Ślubne-plany
  • O nas
  • Wydarzenia
  • Linki
Copyright © 2011 Portal za-kochanie.pl



  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?
*
*
*
*
*

* Pole wymagane