Własny pokój to książka, którą z czysty sumieniem mogę polecić szóstoklasistom lub gimnazjalistom, ale najlepiej tym z pierwszej klasy.
Â
Powieść Barbary Ciwoniuk to historia trzynastoletniego Zacha i jego przyjaciół. Historia momentami zabawna, momentami przygnębiająca.
Â
Zach wychowuje się w rozbitej rodzinie. Jest jedynakiem. Mieszka z matką. Niestety z ojcem spotyka się tylko parę razy w roku. Poważna choroba, na którą zapada matka naszego bohatera, zmusza ją do wyjazdu do Stanów, a jej syna do zmiany szkoły i przeprowadzki do taty. Z ogromnym żalem opuszcza kochanego dziadka, kolegów i swojego ulubionego nauczyciela historii - Hanibala. Nie traci jednak z nimi kontaktu. Jest to dla niego o tyle ważne, że nie zamierza nawiązywać nowych znajomości z kolegami z nowej klasy. I w tym miejscu autorka - moim zdaniem - powieliła bardzo popularny, ale chyba bardziej w amerykańskich filmach niż w polskich szkołach, schemat. Otóż w nowej klasie jest dziewczyna imieniem Dorota - najlepsza uczennica, pupilka wychowawczyni, której bardzo nie podoba się obecność Zacha w klasie. Jest jej zdaniem zbyt bystry, nie potrzebuje jej pomocy tak, jak dotąd reszta klasy, ale przede wszystkim nie stara się z nią zaprzyjaźnić. Stąd wynikają różnego rodzaju nieprzyjemne dla Zacharego konsekwencje, których finał jest jeszcze bardziej zaskakujący. Niestety, nie zdradzę go.
Â
Obok historii Zacha rozgrywają się losy jego przyjaciela Alfiego. Pochodzi on z wielodzietnej rodziny, w której imprezy alkoholowe są na porządku dziennym. Sytuacja rodzinna jest powodem problemów w szkole, a również zmusza go do podejmowania, nie zawsze uczciwych, kroków. Jednak dzięki pomocy Zacha udaje mu się poprawić oceny i zrozumieć, że nie musi żyć tak, jak żył do tej pory.
Â
Barbara Ciwoniuk, Własny pokój, wyd. Znak, Kraków 2011