Denis Sonnet "Aby małżeństwo mogło się powieść"
Wydawnictwo św. Stanisława BM, Kraków 2000
Miłość jest piękna, małżeństwo wspaniałe, a przeniesione na praktykę życia – trudne. Ileż razy słyszałam te słowa, bym w końcu sama zaczynała je rozumieć.
Â
Różnic nie można przeskoczyć ani bagatelizować. Obrączka i przysięga nie są magicznym zaklęciem i talizmanem (a jednak dla ludzi wierzących są umocnieniem i łaską; łaską, z którą trzeba współpracować). Odmienność nie znika i trzeba się z nią mierzyć do końca. „Związek zawiera się po to, by dochodzić wspólnie do pełni, a nie po to, by się wzajemnie niszczyć" – pisze autor. Tylko jak to zrobić? W swojej książce Denis Sonnet mierzy się z rzeczywistością, nie układa zbioru złotych recept, uwzględnia niezwykłość każdego człowieka, ale jednocześnie uwypukla reguły rządzące naszą kobiecością lub męskością. Małżeństwo nie jest celem, a drogą – o wiele łatwiejszą, gdy znane są zasady, nasze różne pragnienia i potrzeby trzech budowanych pomostów: serca, ciała i ducha. Autor nie omija żadnej sfery życia, nie umniejsza... Oni. W ich naturze wpisane są odmienne sposoby okazywania miłości – u niej przeważa uczuciowość, a u niego ciało; ich wykresy natężenia uczucia zmieniają się wraz z upływem czasu i zwykle rozmijają się, co pokazują ilustracje. Oni potrzebują innych słów: dla żony przyjemnością będzie usłyszeć: „jesteś piękna", „to, co zrobiłaś jest wspaniałe", dla męża – „przy tobie jestem szczęśliwa" czy „nie ma takiego jak ty". Oboje cieszą się małymi drobiazgami i smucą szczegółami (i są one odmienne). Inne są też oczekiwania, np. kobiety oczekują łagodności, dialogu i elegancji, a mężczyźni wdzięku i duchowego oparcia.
Autor nie pomija kwestii intymnych i potrzeb z nimi związanych, opatrując wszystkie praktyczne porady najwyższą zasadą miłości. Małżeństwo jest wspólnotą dążącą do dojrzałości, której charakter zmienia się wraz z upływem czasu. Co robić, by zawsze iść w górę? Jak nie nudzić się sobą, jak rozwijać się w związku, jak patrzeć na sam sakrament? Denis Sonnet pisze o tym, co najprostsze, co teoretycznie już poznane, ale zawsze niezgłębione. Mówi w piękny sposób o zachwyceniu się małżeństwem! (Rozumianym jako „lina, do której się przyczepiamy, dla większego bezpieczeństwa i zarazem wolności" czy „ w którym stawiamy na drugiego i na miłość" czy też jako „przymierze, a nie kontrakt prawny".)
„Aby małżeństwo mogło się powieść" stało się pięknym prezentem ślubnym dla znajomych. Ale też nieocenionym podarkiem dla rodziców czy rodzeństwa. Nigdy nie jest za późno... Książka ujmuje nie wykładnią strategii (choć rady są naprawdę cenne). Urzeka natomiast głębokim spojrzeniem na dwoje ludzi, którzy mają nie dzielić serca, nie wstawiać przegródek, ale dążyć we wszystkim razem (co doskonale tłumaczy autor) do Serca Idealnego...