Długo zastanawiałam się nad tym, co w Toruniu jest najważniejsze. Jego długowieczność? Zapach legendy? Ospałe ruiny Zamku Krzyżackiego? Tętniące życiem zaułki starego miasta - zawsze zaludnione turystami niezależnie od pory roku? Gotyckie Kościoły sięgające nieba? A może Uniwersytet Mikołaja Kopernika, gdzie tak naprawdę niektórych życie dopiero prawdziwie się zaczyna?… I tak też było ze mną. Mój Toruń zaczął się 1 października 2007 roku, gdy po raz pierwszy przekroczyłam próg Collegium Maius, ale tak naprawdę nigdy nie był on tylko mój. Miasto Aniołów, bo tak je nazywają, nauczyło mnie wolności we dwoje. Samemu byłoby trudno zaczynać życie w obcym, nieodgadnionym mieście. Gdy wspieraliśmy się ramieniem codzienne troski stały się piękne i jakby czulsze. Wiedziałam, że to nic kiedy rozleję mleko. Wszystko wydawało się prostsze i takie było. Razem, powolutku godziliśmy obowiązki domowe z uczelnianymi i z obowiązkami w pracy. Każdą chwilę, chleb, włos dzieliło się na dwoje. Nic nie było pojedyncze, nikt nie był samotną wyspą.
Stale zastanawiam się co w Toruniu jest najważniejsze? Spacery! Tak, te wzdłuż Bulwaru Filadelfijskiego, gdzie w oddali rozpościera się most im. Józefa Piłsudskiego. Jak miło było się zasiedzieć, zagapić: most, Wisła, Wisła, most. Cały bulwar był wtedy nasz, wystrojony kwiatami i spacerowiczami. Kolory, kolorowo, zakolorowani. Widok panoramy Starego Miasta zaczarowywał a czas stawał w miejscu, właśnie wtedy odnajdywałam sens słów piosenki: „ze światła poczęte moje miasto…”.
Najbliższe stało się nam Przedmieście Bydgoskie Torunia, choć przedmieściem nie było. Osiedle graniczy z centrum miasta. Niezapomniane unikatowe wille, bogato zdobione secesyjne kamienice, altany, domy z muru pruskiego, odrestaurowana ławka Schillera - tymi ścieżkami warto pobłądzić. Gośćmi dawnych pensjonatów byli sami Stanisław Przybyszewski i Stanisław Ignacy Witkiewicz. Osiedle położone jest tuż przy 25 hektarowym Parku Miejskim założonym w 1817 roku. Mieliśmy szczęście wynajmować na tej zabytkowej dzielnicy pokój. Teraz i nasza historia jest w niej zachowana, niczym drogocenny skarb w szkatułce. Spacerując ulicami najsłynniejszych literatów: Słowackiego, Mickiewicza, Konopnickiej, odnosi się wrażenie, że albo współczesna codzienność nie komponuje się z XIX wieczną architekturą, albo ta architektura nie pasuje do brutalnej codzienności naszego wieku. Na Bydgoskim czas już dawno stanął w miejscu. Wiedzieli o tym tylko Ci, którzy trzymając się za rękę potrafili stanąć i się zachwycić. Do nich należeliśmy też my.
Powoli wiem, co w Toruniu jest najważniejsze. Chwile! Zaklęte w przestrzeniach, światłach, uśmiechach. Jest całe mnóstwo miejsc, które można odwiedzić we dwoje. Toruń wręcz oprószony jest kawiarenkami, parasolkami, zaciszami. Mogłabym godzinami opisywać ulubione piernikowe smaki, najwygodniejsze krzesła, najzabawniejsze sztuki teatralne, najsamotniejsze ławki w parku.
Najważniejsza w Toruniu jest historia, która się ostała, którą widać gołym okiem, której nie zburzyły wyprawy krzyżowe. Historia, na której my zbudowaliśmy swoją. Od roku już nas tam nie ma, ale Toruń znamy na pamięć i z zamkniętymi oczami, wiemy gdzie kawa pachniała najmocniej, gdzie pies zerwał się ze smyczy, gdzie ktoś kogoś złapał za rękę i już nigdy nie puścił. I mimo że nas tam nie ma, magnolie znów zakwitną przed Collegium Maius…
Toruńskie ABECADŁO miejsc, gdzie warto zajrzeć we dwoje:
„…z pieca spadło”
Gdy Was w Toruniu szczery głód dopadnie nie możecie ominąć chaty z pierogami. Na Pierogarnię Stary Toruń natraficie przy ul. Most Pauliński 2 a jeżeli najdzie Was ochota na leniuchy z Pierogarni Stary Młyn to szukajcie bliżej Wisły ul. Łazienna 28. Dlaczego często tam zaglądamy? Rodzime smaki i rodzimy klimat, dopracowane detale komponują się w swojską całość. Do tego pulchne piecuchy (pierogi z pieca) i smakowite lepiochy (pierogi z wody) i złociste placuchy (placki ziemniaczane) – porcje iście niedźwiedzie i w sam raz na studencką kieszeń. Nie pożałujecie! I koniecznie zajrzyjcie do „Wygódki”.
Lody na niepogody
Nie byłoby Torunia bez Lenkiewicza! I nie tylko latem zachwycają fantazją smaków. Na ul. Wielkie Garbary 4 skosztujecie lodów, jakie się nie śniły nikomu. Wielkość porcji jest imponująca – prawdziwe wyzwanie dla łasuchów. Nie omieszkajcie spróbować piernikowych i donaldowych, które przeniosą Was do krainy dzieciństwa i słynnego smaku gumy do żucia Donald. Ale to zaledwie namiastka tego, co w zanadrzu ma dla Was cukiernia Lenkiewicz.
Kafefajka, bajka!
Kafefajkę warto zostawić sobie na wieczór. Przeniesie Was w tajemnicze kraje arabskie. Po całym dniu błądzenia po zatłoczonych toruńskich zaułkach jest to wymarzone miejsce na prawdziwy chiliout. Odprężająca muzyka, zapach różnorodnego tytoniu ulatniającego się z fajek wodnych a zamiast krzeseł syryjskie poduchy w tzw. ”strefach bez butów” - wszystko niczym z baśni tysiąca i jednej nocy w samym sercu Torunia (ul. Małe Garbary 1/3). Najwspanialsze miejsce do długich, nocnych szeptów do ucha.