Tonący brzytwy się chwyta
Czy istnieje coś większego nad Życie? Dlaczego tonący brzytwy się chwyta?
Myśl nad wartością życia przewija się nieustannie w mediach, w dyskusjach, w głowach zwykłych ludzi. Ustawa aborcyjna. Antykoncepcja. Eutanazja. Ciągły tygiel, walka. A jeśli życie tak naprawdę nie znaczy nic, to po co walczyć?
Jak udowodnić, że człowiek to także maleństwo w łonie matki. Słyszałam, jak koleżanka mówiła, że to nie jest ktoś odrębny, "bo jeśli ja wstrzymam oddech, to on już nie oddycha." Ale czy naprawdę?
Naturą człowieka jest istota świadoma i racjonalna. I taka jest na każdym etapie życia, nawet kiedy na zewnątrz tego nie widać. Dziecko jest jak człowiek w potencji, potrzebujący zaktualizowania, aby to ujawnić. Dziecko poznaje, uczy się mówić. Jego racjonalność rozwija się. A starość? Ta może ukrywać aspekty świadomości /rozpad osobościowy w znaczeniu psychicznym/, ale nie unicestwia ich.
Człowiek zatem od poczęcia do śmierci, jak naucza bioetyka personalistyczna. Polecam "Osobę i czyn" Karola Wojtyły. Ale niekoniecznie. Wystarczy wszak zrozumieć. Pokochać Życie.
KW
Pigułka poronna RU-486
Wobec ostatnich działań Federacji na rzecz Kobiet i Planowania rodziny w kierunku dopuszczenia do sprzedaży w Polsce pigułki poronnej RU-486 warto zapoznać się z następującymi faktami:
1. Pigułka RU-486 jest środkiem poronnym. Nie zapobiega ciąży, lecz niszczy poczęte życie ludzkie. Tymczasem aborcja w Polsce jest nielegalna (poza szczególnymi przypadkami zapisanymi w ustawie z 7 stycznia 1993 r.). O niezgodności z Konstytucją RP rozszerzania warunków legalnej aborcji świadczy orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego z dnia 28 maja 1997 r.
2. Aborcja dokonana za pomocą pigułki RU-486 zabija dziecko do 63. dnia ciąży. Dziecku w tym etapie rozwoju bije juz serce, pracuje mózg. Pojawiają się pierwsze odruchy nerwowe, tworzą się mięśnie i szkielet. Na twarzy dziecka można rozróżnić oczy, uszy, nos i wargi.
3. Komplikacje zdrowotne po zażyciu pigułki RU-486 są częste. W literaturze medycznej opisane są przypadki z USA, Wielkiej Brytanii, Szwecji i Francji wykrwawienia się na śmierć kobiety po zażyciu pigułki. W styczniu 2004 r. brytyjski minister zdrowia potwierdził dwa przypadki zgonów kobiet po zażyciu RU-486 (The Telegraph, 18.04.2004). 99% kobiet zgłasza niepożądane efekty, prawie wszystkie doznają bólu (Spitz 1998). Hospitalizacja, interwencja chirurgiczna oraz dożylne podawanie płynów były konieczne nawet w 8% przypadków (Spitz 1998). Według francuskich badań transfuzje krwi były konieczne w 2% przypadków. Zanotowano wymioty w 44% przypadków, biegunkę w 36% przypadków (El-Refaey 1995), bóle głowy (32%), zawroty głowy (12%), gorączkę i infekcje (4%), niepokój, bezsenność, anemię (2%). Krwawienie po zażyciu pigułki trwa średnio 9-16 dni, a w literaturze medycznej opisany jest przypadek nawet do 69 dni.
W znaczącej ilości przypadków (od 8% do 23% w przypadku aborcji między 57. a 63. dniem ciąży) aborcja za pomocą pigułki wczesnoporonnej jest nieskuteczna i kobieta poddaje się aborcji chirurgicznej (Larkin 1998).
Szacuje się, że ból psychiczny związany z poczuciem winy kobiety może być porównywalny w przypadku aborcji poprzez zażycie RU-486 do przypadku aborcji chirurgicznej. Kobieta sama zażywa pigułkę (odpowiedzialność w większym stopniu spoczywa na niej niż na lekarzu), poza tym kobieta ma kontakt ze zwłokami dziecka.
Widać więc, że wbrew opiniom rozpowszechnianym przez zwolenników RU-486, ta metoda aborcji nie jest prosta, szybka ani bezpieczna.
4. W wyniku nieskuteczności działania pigułki wczesnoporonnej dochodzi do urodzeń ciężko upośledzonych dzieci. Francuskie badania dostarczają dowodów na urodzenie przynamniej kilku dzieci poważnie uszkodzonych (Barnett 1996). Statystycznie kilka procent kobiet odchodzi od zamiaru aborcji po rozpoczęciu jej procedury (która trwa kilka dni), a ich dzieci są narażone na poważne deformacje ciała w związku z zażytymi juz dawkami środka poronnego.
5. Dostępność pigułki RU-486 zwiększa ilość aborcji nawet w krajach, gdzie aborcja chirurgiczna jest legalna. Dostępność pigułki RU-486 de facto zniechęca kobiety do systematycznej dbałości o planowanie rodziny, gdyż w razie zajścia w ciążę mogą po prostu zażyć tabletkę. Przykładem są tu Chiny, gdzie z pigułki tej rocznie korzysta aż 2 mln kobiet (Wojtasiński, 1999).
6. Propagowanie pigułki wczesnoporonnej w krajach Trzeciego świata (co dokonuje się m.in. w Afganistanie z ramienia Funduszu Ludnościowego ONZ) zasługuje na wyjątkowe potępienie, gdyż w krajach tych nie ma odpowiednio rozwiniętej infrastruktury medycznej i ryzyko poważnych powikłań zdrowotnych jest bardzo wysokie. Kobiety często cierpią na anemię, co zwiększa ryzyko komplikacji. Podobna sytuacja miała miejsce podczas konfliktu w Kosowie. Kobiety w Prisztinie określały wtedy działania Funduszu jako ludobójstwo (KAI, 2001).
7. Producent pigułki RU-486 jest kontynuatorem producenta cyklonu B, gazu, którym dokonywano ludobójstwa w obozach koncentracyjnych III Rzeszy. Producentem pigułki jest francuska firma Group Roussel-Uclaf, filia zachodnioniemieckiego giganta farmaceutycznego Hoechst. Hoechst pierwotnie nazywał się I. G. Farben, a nazwę zmienił po II wojnie światowej, by zapomniano o złej reputacji tej firmy (Clowes, 1997). Teraz spadkobiercy I. G. Farben zarabiają pieniądze na zabijaniu milionów nienarodzonych dzieci.
Oprac. Katarzyna Urban
Polskie Stowarzyszenie Obrońców Życia Człowieka, Kraków
Aborcja nie jest większym problemem niż powiększanie piersi
Fronda.pl:
ZOBACZ CAŁY ARTYKUŁ
Hmmm, mamy XXI wiek i według Pani minister nauka nadal nie wie, czy płód jest istotą ludzką, więc zabieg usunięcia tego płodu jest jak zabieg powiększenia piersi. Mamy tu kolejny przykład, jak człowiek może patrzyeć na świat, tworząc "swoją prawdę". Zabijanie małych zwierząt jest nieludzkie i niehumanistarne, ale usuwanie dziecka - (=ABORCJA) - jest po prostu jak powiększanie piersi czy wyrwanie zęba. Coraz bardziej przekonuję się do tego, że namacalnie mamy do czynienia z cywilacją śmierci. Ciekawe, że 2 mln ludzi wyszło prostestować przed wprowadzeniem legalizacji aborcji. Kiedy ukazuje się aborcję jako prosty, zwykły zabieg jak wyrwanie zęba to rzeczywiście nie ma żadnego problemu, by takie zabiegi wykonywać. Wystarczy tak ukazać rzeczywistość, żeby pasowała do tego, co mi wygodne.
Ten wygodnicki tryb życia, gdzie nie bierze się odpowiedzialności za swoje życie i seksualność, gdzie drugiego człowieka traktuje się przedmiotowo, a właściwie utylitarnie, zbiera coraz to większe żniwo. Relatywizowanie prawdy i pojęć to chyba największa domena współczesnego świata. Ci, którzy uważają siebie za oświeconych, świętych, czy nowoczesnych to nic innego jak ubodzy intelektualnie i emocjonalnie ludzie, którzy swoje kompleksy leczą, karmiąc się własnym chorym sukcesem. Egoizm to jest to, co dziś zżera społeczeństwo.
Pod płaszczykiem wielkiej naukowości czy nowoczesności kryje się niewiedza i niedojrzałość. Coraz więcej osób to rozwydrzone dzieci, które krzyczą "chcę lizaka" i nie przestaną dopóki go nie dostaną. Często lizak jest dawany, tylko po to, by dziecko dało w końcu spokój. Jednak taka polityka wychowania jest dokładnie brakiem wychowania, chorą i pozorną miłością czy dobrocią, całkowitym wywróceniem faktów.
Na szczęście jest coraz to więcej mądrych, wykształconych chrześcijan/katolików, którzy zaczynają pokazywać, że to, co się czasem wyprawia, to kpina.
A propos
Luteranie w Szeecij wpadli na genialny pomysł - zalegalizujmy i błogosławmy związkom homoseksualnym. By ten proceder ułatwić, wywalmy te fragmenty z Pisma Świętego, które nieżyczliwie odnoszą się do osób o skłonnościach homoseksualnych. I proszę bardzo: "tolerancja" przede wszystkim. Niedługo nie zdziwię się, gdy usłyszę od nich, że Apostołowie to była grupa kochających się Panów.
Reasumując (jak to czasem zdarza mi się powiedzieć):
Żal pupe ściska.
Syndrom poaborcyjny
Aborcja jest śmiercią człowieka, jest śmiercią poczętego dziecka.
Po każdej śmierci naturalnym procesem jest proces żałoby. Co to znaczy?
Jest to proces opłakiwania zmarłego i rozliczania się z relacji z nim. Z drugiej strony jest to etap powolnego godzenia się z tym, co się stało. Jest to powiązane z udziałem moimi i innych osób. Przez te głębokie doświadczenie człowiek staje się bardziej dojrzały, zwłaszcza wówczas gdy następuje pełne pogodzenie się z rzeczywistością śmierci.
A jeśli zabraknie miejsca dla przeżycia żałoby?
Następuje WYPARCIE – zachowujemy się tak jakby tego wydarzenia w ogóle nie było albo mówimy „dobrze się stało” (czyli nadajemy mu pozytywnego znaczenia). Zachowanie na sposób jak gdyby „nie było problemu” to zaprzeczenie temu co się naprawdę stało, a więc zaprzeczenie śmierci dziecka.
Najczęściej zmaga się z tym kobieta, ona odczuwa cały szereg objawów psychicznych fizycznych i duchowych. Syndrom poaborcyjny obejmuje także poszczególnych członków rodziny (męża, kolejne dzieci, dziadków). Przeżywanie żałoby daje o sobie znać na zewnątrz w jej zachowaniu: staje się smutna, depresyjna, płaczliwa, niecierpliwa do siebie, do dzieci i męża. Zaczyna być, mówiąc potocznie, „podminowana”, więc każdy drobiazg ją denerwuje, źle śpi, bardzo często śnią jej się koszmarne zdarzenia, obrazy, wizje, a przez to wstaje niewyspana. Atmosfera i stopień napięcia rośnie w niej samej, a tym samym w rodzinie czy wśród ludzi, którzy z nią żyją.
Kobieta zaczyna się bać o to, co nastąpi. Długofalowy lęk związany jest oczywiście z tamtą wcześniejszą śmiercią, ale też zaczyna się ona trwożyć, aby: „nic złego się nie wydarzyło” jej dzieciom, jej samej! Poczucie winy zmusza ją do stawiania sobie pytań takich jak: Co teraz będzie? Czy dobrze zrobiłam? Jak wyglądałoby moje dziecko? Teraz miałoby…
Poczuciu winy towarzyszą często objawy kompulsywne - od nadmiernego objadania się do jadłowstrętu. Odczuwa dolegliwości bólowe (kręgosłup, brzuch), które wynikają z nieustannego napięcia. Spada poczucie własnej wartości i akceptacji siebie. Uraz daje o sobie znać. Rana aborcyjna wciąż krwawi i nie chce się zabliźnić.
Winą obarcza się współdziałających z popełnieniem aborcji (męża, rodziców, znajomych, którzy współdecydowali razem albo wiedząc o sytuacji nie udzielili matce wsparcia). Wiele kobiet, które idą do lekarza z zamiarem aborcji oczekuje, że to lekarz wyjdzie im naprzeciw, że to może on zaopiekuje się, jakoś pomoże, powie pokrzepiające słowo, które przeważy decyzję na korzyść dziecka.
W sytuacji takiej pęka więź małżeńska i seksualna, często rodzi się oziębłość. Życie seksualne nie przynosi satysfakcji, a akt małżeński nie prowadzi do jedności, zaczyna być udręką i budzi odrazę. Kobieta zamyka swoje serce, zamyka swoje ciało. Kobieta przestaje dbać o siebie lub zaczyna być nadmiernie skoncentrowana na sobie, chcąc być wręcz perfekcyjną. Niektóre kobiety poszukują w tym położeniu innego partnera, który się zaopiekuje, lepiej ukoi przytuli, okaże czułość, zrozumienie.
Czy jest możliwe wyjście z syndromu poaborcyjnego?
Tak. Najpierw trzeba naprawdę przeżyć żałobę, tak do końca - dać sobie prawo do odczuwania smutku, przepłakana straty, pozwolić „odejść” dziecku z naszego życia, do końca pogodzić się z tym, co zaistniało i pozwolić sobie to „wydarzenie zamknąć”. Należy się skupić na tym, by leczyć to, co jeszcze pozostało. Potrzeba zatrzymania się nad emocjami, których brzemię aborcja pozostawiła.
Powrót do relacji z tym dzieckiem, którego już nie ma, jest zawsze wzruszającym momentem, ponieważ kobieta obawia się tego spotkania. Jest ono niezwykle potrzebne po to by, prosić dziecko o przebaczenie. Wypowiedzenie żalu, wyjaśnienie czynu - dlaczego tak się stało? Można również napisać list do swojego dziecka, porozmawiać z nim, co może być bardzo ważne w procesie leczenia.
Jest możliwym powrót do normalnego życia, jeśli człowiek (zarówno kobieta jak i mężczyzna) uwolni się od zalegającego latami zawodu, złości, agresji. Będzie pragnął PRZEBACZYĆ SOBIE.
Chodzi o to, aby kobieta powtórnie wróciła do rodziny i tu się realizowała jako żona, matka, córka, aby spełnienie czerpała z relacji.
Przerwanie ciąży, zanegowanie tego macierzyństwa jest, mówiąc obrazowo, jest jak przerwanie tzw. wstążki. Spotkanie z tym dzieckiem związuję tę wstążkę na nowo, ponownie może zaistnieć relacja. Po takim spotkaniu jest szansa na wprowadzenie wewnętrznego spokoju, poprzez przebaczenie sobie i innym. Mając świadomość, że dzieci, które „odeszły”, przynależą do naszej rodziny, są częścią niej.
Biografia:
1. Douglas R. Crawford, Michael T.Mannion „Po aborcji uzdrowienie psychiczne i duchowe według metody after” Wyd. WAM, Kraków 2004.
2. Na podstawie wywiadu z psychoterapeutką - Anną Stelmaszczyk.
Pigułka dzień "po" zwiększa liczbę aborcji
"Co 18 minut niepełnoletnia dziewczyna zachodzi w ciążę, która przeważnie kończy się zabiciem poczętego dziecka. Co pół godziny aborcji poddaje się kobieta poniżej 20. roku życia. Tak wynika ze sprawozdania tamtejszego Instytutu Polityki Rodzinnej"
Dziś zapraszam do zapoznaniem się z artykułem ze strony Radia Watykańskiego - Hiszpania: pigułka „dzień po” zwiększa liczbę aborcji.
Problem "pigułki po" jest także obecny w naszym kraju. Istnieje wiele znanych nam organizacji, które podpowiadają co można zrobić w 72 h po możliwej wpadce. Polityka swobody obyczajów, która jest po prostu sposobem pójścia na łatwiznę, brakiem wzięcia odpowiedzialności i spłyceniem pewnych wartości i rzeczywistości, rozchodzi się jak świeże bułeczki w ulubionej piekarni. Zastanawiam się czasem, czy świat jest taki, czy po prostu wiele osób i wpływowych grup próbuje go takim uczynić. Często lansuje się tylko te rzeczywistości, które są wygodne i dobrze sprzedajne. Nie mówi się o pozostałych. Antykoncepcja, aborcja to całkiem dobry biznes. Najwygodniej jest pokazać, że świat taki jest i już (warto obejrzeć rewelacyjny film: "Czeski sen", który pokazuje, jak działa w dzisiejszym świecie manipulacja, której tak łatwo poddają się ludzie).
Zobaczymy, jakie będą owoce.
Prawie połowa Hiszpanów przeciw ustawie aborcyjnej
Rządowy projekt liberalizacji ustawy aborcyjnej podzielił Hiszpanów. 46% mieszkańców tego kraju sprzeciwia się jego wprowadzeniu, 44% popiera go - tak wynika z sondażu opublikowanego w poniedziałek w dzienniku "La Vanguardia".
Zapraszam do lektury kolejnej ciekawej wiadomości. Kontrowersyjna ustawa w Hiszpani miała pozwalać na aborcję do 14 tygodnia ciąży, a dziewczynom w wieku 16-17 lat na aborcję bez wiedzy i zgody rodziców.
W ostatnim czasie bardzo nasilił się temat walki o życie i przeciwko niemu. Coraz więcej środowisk atakuje ludzi walczących o prawo do życia dla tych, którzy jeszcze sami walczyć o to nie mogą.
Chrześcijańskie symbole zbeszczeszczone przez zwolenników aborcji
O takich rzeczach nie mówi się w mediach, bo nie są chwytliwe. Można łatwo obrażać chrześcijan, ale niech ktoś spróbuje obrazić przedstawiciela innej religii... Niestety myślę, że będzie się tak działo dopóki nie przestaniemy milczeć i pozwalać na to.
Podczas marszu dla życia zorganizowanego w Berlinie przedstawiciele zabijania dzieci nienarodzonych ze Związku Przeciwko Religijnemu Fundamentalizmowi palili Biblię i chodzili z krzyżami odwróconymi do góry nogami, później krzyże wyrzucili do rzeki.
"Zupa" z nienarodzonego dziecka
Ten artykuł przerósł moją wytrzymałość na drastyczne czy wręcz makabryczne sceny. Ostrzegam: materiał jest mocny, ciężko mi się o nim pisze. Oto fragment:
W ziołowych „zupach” przygotowanych z ciał zabitych w wyniku aborcji dzieci specjalizuje się restauracja w chińskim mieście Canton w prowincji Guangdong. Lokal zachęca klientów do konsumpcji, twierdząc, że "potrawa" poprawia ogólny stan zdrowia, a zwłaszcza zwiększa popęd seksualny.
ZOBACZ CAŁY ARTYKUŁ - na stronie są też zdjęcia
We Włoszech RU486 wycofane z aptek
Niedawno zalegalizowali, teraz wycofują. Dziwne, niemniej jednak dobrze się dzieje, że ta tabletka będzie wycofana. RU 486, czyli kolejna próba ukazania ciąży i płodności jako choroby - weź tabletkę i po wszystkim. Na szczęście została wycofana. Kiedy to w końcu ludzkość nauczy się korzystać z darów, a nie starać się z nimi walczyć? Zapraszam do zapoznania się z materiałem:
Aborcje nie były koszmarem, ciąże tak
Artykuł o takim tytule pojawił się dziś na stronie onet.pl. Tymczasem w ostatnią niedzielę do największych tytułów prasy katolickiej dołączono przewodnik po bioetyce katolickiej. Porusza on przede wszystkim kwestię in vitro. To ciekawe, że właśnie w takim momencie onet publikuje taki artykuł... Fakt, że dodatek był przede wszystkim o in vitro, a artykuł jest o aborcji. Zbieg okoliczności?
O czym mówi artykuł?
Próbuje obalić mit syndromu kobiet po aborcji, który media katolickie próbują "lansować". Jaki mit? Ano, że kobiety po aborcji są w depresjach, mają wyrzuty sumienia, lęki, koszmary, itp.
W artykule jest prezentowane spotkanie ze szczęśliwą kobietą, matką dwójki cudownych dzieci, która dokonała w swoim życiu trzech aborcji. Więc autor udając sam zaskoczenie, dochodzi do wniosku, że problemem nie jest aborcja, ale ciąża.
Ciekawe, że wszystkie te dyskusje przede wszystkim mówią o kobietach. Czy ktoś zadaje pytanie o życie poczętych dzieci? Hmm, są tacy... Ale w oczach medialnego świata to oszołomy z pro-life lub mohery próbujące zawładnąć światem.
Na biurku władców USA leży ustawa, która ma moc przekazywać miliony dolarów z podatków obywateli na promocję aborcji. Zastanawiam się, komu tak naprawdę na tym zależy. Niedawno można było również przeczytać artykuł o podziemiu aborcyjnym w Polsce. Biedne Polki skarżyły się, że muszą w niehumanitarnych warunkach przechodzić ten "zabieg", że na przykład muszą podtrzymywać same niektóre narzędzia, albo wiaderka, ale smutne...
Jest tylko jeden temat TABU w tych dywagacjach i medytacjach o aborcji. Kiedy ktoś mówi, że może tam być życie w tym płodzie, że może być tam człowiek, to jest to oszołom, bandyta, nietolerancyjny, skrajny i często jeszcze na domiar złego katol.
Jest tylko jeden problem: akceptacja, że ten płód to człowiek, o tym nawet nie wolno mówić... bo wtedy to by się okazało, że to jednak jest morderstwo.
Wyszukiwarka
Ostatnio na Forum
-
-
- Mężczyzna i NPR
- 3 tyg., 2 dni temu
-
Tagi
Ostatnie komentarze
-
Zgadzam się w 100% z treścią artykułu :)! Pamiętam tę…
Napisane przez Agnieszka Kowal
na piątek, 27 kwietnia 2012 14:15
-
Dla mnie ta rzeźba jest piękna w formie i bardzo…
Napisane przez Ewa Maria
na środa, 25 kwietnia 2012 17:29
-
Dobry, pomocny tekst. Dzięki wielkie :-)
Napisane przez Maciej Kryczka
na czwartek, 12 kwietnia 2012 09:30
-
Wspaniałe :)
Napisane przez Agnieszka Kowal
na wtorek, 20 marca 2012 22:23
-
Uwielbiam tę książkę! Sięgam po nią przynajmniej raz w roku…
Napisane przez Agnieszka Kowal
na wtorek, 20 marca 2012 22:15