Na pewno każdy choć raz usłyszał to słynne zdanie: miłość nie jest uczuciem. (Jeśli nie usłyszał, to niech zapyta, a usłyszy.) Czy więc uczucia są ciężarem miłości? Czy są tylko iskierką (czasem ogniem), który bardziej przeszkadza niż pomaga w rozwoju relacji? Zamydlają oczy?
„Kto chce zrozumieć istotę serca, musi sobie uprzytomnić, że serce pod wieloma względami pełniej ucieleśnia prawdziwe ja osoby niż rozum lub wola.” (D. Hildebrand)
Piętnujemy uczucia. Myślę bardzo ogólnie, stosując to niewiadome i niedookreślone „my”. Patrzymy na to bardzo logicznie i staramy się zdjąć każdą warstwę emocjonalną, usprawiedliwić ją i zubożyć jednocześnie. Cały czas pamiętamy, że uczucia są zmienne, czasem wymykają się naszej kontroli. Ale czy nasze ludzkie U-czucia można zrównać do zwierzęcych instynktów, zachowań i reakcji?
„Podejrzliwość wobec całej sfery uczuć jest w istocie wyrazem antypersonalizmu, dla którego wszystko, co osobowe, jest zdecydowanie subiektywne w negatywnym sensie.” (D. Hildebrand)
Cytowany tu Hildebrand (mój inspirator tego wpisu) nie ogranicza człowieka do sfery uczuciowej, nie pomija aspektów rozumu i woli. Jednak w niezwykły sposób wskazuje, że osoby i jej miłości (oraz szerzej: całego jej życia) nie można oddzielić od uczuć. Uczucia są wpisane w strukturę bycia człowiekiem.
„Uczuciowość i jej centrum – serce – zajmują jedyną w swoim rodzaju pozycję w ukonstytuowaniu osoby jako tajemniczego własnego świata; są nierozerwalnie związane z <<ja>> i z najbardziej intymnym życiem osoby.” (D. Hildebrand)
Miłość nie jest uczuciem, ale bez sfery uczuć miłość staje się nieludzka, nie przeżyta. Może być jedynie abstraktem albo kontraktem. Miłość jako dar z góry nie może być intelektualnie pojęta i przyjęta. Jest zarazem tajemnicą, co obietnicą. A jak przechodzić obojętnie, bez poruszenia serca wobec takich Rzeczy?
„Przeżycia uczuciowe będące darami góry, tylko wtedy są w pełni <<nasze>>, tzn. są ostatecznie prawomocnym wyrazem naszej osoby, jeśli zostały usankcjonowane przez Masze wolne centrum duchowe (…) Owo <<tak>> zakłada głos serca, który jako taki jest darem z góry. Dopiero wtedy możemy powiedzieć <<tak>>, gdy wzniosłe przeżycie stało się naszym udziałem.” (D. Hildebrand)
Powiedzieliście już wasze <<tak>>?