Zaglądam właśnie przez moje okno i aż mi się słabo robi. Bynajmniej na ten moment nie mam problemów ze zdrowiem, a przyczyną mojego złego samopoczucia jest jesienna aura pogodowa. Pewnie wielu z Was czuje podobnie. Jesień to dość trudna pora roku, może być piękna, ciepła i złocista. Taką znoszę, akceptuję i nawet lubię, ciesząc się z każdego promyka słońca wychylającego się zza szarych chmurzysk. Niestety ta pora roku często bywa kapryśna i prezentuje nam zimno, słotę, pluchę, wietrzyska i deszcz. Mimo postępu techniki, na pogodę niestety nie mamy większego wpływu. Zatem możemy poddać się ofercie jesiennej, popaść w melancholię, smutek i przygnębienie, a może jeszcze inne negatywne emocje. Niestety też czas w roku, staje się szczególnie uciążliwy też dla singli, wielu traci chęć do aktywności, zaszywa się w swoich skorupkach i popada w tryb rozmyślań, który wcale nie poprawia im nastroju. Do tego dołączmy jeszcze jakieś kłopoty np. rodzinne, w pracy czy na studiach i już dołek gotowy.
(Nawiasem mówiąc, jeśli kiedykolwiek pisałam i będę pisała w swoich artykulikach o postawach i zachowaniu wśród osób samotnych, oczywistym dla mnie jest fakt, iż nie wszyscy single przeżywają to, co opisuję. Każdy z nas jest inny i trudno tu wrzucać wszystkich do jednego wora. Niemniej jednak często wiele modeli i typów zachowań się powiela, co najwyżej w trochę odmienionej formie. Poza tym uważam, że z każdego artykułu, książki czy filmu, bez względu na poziom i treść, można zawsze wyciągnąć coś dla siebie. Dlatego mam nadzieję, że nikt z Was Drodzy Czytelnicy nie poczuje się urażony tym, co piszę. Jeśli tak się jednak zdarzy, to przepraszam. Co złego to nie ja. Coś sporawa dygresyjka mi wyszła, wybaczcie, musiałam jednak sobie na nią pozwolić, gdyż wśród wielu pozytywnych, odezwał się do mnie jeden urażony głos. A ja nie znoszę niedomówień, teraz wróćmy już jednak do tematu.)
Pierwszą alternatywę już przedstawiłam: mamy do wyboru jesienne depresyjki, melancholijki i wieczne smuteczkowanie do czasu aż nie nadejdzie wiosna. Zima przecież też nie sprzyja poprawie nastroju. Nie uważacie, że to jednak byłaby zbyt poważna strata czasu, która przyniesie więcej szkód niż pożytku? Możemy przecież wybrać coś innego. Jesteśmy ludźmi, każdy z nas ma wolną wolę, możemy więc przeciwstawić się temu, co niesie jesień. Spróbujmy z tym walczyć i to wcale nie jak Don Kichot z wiatrakami. Wiele zależy od nas samych.
Kasia[1], moja znajoma singielka postanowiła włączyć się w działalność kościoła szerzącą ideę troski o ludzkie życie. To jej sposób na walkę z przygnębieniem. Ma już dość i doszła do wniosku, że jeśli czegoś nie wymyśli, to zwariuje.
Gosia z kolei postawiła na kurs tańca. Zawsze chciała się na niego wybrać, w czasie studiów różnie jednak bywało u niej z czasem i finansami.
Ela natomiast wymyśliła, że zapisze się na kurs kształcenia liderów. To pozwoli na rozwój i jeszcze lepsze nawiązywanie relacji międzyludzkich.
Ilona zadecydowała, że dołączy do jednej ze wspólnot w jej parafii. Trzeba zadbać przecież też o ducha.
Pomysłów jest całe mnóstwo, wszystko zależy od Waszych indywidualnych zainteresowań. Może ktoś pomyśli, że mi odbiło, ale uważam, że trzeba troszkę pobyć egoistą i zrobić coś dla siebie po to, by potem móc być bardziej otwartym na innych. Zadbajmy o własną SZANOWNĄ OSOBĘ. Może od jakiegoś czasu obiecujemy sobie pójście na basen (ja!), a może marzymy o nauce jakiegoś egzotycznego języka obcego? Może pragniemy pójść na jakiś kreatywny kurs plastyczny. a może obiecujemy sobie pójście do duszpasterstwa akademickiego? Może zawsze chcieliśmy zapisać się na aerobik, nauczyć gry na jakimś instrumencie, a może pragnęliśmy śpiewać w chórze? A może chcieliście wreszcie zgłębić tajniki kuchennego postępowania? Mogłabym tu jeszcze tak wymieniać w nieskończoność, ale tylko Wy znacie siebie najlepiej, dlatego rozejrzyjcie się, na pewno znajdziecie coś najbardziej odpowiedniego. Przy okazji jeśli znacie jakichś innych singli zaproponujcie im jakąś wspólną inicjatywę, np. cotygodniowe spotkania rozrywkowe, podczas których obejrzycie jakiś film, a potem podyskutujecie, a może pogracie w scrabble czy wybierzecie się na kręgle? Wiadomo nie od dziś, że w grupie zawsze raźniej. Koniecznie też nie dajcie się wszelkim wymówkom i wątpliwościom, wygońcie je tam, gdzie pieprz rośnie.
Zabawmy się zatem w czarodziejów, bynajmniej nie takich jak Harry Potter, mający sporo zwolenników jak i przeciwników. Odczarujmy tę jesień w całkiem realny i niemagiczny sposób. A na dobry początek zaopatrzmy się w wspomagacze, odganiacze psujek nastroju i producentów złych myśli. Moje własne, takie najprostsze to m.in gorąca czekolada, właśnie kupiłam kilogramowe opakowanie mojej ulubionej. Nabyłam też interesujące książki, do których zerknę w jesienne wieczory, gdy już nie będzie chciało mi się nic, prawie nic.
A jak Wy Drodzy Czytelnicy radzicie sobie z jesienią? Może podzielicie się swoimi sposobami? Co postanawiacie uczynić, aby ta pora była inna niż dotychczasowe? Zastanówcie się nad odpowiedzią, byle nie za długo i zaraz śmiało piszcie komentarze lub maile. Nie gryzę, nie zjadam i nawet całkiem szybko odpowiadam, oczywiście w granicach możliwości. Niech ten czas stanie się bardziej kolorowy i barwny w naszym życiu i wnętrzu!
Przesyłam słoneczne pozdrowienia jesienne ;)
[1] imiona osób wymienionych w artykule zostały zmienione