Mówimy o duchowości ignacjańskiej czy franciszkańskiej, w ogóle mówimy dziś chętnie o „duchowości”, ale czy istnieje coś takiego jak duchowość małżeńska? Książka o. Pawła Sambora „A kiedy zabrakło wina…” jest, jak głosi podtytuł, poszukiwaniem duchowości małżeńskiej. Poszukiwaniem tylko czy jej odnalezieniem?
Na wstępie Autor zaznacza, że będzie skupiał się raczej na trudach małżeństwa, na tych momentach kryzysowych, na chwilach nocy, które są częścią życia małżonków, ale nie stanowią oczywiście jego całości. Niestety czy też na szczęście, całość książki wydaje mi się raczej Dobrą Nowiną niż przewodnikiem po labiryntach małżeńskich ciemności. Nowiną o tym, że kryzys jest pewnym etapem, który w świetle wiary odwołuje nas do czegoś nowego i lepszego; daje nadzieję.
Inspiracją i myślą przewodnią książki jest fragment Ewangelii Janowej o cudzie w Kanie Galilejskiej. Pogłębiona refleksja nad jej przesłaniem to wielki atut tej publikacji. Słowa, które tak często państwo młodzi wybierają na swoją liturgię ślubną, mają swój głęboki sens i doskonale odnoszą nas do miłości dwojga w perspektywie wiary.
Pierwsze rozdziały ukazują prawdę o pięknie miłości zakochania (tej jak "pierwsze wino") i jednocześnie drugą prawdę czy też kontynuację tej pierwszej, że mianowicie kryzys przychodzi; w każdym związku braknie kiedyś tego pierwszego wina. Gdyby nie ta kolej rzeczy, nie tylko być może nie byłoby rozwodów, ale też miłość nie miałaby szansy dojrzeć, nie byłoby miejsca na to zaufanie i czekanie na cud przemiany wody codzienności w wino (to nowe, dojrzalsze). W tej perspektywie widzimy, jak wielką pomocą jest wiara i wiedza na temat miłości a także to, jak wielkim wyzwaniem jest małżeństwo.
"W miłości małżeńskiej trzeba niejako zgodzić się na obecność wody codzienności i zwyczajności. To poprzez akceptację naszego ubóstwa i postawę pokory otwieramy się na cud tego, co po ludzki niemożliwe, czyli przemianę wody w wino, kruchej ludzkiej miłości w miłość zakorzenioną w wieczności."[1]
W książce przeczytamy m.in. o dobrej komunikacji, o sensie dialogu, o codzienności, o zaufaniu, o przebaczaniu a także o Eucharystii (jej rozumieniu w perspektywie małżeńskiej miłości). Ja szczególnie chcę zwrócić uwagę na rozdział o miłości w perspektywie zmartwychwstania. To trudny temat, rzadko poruszany: co będzie z naszą miłością "potem"? W tym miejscu pojawiają się także głębokie rozważania na temat cielesności, która w naszej współczesnej zwirtualizowanej rzeczywistości została zepchnięta na bok, zaniedbana i coraz rzadziej jest rozumiana. "Wiara w zmartwychwstanie ciała oznacza więc dla małżonków nadzieję, iż to, co piękne i dobre w ich wspólnej historii, będzie wieczne w Chrystusie; co więcej, zostanie dopełnione, ponieważ będziemy zamieszkiwać w Bogu, który jest miłością."[2]
Jak podsumować poszukiwania Autora? Jest to znakomicie wskazany kierunek dla małżonków, publikacja godna uwagi, warta przeczytania (razem!) i przemyślenia, jeśli nie więcej: przemodlenia. Nie jest to jednak poradnik, nie znajdziemy więc tu prostych recept, jak rozwijać się duchowo, jak wzrastać, co robić, czego nie robić. Bynajmniej nic takiego nie wyczytamy wprost. I wielkie dzięki za to Autorowi. Duchowość musi wszakże pozostawić nam przestrzeń wyboru oraz pole do zaufania i oczekiwania na nasze małżeńskie cuda.
P. Sambor, A kiedy zabrakło wina... W poszukiwaniu duchowości małżeńskiej, wyd. Esprit 2012.
________
[1] P. Sambor, A kiedy zabrakło wina..., s. 183.
[2] Tamże, s. 104.