Kochaj i rób, co chcesz
Nawet osoby, które nigdy nie czytały pism św. Augustyna, znają te słowa. Dobrze wiemy, w jakich okolicznościach są używane i kto ich nadużywa. To zdanie doczekało się bardzo szerokiej interpretacji, szczególnie tej dosłownej. A może tak naprawdę nie wiemy, o czym pisał autor tych słów? Być może nasza piękna polszczyzna w zbyt okrojony sposób wyraża ową „miłość”?
Oryginał brzmi: Dilige, et quod vis fac. Nie zaczyna się więc słowem Ama, jak wielu sądzi (też tak sądziłam jeszcze niedawno). Jaka jest różnica w tych dwóch słowach? Według słownika łacińskiego:
Diligo,ere: ‘wysoko cenić, poważać, lubić’
Amo,are: ‘kochać, miłować’
Augustyn przekazuje więc, że nasza miłość oznacza dostrzeżenie wartości, spotkanie z konkretnym dobrem. Najbardziej cenimy przecież nie byle co. Wysoko cenimy nie poprzez pożądliwość, ale przez intelektualny wgląd i przez właściwe uczucia. Podobnie można określić poważanie. W słowniku zawarto też wyraz ‘lubić’. Czy to osłabia Augustyńskie „Kochaj”? Postawa lubiącego wydaje mi się bardziej racjonalna i przemyślana niż postawa miłującego (zwłaszcza tego, któremu nakazuje się robić, co tylko chce, bez właściwego odniesienia do tego, ku czemu się kieruje, bez dookreślenia, jak powinien się odnosić). Określenie dilige stanowi piękną bazę do najwyższych uczuć i najdoskonalszej postawy. Właśnie z niej wypływa wszelkie chcenie i jej konsekwencje w czynach.
Nie jest to więc miłość szalona, miłość wyzwolona od rozumu, od odpowiedzialności, miłość pożądająca i nieuporządkowana. To miłość, która przemienia.
Takiej miłość - wam wszystkim i sobie życzę.