Magdalena Kordel, Sezon na cuda, Prószyński i S-ka, Warszawa 2010
W życiu każdego człowieka zdarzają się momenty, kiedy szczególnie mocno pragnie, by zdarzył się cud. Dzieje się tak zwłaszcza wtedy, gdy życie zapętli się zbyt mocno, lub szarzyzna codzienności staje się nie do wytrzymania. Bywa, że wówczas nawet najbardziej zatwardziali sceptycy z coraz większym trudem tłumią nadzieję, że może jednak pewnego dnia wszystko się odmieni i „jakimś cudem” będzie można wydostać się z labiryntu problemów. Ta wiara zaczyna o sobie dawać znać zwłaszcza w okresie świąt Bożego Narodzenia, kiedy cały świat, wszystko wokół, zaczyna pachnieć magią.
Tę nadzieję rozbudza w swoich czytelnikach Magdalena Kordel, autorka Sezonu na cuda, kontynuacji uznanego za bestseller Uroczyska. Główna bohaterka powieści, Maja, jest właścicielką pensjonatu i równocześnie nauczycielką języka polskiego. Niedawno wraz z córką i przyjaciółką lekarką rozpoczęła nowe życie w małym miasteczku w Sudetach. Z jednej strony Maja wciąż czuje, że nie przynależy w pełni do grona Malowniczan, nie rozumie niektórych lokalnych zwyczajów, tradycji, nie poznała jeszcze wielu mieszkańców i ich problemów. Z drugiej strony jednak bohaterka jest przekonana, że właśnie w tej małej górskiej mieścinie odnalazła swoje miejsce na ziemi i wie, że właśnie tu chce pozostać na zawsze. To przekonanie pozwala się jej otworzyć na sprawy innych i wyjść im naprzeciw. I tu rozpoczynają się cuda, zapowiadane w samym tytule powieści.
Książka Magdaleny Kordel znakomicie wpisuje się w przedświąteczną atmosferę. Jest to raczej lekka lektura, nie wymagająca specjalnego skupienia, której z całą pewnością pod względem literackim można to i owo zarzucić (choćby mało realistyczny język wypowiedzi postaci). Jednak niezaprzeczalnie Sezon na cuda może zapewnić czytelnikom wiele przyjemnych chwil, przywracając wiarę w dobroć i bezinteresowność ludzi oraz w to, że najprawdziwsze zakochanie możliwe jest w każdym wieku.