Jeszcze symbol, czy już tylko ozdoba?
„W dniu swojego ślubu założę biały welon długi na pięć metrów, niech nie pasuje, niech przeszkadza, w końcu CIĘŻKO na niego pracuję”. Tylko czy ktokolwiek skojarzy jeszcze taki okazały welon z czystością przedmałżeńską? Śmiem wątpić, że odpowiedź będzie jednoznacznie twierdząca.
Na początek kilka słów o historii welonu w ogóle. Zacząć należy od tego, że jego tradycja jest znacznie starsza niż samej sukni ślubnej i dotyczy różnych kręgów kulturowych. Początkowo nie pełnił on roli atrybutu Panny Młodej, ale każdej zamężnej kobiety. Był wyrazem patriarchalnego modelu społecznego, w którym kobiety były poddane mężczyznom, zasłanianie głowy zaś było jednym z wielu wyrażeń takiego układu. Panna Młoda w dzień ślubu po raz pierwszy przywdziewała szaty odpowiednie dorosłym (czyli zamężnym) kobietom. Welon należał do tego stroju. W starożytności szyto go z grubych, kolorowych materiałów, głównie czerwonych i żółtych. Gruby materiał pełnił istotną funkcję w sytuacjach, gdy małżeństwa kojarzone były przez rodziców. Narzeczeni często nie mieli okazji spotkać się przed ślubem, a z racji tego, że ich małżeństwo było „transakcją między rodzinną”, Pan Młody nie mógł wycofać się ze względu na urodę małżonki, skoro widział ją pierwszy raz dopiero po ślubowaniu. Welon był więc w pewien sposób gwarancją akceptacji.
Początkowo welony zakrywały niemal całą sylwetkę kobiety i stanowiły także wyraz jej czystości i niewinności. Skojarzenie koloru białego z czystością zaowocowało długą tradycją, nadal obecną i respektowaną.
Nadal zdarza się jeszcze, że welon jest traktowany jako symbol. Na dowód tego często Panny Młode, które spodziewają się dziecka, rezygnują z niego, decydując się na inną ozdobę głowy. Czasem bywa też, że w małych środowiskach dziewczyny wybierają suknię i welon w innym kolorze niż biały, jeśli np. mieszkały z narzeczonym przed ślubem. Cień symboliki więc pozostał, natomiast welon stanowi dziś przede wszystkim ozdobę i dodatek do sukni ślubnej. Piękny i szczególny dodatek, może więc warto z niego nie rezygnować?
Rynek ślubny aktualnie oferuje niezwykle szeroką gamę welonów: od krótkich tiulowych, obszytych lamówką po bardzo długie, koronkowe, mieniące się brokatem i blaskiem kryształków. Welon, jeśli zostanie prawidłowo dobrany, jest pięknym wypełnieniem sukni. A ślub jest jedyną okazją, na którą przyjęło się go przywdziewać. Do zamienników należą: woalki, toczki, stroiki, żywe kwiaty, kapelusze, diademy, opaski – każdy znajdzie coś dla siebie. Bez wątpienia jakiś element musi zdobić włosy Panny Młodej w dzień ślubu, aby wyglądała tego dnia wyjątkowo.







