Tools
A+ R A- wide normal
Zarejestruj Zaloguj
  • Skip to content
Home » Wyświetla wpisy wg etykiety: wesele
  • Projekt KiM
  • NPRjestOK!
  • Ślubne-plany
  • O nas
  • Wydarzenia
  • Linki
  • Homesummary
  • Ona&Onmy work
    • Elementarz
    • Kobieta
    • Mężczyzna
    • Ona&On
    • Perfekcyjna Randka
    • Kącik Singla
  • Relacjewith us
    • Narzeczeństwo
    • Małżeństwo
    • Seksualność
  • Rodzina 
    • Rodzina
    • Dzieci
    • Wokół życia
  • Blogi 
    • Blogi Redakcyjne
      • Z pamiętnika Księżniczki
      • Z rycerskiego szlaku
      • Dziennik pokładowy
      • Antykoncepcyjne dylematy
      • Dei Verbum
      • Między nami
      • Kuźnia Miłości
      • Dzień-Dobry-Dzieci
      • Biblio-teczka Malucha
      • Przestrzenie Miłości
      • Super mamą być
      • Piękno kobiety
      • I love USA
      • Przez żołądek do serca
      • Opowieści z Czarodziejskiej Góry
      • Nowa dieta MŻ
      • Z pamiętnika Panny Młodej
  • Dobra Strefa 
    • Strefa Książki
    • Strefa Filmu
    • Strefa Świadectw
    • Strefa Multimediów
    • Strefa Poezji
    • Strefa Wiary
    • Zapisy na Kursy
  • Forum 
  • Kontakt 
Złote Myśli
"Miłość nie jest skarbem, który się posiadło, ale obustronnym zobowiązaniem." (Antoine de Saint-Exupery)
"Kochamy wciąż za mało i na próżno." (Ks. Jan Twardowski)
"Miarą miłości jest miłość bez miary" (Św. Franciszek Salezy)
"Gdybyś kiedy we śnie poczuła, że oczy moje już nie patrzą na ciebie z miłością, wiedz, żem żyć przestał." (S. Żeromski)
"Miłość szczęśliwa. Czy to normalne, czy to powszechne, czy to pożyteczne - co świat ma z dwojga ludzi, którzy nie widzą świata?" (Wisława Szymborska)
"Miłość oznacza być zupełnie blisko siebie, jednak bez chęci zawładnięcia drugim." (Phil Bosmans)
"Radość i miłość są skrzydłami wielkich poczynań." (J.W.Goethe)
"Kocha się nie za cokolwiek, ale pomimo wszystko, kocha się za nic" (ks. Jan Twardowski)
"Kochać kogoś to znaczy widzieć w nim cuda dla innych niedostrzegalne" (Francois Mauriac)
"Miłość oznacza rozprowadzać ciepło, nie dusząc się przy tym wzajemnie. Miłość oznacza być ogniem, ale wzajemnie się nie spalać." (Phil Bosmans)

Subskrybuj RSS
poniedziałek, 21 grudnia 2009 13:26

Zapraszanie gości

Zapraszanie gości

Kilka rad odnośnie zapraszania gości

 

* Pamiętajcie, że zapraszanie jest sztuką i jak każda sztuka wymaga dobrego wyczucia, trochę pracy i organizacji.

 

* Lista gości nie powstaje w jedno popołudnie. Zastanówcie się nad nią dobrze, dopisujcie rożne osoby. Posegregujcie listę na kilka grup: zaproszonych na ślub, zaproszonych na ślub i wesele. Osobom dalszym z rodziny warto wysłać także zawiadomienie.

 

* Zaproszenia dla najbliższych koniecznie należy wręczyć osobiście. W wielu miejscach tradycją jest osobiste zapraszanie także dalszej rodziny, przyjaciół i sąsiadów. Osobom mieszkającym daleko, zaproszenia należy wysłać pocztą.

 

* Pamiętajcie o umieszczeniu prośby o potwierdzenie przybycia (do konkretnego dnia, zwykle jest to około miesiąc przed ślubem). Jeśli goście nie odpowiedzą, warto zadzwonić i spytać. (Niektórzy zapominają, niektórzy uważają coś za oczywistość, kiedy to oczywiste nie jest).

 

* Wraz z zakupem zaproszeń można zamówić także zawieszki na wódkę i karteczki z danymi gości (wtedy wszystko jest w jednym stylu). Warto zaopatrzyć się także w pamiątki dla gości weselnych, które umieszcza się przy talerzyku. Mogą to być najróżniejsze pudełeczka z nadrukiem Waszych imion i daty, a w nim słodki upominek. Mogą to być jednak bardzo różne, inne drobiazgi.

 

* O gościach warto też pamiętać po weselu – kiedy pojawiają się zdjęcia i filmy z uroczystości…

Opublikowane w Ślub
Czytaj więcej...
piątek, 13 maja 2011 08:46

Krakowska Pracowania Fotografii

Krakowska Pracowania Fotografii

Czy zdarzyło się Wam, że ktoś poza narzeczonym, mężem, rodzicami… czy najbliższą przyjaciółką czytał w Waszych myślach?... :-) Jeśli nie, to już najwyższa pora, by zasmakować tego luksusu!

 

Jest wielu fotografów i wiele rodzajów zdjęć, są czarno-białe, te „spontaniczne” i te „ustawiane”, ale rzadko kiedy zdarza się, że tak naprawdę NIE WIECIE, kiedy powstały zdjęcia, które macie przed sobą i które oglądacie z zapartym tchem pytając siebie: „To My?”

 

Z Panem Jackiem i Panią Agnieszką od razu znaleźliśmy wspólny język. Oglądając zdjęcia innych par i siedząc na przytulnej kanapie zrozumiałam, że TE zdjęcia są jak żadne inne!


Zdjęć nie zdominowały ruiny zamku, Katedra na Wawelu czy cudowna roślinność Ogrodu Botanicznego. To wszystko stanowi tylko tło… to PARĘ widać na pierwszym planie… Ich uczucie i ich siła są tak umiejętnie wyeksponowane, że łatwo stwierdzić: „Fotograf tchnął życie w zwykły kawałek papieru”!


To w tej Pracowni Fotografii nikt nam nie mówił, jak będziemy ustawiani, nikt nie powiedział, że nie będę mogła zdecydować, jakie zdjęcia i w jakim ułożeniu znajdą się w albumie i na koniec nikt się nie przechwalał!... Po prostu zdjęcia mówiły same za siebie i to nas ujęło.

 

My zdecydowaliśmy się na zdjęcia na polu golfowym. Tylko bezkres błękitnego nieba, zieleń trawy i MY, zakochani. Podczas Dnia Ślubu czy sesji w plenerze byliśmy tak pozytywnie nakręceni, ale i też trochę przejęci, że zupełnie zapomnieliśmy o tym…, że ktoś robi nam zdjęcia :-) Nie wiem, jak Pan Jacek uchwycił te „wszystkie momenty”. Oglądając album po trzech latach, nie zmieniłabym niczego!

 

To właśnie Pracownia Fotografii jako pierwsza zaproponowała parom taką opcję jak elegancka foto książka. A to że są do tego stworzeni i że robią to z pasją, dopieszczając każdy element, mogę zaświadczyć ja i kilka moich koleżanek, które popędziły do Pracowni, gdy tylko zobaczyły nasze zdjęcia!

 

UWAGA! Do 25.05.2011 macie szansę wygrać sesję fotograficzną w Krakowskiej Pracowni Fotografii! Nie zwlekajcie! Weźcie udział w naszym ŚLUBNYM KONKURSIE!

 

 

 

 

 

 

www.pracowniafotografii.com

Opublikowane w Ślub
Czytaj więcej...
środa, 14 września 2011 11:10

Kilka klatek z przygotowań

Kilka klatek z przygotowań

...z przygotowań przedślubnych!

 

Do ślubu niespełna dwa tygodnie. Nim przygotowania nabrały właściwego sobie tempa, byliśmy przestrzegani, by się pilnować, bo w ich toku łatwo o nerwy i jeśli w nie popłyniemy, to duchowe przeżycia w tak ważnym dniu ograniczymy do minimum, a pierwszą rzeczą, o którą trzeba będzie postarać się po ślubie, będą solidne przeprosiny.

 

Przestroga spełniła swoje zadanie. Udało nam się wszystko dobrze ustawić, a podstawą jest chyba to, że nasi rodzice świetnie się dogadują. W kontekście wesela sądzę, że ma to kluczowe znaczenie. I tak mój ojciec ekscytuje się tym, jak wielkiego świniaka uda się obrobić oraz ile alkoholu wystarczy, żeby było dobrze, mama dopytuje gości, jak planują rozegrać wyjazd na wesele oraz biega i dzwoni za internatami, busami itd. Przyszła teściowa zaś, załatwia wszelkie pozostałe sprawy żywieniowe, kucharki, kelnerów itp. Co zostało nam? Poza drobnostkami typu: naklejki na pojemniki z ciastem dla gości i wcześniejsze owych gości zapraszanie, skupiamy się na tym, jak wyglądać ma ślub.

 

To było dla mnie najważniejsze ustalenie: W wasze ręce, drodzy rodzice, oddajemy wszelkie sprawy wesela, zaś my musimy skupić się przede wszystkim na ceremonii w Kościele. Wiadomo, że nie jesteśmy tak całkowicie odcięci od przygotowań do przyjęcia, choćby dlatego, że trenujemy pierwszy taniec i przygotowujemy różne ciekawe niespodzianki dla gości i rodziców, jednak priorytetem jest sam ślub. Chyba większość konfliktów przedślubnych między przyszłymi małżonkami wynika właśnie z braku odpowiedniego rozłożenia akcentów, uzmysłowienia sobie, że ślub bez wesela może zaistnieć. Natomiast wesele bez ślubu… chyba nie miałoby sensu. Dlatego nie można mylić tego, co jest podstawą z tym, co jest dodatkiem. Mimo, iż to drugie pochłania wiele więcej czasu przygotowań i pieniędzy. Patrząc nieraz na państwa młodych i na gości w Kościele, żal mi… księdza. Czasem tak naprawdę tylko on jeden modli się za tych nowo zaślubionych. Myśli całej reszty są natomiast przy obiedzie, tańcu i generalnie tym, żeby wszystko wyszło na tip-top. Tymczasem wesele nie musi wyjść na tip-top, a ślub powinien.

 

Wiele osób mówi, że skaczący sobie do gardła narzeczeni tuż przed ślubem to normalka. Rzeczywiście pewna nerwowość się pojawia, ale w końcu przed nami moment najważniejszy do tej pory w życiu. Dziwne zatem, by wszystko przebiegło bezstresowo. A rzecz w tym, by na ten stres i nerwy być przygotowanym i wiedzieć, że nastąpią. Wtedy damy sobie z tym radę. Tym bardziej, jeżeli nie będziemy odkładać zbyt wielu spraw na ostatnią chwilę i najwcześniej jak to możliwe pozałatwiamy sprawy urzędowe, w parafii, obrączki, sukienkę, garnitur. Mając to wszystko z głowy, łatwiej jest dwa tygodnie przed ślubem nie być kłębkiem nerwów. Zaręczam własnym przykładem.

 

Przed nami moment przełomowy, jedyny taki w życiu. Żeby nie przepłynął nam przez palce, mocno modliliśmy się i modlimy o błogosławieństwo Boże na czas przygotowań, samego ślubu i szczególnie tych pierwszych dni po nim. Dużo z sobą rozmawiamy o tym, jakie znaczenie ma ten sakrament, jak wiele on w naszym życiu zmieni, czego będzie od nas wymagał, co my w sobie będziemy musieli zmieniać, żeby być szczęśliwym małżeństwem. Sądzę, że o to właśnie chodzi. A poza tym muszę przyznać, że bardzo jednoczące jest wspólne przygotowanie liturgii słowa, pieśni na Eucharystii, całej oprawy tej ceremonii. A ponad wszystko jednoczące jest oddanie tego wszystkiego Panu Bogu. My przygotowujemy wszystko najlepiej jak umiemy, a On niech to w Swoim Duchu najlepiej poprowadzi.

Opublikowane w Ślub
Czytaj więcej...
czwartek, 18 sierpnia 2011 19:58

Zakochani w dobroczynności

Zakochani w dobroczynności

Jest wodzirejem. Ponieważ bardzo kocha swoją żonę, stwierdził, że chce być z nią także w pracy, razem więc założyli firmę „Wodzirej Collective”. Dzielą się swoim doświadczeniem i szkolą kandydatów do tego zawodu. Chcą też wspomagać inne inicjatywy, które są bliskie ich intuicji oraz wrażliwości. Patryk Sławiński jako pierwszy użytkownik projektu Dobroczynnosc.com założył swój portfel dobroczynny i stale wspiera kilka organizacji.


Zakochany Reporter przyglądał się funkcjonowaniu innowacyjnego projektu Dobroczynnosc.com od momentu jego uroczystego startu w warszawskim hotelu Hyatt. W skrócie - mamy do czynienia z  narzędziem służącym zwykłym ludziom do efektywnego wspierania szerokiego spektrum stowarzyszeń i organizacji, które działają na rzecz dobra wspólnego.

 

Gdy od inauguracji minęło już trochę czasu, postanowiłem dowiedzieć się, kto z prywatnych darczyńców zarejestrował się na stronie Dobroczynnosc.com jako pierwszy. Po ustaleniu personaliów tego użytkownika, okazało się, że trop wiedzie do znanej rodzinnej firmy wodzirejskiej…

 

- Jako firma „Wodzirej Collective” przygotowaliśmy event inauguracyjny projektu Dobroczynnosc.com. Wcześniej pomagałem swoim wsparciem Klubowi Frondy, który również obsługiwał Maciej Gnyszka z zespołem Gnyszka Fundraising Advisors. Ideę stałego, nawet niewielkiego finansowo wspierania dobrych projektów uważam za skuteczną, dlatego, gdy tylko ruszyła strona projektu, od razu się tam zarejestrowałem – opowiada Patryk Sławiński.

 

I dodaje, że technicznie jest to bardzo proste do wykonania: Po zarejestrowaniu się stworzyłem własny portfel dobroczynny, korzystając z sugestii organizatorów. Stale wspieram Fundację Jaśka Meli, Instytut Globalizacji, Kresy.pl i w największym stopniu fundację Narodowy Dzień Życia. Gdy na liście inicjatyw, które można stale dotować, pojawił się projekt internetowy Rebelya.pl, to część mojego wsparcia skierowałem także tam, ponieważ gorąco popieram ten projekt.

 

To szerokie wsparcie dokonuje się za pomocą jednego przelewu. – Darczyńca wysyła jeden przelew, a obsługa naszego projektu dzieli kwotę darczyńcy wedle jego wskazania przy tworzeniu portfela i rozsyła dalej do organizacji, które wskazał – tłumaczy pomysłodawca projektu Maciej Gnyszka. W taki sposób przez nawet niewielkie, ale stałe wpłaty utrwala się długoterminowa relacja między darczyńcą i wspieraną organizacją, która przesyła zwrotne raporty z informacjami o swoim działaniu. Wskutek takiej relacji tworzy się również dobro, jakim jest kapitał społeczny oraz buduje zaufanie między organizacjami, a prywatnym darczyńcami.

 

Jak się okazało Patryk Sławiński nie tylko wpiera innych w działaniu, ale sam również robi pożyteczne rzeczy. Razem z żoną Mileną są wszechstronnie przygotowani muzycznie i scenicznie. Od lat współpracują z katowickim Ośrodkiem Profilaktyczno Szkoleniowym im. ks. Franciszka Blachnickiego. W ramach tej współpracy pomagają innym wchodzić do zawodu. Na swoim koncie mają już przeprowadzenie kilkunastu edycji Warsztatów Dobrej Zabawy Bezalkoholowej w Polsce i na Ukrainie.

 

Dzięki nim, ich chęci pomocy i pośrednictwu projektu Dobroczynnosc.com kilka organizacji, które swoją działalnością wytwarza mnóstwo dobrych inicjatyw, otrzymuje regularne wsparcie na swoje codzienne funkcjonowanie. Liczba organizacji, którym można pomagać wynosi 17 i stale się zwiększa. Nie trzeba chyba dodawać, że organizacje dobroczynne, zgromadzane na dobroczynnosc.com gorąco liczą na zwiększanie się liczby chętnych, którzy podobnie jak Patryk Sławiński zdecydują się zmieniać świat w lepsze miejsce do życia.

 


Opublikowane w Elementarz
Czytaj więcej...
czwartek, 05 maja 2011 16:21

Duże wesele kontra MAŁE PRZYJĘCIE

Duże  wesele kontra  MAŁE  PRZYJĘCIE

Żeby nie upierać się przy jednej wersji ani nie mówić, która z nich jest lepsza, przedstawię plusy opcji numer 2, którą sprawdziłam i gorąco, z serca polecam! Oczywiście najlepszym tego dowodem jest to, że kilka znajomych par wzorowało się na naszym pomyśle, co już jest komplementem samym w sobie.

 

Zatem propozycja jest taka: eleganckie przyjęcie na 50 osób w pięknym, eleganckim miejscu, a zaraz po nim - podróż poślubna, a po powrocie party dla najbliższych znajomych, również dla 50 osób, na przykład na statku...

 

W Krakowie istnieje wiele miejsc usytuowanych w samym sercu miasta, które swoim eleganckim wystrojem i klasą zachwycą każdego. Od zawsze wiedziałam, że będziemy mieć ślub w uroczym, barokowych Kościele Świętej Anny, tuż przy Plantach, dwie minutki od Rynku Głównego. Tam też ślub mieli dziadkowie i rodzice mojego męża. Wiedzieliśmy także, że byłoby nam miło przespacerować się przez płytę Rynku, w słońcu, z rodziną i gośćmi. Wybór miejsca okazał się łatwy, choć wahaliśmy się między „Hotelem Starym”, przy ulicy Szczepańskiej a „Hotelem pod Różą” na ulicy Floriańskiej. Hotel Stary zachwycił nas możliwością zorganizowania przyjęcia na dachu, pod wielkimi parasolami, do tego widok na Sukiennice i Kościół Mariacki... Ech… Ale jak pogoda nie dopisze?

 

Więc udaliśmy się do „Hotelu pod Różą”.  Jest to najstarszy hotel w Krakowie, w którym od XVII w. zatrzymywali się najznamienitsi goście: car rosyjski Aleksander I, wielki książę Konstanty, poseł perski do Napoleona – Mohamed Riza, Franciszek Liszt czy Honoré de Balzac.  Kiedy tylko weszliśmy, wiedzieliśmy,  że TO  JEST  TO, o czym marzyliśmy! Fortepian, na którym zagra nasz znajomy, szklany dach, przez który widać gwiazdy, cudowne schody i piękna sala, która idealnie pomieści pięćdziesiąt osób. A i nasz pokój, elegancki, „antyczny”, ale z wanną z masażem:-) i z widokiem na Kościół Mariacki.

 

Jak  postanowiliśmy, tak zrobiliśmy. Słoneczny dzień, piękny ślub i Ave Maria śpiewane przez mezzosopranistkę z filharmonii, Elżbietę Towarnicką wzruszyły gości. Potem życzenia w cieniu wielkich kasztanów i spacer przez Rynek na Floriańską.

 

Jedzenie „Pod Różą”? Wyśmienite! Wiele razy dostaliśmy propozycję degustacji różnych pyszności po to, by było idealnie! Przyjęcie było eleganckie, pierwszy taniec romantyczny, gra na fortepianie i rozmowy - ujmujące. Wszystko działo się powoli, bez pośpiechu, było dopięte na ostatni guzik. Nie martwiałam się, że ktoś potknie się z zupą, że coś będzie za zimne, że  ktoś nie wytrzyma... do tortu czy że muzyka nie ta, a ja zgrzana muszę latać i skakać. Na takim przyjęciu masz czas dla każdego, każdemu poświęcisz czas, aby z nim usiąść i porozmawiać. Wszystko dzieje się bez pośpiechu, na czym i nasz wygląd skorzysta. Od  15.00 do 22.00 - tyle trwał nasz obiad... :-)

 

A na drugi dzień zdjęcia w plenerze. Pełni sił, wypoczęci pojechaliśmy na pole golfowe, bo na zdjęciach chcieliśmy widzieć bezkres nieba, zieleń trawy i samych siebie.

 

A na trzeci dzień? Prawdziwy Honey Moon! Prawie pięciotygodniowy wyjazd, co polecam każdemu! Nawet jeśli nie ma trwać tyle, co przysłowiowy miesiąc miodowy, tylko parę dni,  tydzień czy dwa - proszę KOCHANI, jeździe na drugi dzień, zaraz, szybko, nagle, by czuć tę radość i wyjątkowość wyjazdu zaraz PO-Ślubie, bo przecież to podróż PO-ślubna!!! Za trzy miesiące też będzie miło rzecz jasna, ale to już nie tak, jak wyjechać radosnym od razu!!

 

Kiedy wróciliśmy, czekała nas kolejna „impreza”, tym razem dla znajomych.  Zorganizowaliśmy ją na statku przycumowanym na Wiśle, oglądaliśmy fotki z podróży, rozmawialiśmy i bawiliśmy się! POLECAM! Nawet teraz po trzech latach myślę, że mieliśmy genialny pomysł!

 

Plusy? Taniej o połowę od dużego wesela na 150 osób i tę drugą połowę mogliśmy wydać na wyjazd marzeń, by zobaczyć tak odległe, piękne miejsca, które na zawsze zostaną nam w sercu i w pamięci, i nikt nam nigdy tego nie odbierze. Kolejny atut? Możemy się pokazać w dwóch kreacjach;-) Dziewczyny!! W  DWÓCH  KREACJACH!! :-)

Opublikowane w Wesele
Czytaj więcej...
wtorek, 24 maja 2011 13:02

Lista gości weselnych

Lista gości weselnych

Mamy zaszczyt zaprosić…

 

Jednym z pierwszych punktów organizacji przyjęcia weselnego jest sporządzanie wstępnej listy gości, od ich ilości bowiem będzie zależał wybór sali weselnej. To także jeden z bardziej newralgicznych miejsc przygotowań, bo każdy ma inną wizję i każdy uważa, że jego jest słuszna… Co zrobić, aby lista gości była zadowalająca dla wszystkich? Poznajcie tajniki jej tworzenia.

 

Po pierwsze – należy ustalić z Rodzicami jasne zasady dobierania gości. Najczęściej na tej linii pojawiają się spory, bo na przykład Rodzice marzą o dużym weselu i zaproszeniu sporej części rodziny, nawet tej dalszej, a Wy o skromnym przyjęciu z najbliższymi. Należy to przedyskutować i wybrać wspólną opcję. Jeśli to Rodzice sponsorują przyjęcie, a tak jest najczęściej, mają prawo zaprosić bliskie im osoby lub dalszą rodzinę, według uznania. Poza tym to bardzo ważny dzień także dla nich, więc może warto czasem pójść na kompromis, żeby i oni tego dnia czuli się zadowoleni.

 

Po drugie – istnieje kilka metod tworzenia listy gości. Jedną z nich jest pogrupowanie zapraszanych osób na rodzinę bliższą i dalszą, przyjaciół i znajomych. Dzięki temu, w przypadku, gdy okaże się, że z kogoś trzeba „zrezygnować”, łatwiej się odnaleźć. Na ogół powstają dwie odrębne listy, ze strony Młodej i Młodego (zwykle mniej więcej równe pod względem ilości osób), przyspiesza to organizację.

 

Po trzecie – zaleca się stworzenie dwóch list: zasadniczej i tzw. rezerwowej. W trakcie zapraszania większość osób z góry deklaruje swoją obecność, w razie odmowy od razu można skorzystać z listy rezerwowej. Dobrym pomysłem jest sugerowanie daty potwierdzenia przybycia, co również daje możliwość wykorzystania tej listy.

 

Po czwarte – największym dylematem zwykle jest to, kogo należy zaprosić, a kogo ewentualnie można pominąć. Na to niestety nie ma odpowiedzi, ponieważ sytuacje te są jednostkowe i osobiste. Czy zapraszać starych znajomych, z których już nie utrzymujemy kontaktów? Czy zapraszać kolegów/szefostwo z pracy? Czy zapraszać ciocie, od których przy ostatnim spotkaniu dostawaliśmy kolorowe lizaki?

 

Po piąte – częstym problemem są także „osoby towarzyszące”. Przyjęło się każdą pełnoletnią osobę zapraszać z partnerem/-ką, ale w tej kwestii jest miejsce na pewne ustępstwa, choć znów zależy to od indywidualnych wyborów.

 

Po szóste – po ustaleniu ostatecznej listy gości warto ją sporządzić w kilku egzemplarzach i mieć nad nią stałą kontrolę, ponieważ od momentu rozdania zaproszeń ciągle będzie ulegać zmianie. W ostatnim tygodniu przedślubnym najczęściej pada takie właśnie pytanie i odpowiedź rzadko kiedy jest podawana z pełnym przekonaniem.

 

Na koniec – choć to bardzo ważna i problematyczna część przygotowań weselnych, wszystko da się wypracować wspólnie i na spokojnie. A więc z rozwagą, na luzie i do dzieła.

Opublikowane w Wesele
Czytaj więcej...
poniedziałek, 16 maja 2011 12:03

Usadzanie gości weselnych

Usadzanie gości weselnych

Wizytówki w roli głównej


W organizacji przyjęcia weselnego przyszła Młoda Para przeżywa rozliczne dylematy, jednym z nich jest to, czy należy rozsadzić gości za pomocą wizytówek, czy zostawić im wolną rękę. Zamiast odpowiedzi przytoczę scenkę z życia wziętą – pewna para, znajomi Młodych, zbyt późno dociera do miejsca, gdzie odbywa się przyjęcie weselne. Jedyne wolne miejsca pozostały przy stoliku dzieci. Zajmują je, bo to „tylko na obiad”, no i przecież „wesele nie jest po to, żeby siedzieć przy stole”, a jednak nie była to najlepsza zabawa w ich życiu. Jeszcze całkiem niedawno wejście na salę weselną wyglądało podobnie jak wejście do auli, gdzie za chwilę ma odbyć się egzamin – kto pierwszy, ten lepszy. Z bijącym sercem i nutą niepewności zagarniano miejsca dla siebie i znajomych. Jedynym sposobem uniknięcia takich sytuacji jest wcześniejsze rozplanowanie i usadzenie gości za pomocą wizytówek.

 

Argumentów „za” jest znacznie więcej niż „przeciw”. Owszem, dochodzą dodatkowe koszty w postaci samych wizytówek (choć można wykonać je osobiście i tym samym znacznie je obniżyć), trzeba się dobrze zastanowić nad taktyką rozsadzania – kto z kim i w którym miejscu, ewentualne zażalenia spadną na organizatorów (czyt. Młodych), ale z pewnością będzie ich dużo mniej niż w przypadku braku wizytówek.

 

Wykorzystanie wizytówek ma także inny, istotny aspekt – jest dowodem na to, że Młodzi pomyśleli o każdym ze swoich gości (wizytówki są na ogół imienne) i każdy jest dla nich równie ważny. Podczas dużych przyjęć nie zawsze jest czas na rozmowę ze wszystkimi, natomiast wizytówka dowodzi, że Młodzi doceniają obecność każdej zaproszonej osoby.

 

Ułożenie planu rozsadzenia gości nie należy do rzeczy łatwych, ponieważ na przyjęciu będą znajdować się dwie rodziny, przyjaciele i znajomi Młodej Pary, a więc ludzi młodzi i starsi, także dzieci. Savoir vivre usadzania gości jest bardzo skomplikowany i restrykcyjny, na przykład zakłada usadzanie naprzemiennie kobiet i mężczyzn, narzeczonych obok siebie, a małżeństwa naprzeciwko, panuje zasada, według której im dalej od Pary Młodej, tym miejsca dla gości „niższej rangi”. Przestrzeganie takiej etykiety jest zasadne w przypadku wesel, które odbywają się w wyższych sferach i zakładają różnicowanie gości pod względem rangi pierwszeństwa… Na ogół jednak w przyjęciu weselnym uczestniczą przede wszystkim osoby bliskie Młodej Parze, nie ma więc potrzeby ścisłego przestrzegania zasad savoir vivre.

 

Istnieje jednak kilka reguł, którymi należy się kierować przy usadzaniu gości. Najważniejszą z nich jest zasada, że Państwo Młodzi są tego dnia najważniejszymi gośćmi, toteż zajmują środkowe miejsca w centralnym (bądź w inny sposób wyeksponowanym)  punkcie sali. Druga zasada mówi, że Pani Młoda powinna siedzieć po prawej stronie Pana Młodego. Młodzi często zastanawiają się, czy obok siebie usadzić rodziców, czy też świadków. W niektórych regionach Polski panują specjalne zwyczaje w tym zakresie, w innych pozostaje to kwestią otwartą, zależną od decyzji. Blisko Młodych powinni zasiadać także rodzeństwo oraz dziadkowie. Ale to należy już do indywidualnych wyborów. Na przekór zasadom wprost z podręcznika savoir vivre na ogół usadza się rodziny obok siebie, według wieku i stopnia zażyłości. Warto, aby tego dnia goście czuli się swobodnie i dobrze w swoim towarzystwie. Przyjaciół i znajomych sadza się przy wspólnym stole z tych samych przyczyn. Należy pamiętać o dzieciach – jeśli będzie ich sporo, warto stworzyć dla nich osobny stół w pewnym oddaleniu, aby zapewnić im możliwość nieskrępowanej zabawy. Najważniejsze, aby w planie usadzania gości nie zabrakło po prostu zdrowego rozsądku. Efektem będzie gwarancja dobrej zabawy i miłej atmosfery dla gości.

Opublikowane w Wesele
Czytaj więcej...
środa, 18 maja 2011 08:35

Podziękowanie dla rodziców

Podziękowanie dla rodziców

Cudownych rodziców mam, także w dniu ślubu

 

Zaślubiny to niezwykle doniosła uroczystość rodzinna, najważniejsza dla Pary Młodej, a jedna z ważniejszych dla ich rodziców. Stąd też przyjęło się właśnie w tym dniu dziękować rodzicom. Za całe dobro, które było (i niewątpliwie będzie) ich udziałem. Przebieg uroczystości weselnych obfituje w wiele momentów wzruszających, jednym z nich jest właśnie podziękowanie składane na ręce rodziców. Stanowi jedną z niewielu „oficjalnych” części wesela. Jest wyrazem głębokiej wdzięczności nowożeńców, stojących u progu nowego życia, za trud wychowania i codzienną szkołę miłości, którą otrzymali w rodzinnych domach.

 

Istnieje wiele pomysłów na to, w jaki sposób i za pomocą czego wyrazić wdzięczność rodzicom w tym szczególnym dniu. Podziękowania składa się na ogół tuż po pierwszym tańcu, albo po oczepinach. Te dwie propozycje są podejściem pragmatycznym, ponieważ wykorzystują fakt, iż wszyscy goście są zebrani w danym momencie w sali. Ale równie dobrze podziękowania mogą wybrzmieć w dowolnym momencie przyjęcia weselnego.

 

Podziękowania mogą przyjmować różnoraką formę. Najczęściej Młodzi decydują się na skierowanie kilku słów do rodziców „od siebie” (to na ogół najbardziej wzruszający moment wesela!), bądź przeczytanie wcześniej przygotowanego tekstu. No i oczywiście dedykacja muzyczna, a przy niej wspólny taniec. Piękny wyraz wdzięczności. Jeśli chodzi o wybór utworu, to zdecydowanie wygrywa „Cudownych rodziców mam” Urszuli Sipińskiej – zawodowy wyciskacz łez ;-) A to dlatego, że tekst trafnie współgra z kontekstem, a linia muzyczna z nastrojem, poza tym wyraża to, co chciałoby się powiedzieć.

 

Młodzi często łamią sobie głowę  nad odpowiednim prezentem dla rodziców. Warto oczywiście zadbać o tę cześć przygotowań przedślubnych, ale najbardziej istotny jest sam gest wdzięczności – to on stanowi sedno. Pomysłów na prezenty dla rodziców jest bardzo wiele. Najczęściej są to kosze kwiatów (ciętych lub doniczkowych), zestawy kawowo-herbaciane, słodkości w specjalnych pudełkach, wykwintne (lub trochę mniej) alkohole, dyplomy i pisemne podziękowania. Ciekawym pomysłem są albumy zdjęciowe, zawierające zdjęcia Młodych z różnych etapów ich życia, z pozostawieniem wolnych miejsc na zdjęcia ślubne. Rynek artykułów ślubnych jest dziś tak różnorodny, że na pewno każdy znajdzie  w nim coś dla siebie. Albo stworzy coś od siebie.

Opublikowane w Wesele
Czytaj więcej...
czwartek, 22 września 2011 13:55

Prezenty dla gości weselnych

Prezenty dla gości weselnych

Dawanie samo w sobie jest doskonałą radością.

/Erich Fromm/

 

Podejmowaliśmy już temat prezentów ślubnych w artykule o tworzeniu przedślubnej listy prezentów, tym razem będzie o drobiazgach, którymi Państwo Młodzi obdarowują gości po przyjęciu weselnym. Po co i czym? Na te pytania postaram się znaleźć odpowiedź.

 

Pierwsze z nich nie jest kwestią palącą, ponieważ fakt obdarowywania gości weselnych drobiazgami uznaje się już w tym momencie za sprawę oczywistą i nie poddaje specjalnym refleksjom, a już na pewno nie na miesiąc przed ślubem, dokładnie w centrum gorączki przygotowań. Nie jest to jednak bezzasadnie podtrzymywana „mini-tradycja weselna”. Przygotowanie drobiazgów dla Gości, bez względu na to, co w ramach tego wybiera Para Młoda, jest wyrażeniem wdzięczności za towarzyszenie im w tym szczególnym dniu oraz budowaniu niepowtarzalnej atmosfery przyjęcia weselnego. Dodatkowo jest pretekstem, aby Młodzi osobiście pożegnali każdego Gościa (wtedy na ogół odbywa się przekazanie prezentu) i zamienili z nim chociaż kilka słów, na co nie zawsze jest czas podczas dużego wesela. Nawet, jeśli jest to mało znana ciocia, miła będzie świadomość, że jej obecność jest ważna dla Młodej Pary. I ostatni argument przemawiający za przygotowaniem podarków dla Gości – podobnie jak w kwestii wizytówek na stołach, są one niezbitym dowodem na to, że Młodzi pamiętają o każdym ze swoich Gości.

 

Poszukiwanie odpowiedzi na drugie pytanie – co wybrać jako prezenty dla gości – jest kwestią niezwłocznie podejmowaną przez Młodych na pewnym etapie przygotowań. I o ile parę lat temu bezwzględnie wybierano tzw. „szyszkę”, czyli pudełeczka ciast weselnych, o tyle dzisiaj możliwości wyboru jest znacznie więcej. Jeśli chodzi o ciasta, to należy zadbać o to wcześniej, aby złożyć zamówienie w wybranej cukierni. Cena jednego opakowania waha się od ok. 10-30zł (a zjedzenie pysznego ciasteczka po weselu, na którym przy ogromnej ilości smakołyków nie spróbowało się ani jednego – bezcenne;) Dobrym pomysłem są naklejki na takie pudełeczka, z rymowankami lub kilkoma słowami podziękowania dla Gości, które łatwo dostać w hurtowniach artykułów weselnych lub na internetowych aukcjach.

 

Często zamiast pudełeczek z ciastami Młodzi wybierają smakołyki w innej postaci – np. czekoladki, migdały w białym lukrze, cukierki w gustownych opakowaniach, czasem z nadrukowanym własnym zdjęciem. Popularnością cieszą się także prezenty artystyczne, jak np. ozdobne pudełeczka, wykaligrafowane kartki, zakładki do książek. Do tak przygotowanych podarków warto dodać krótką dedykację, w postaci wierszyków, np.: „Za życzenia, za przybycie, od nas dla Was te słodycze” lub „Przepyszne słodkości dla wspaniałych Gości” lub „Młoda Para dziś częstuje, słodkościami Wam dziękuje”. Do wyboru także warianty bez rymów: „Dziękujemy, ze jesteście z nami w najpiękniejszym dniu naszego życia” lub „Serdecznie dziękujemy za uświetnienie uroczystości naszych Zaślubin” lub „Wasza obecność sprawiła, że dzień naszego ślubu był jeszcze piękniejszy. Dziękujemy” i jeszcze jeden: „Z całego serca dziękujemy, że zechcieliście być świadkami najważniejszego dnia naszego życia”. Propozycji oczywiście jest o wiele więcej, tutaj podaję tylko przykładowe.

 

Jeśli chodzi o moment obdarowywania gości, to najczęściej jest to chwila pożegnania po zakończeniu wesela. Czasem Młodzi decydują się także na pozostawienie prezencików obok wizytówek na stole lub w wybranym momencie przyjęcia rozdają je z ozdobnych koszów. Inne sposoby przekazania przygotowanych drobiazgów pozostają w gestii Młodych.

Opublikowane w Wesele
Czytaj więcej...
sobota, 17 marca 2012 20:12

Małe co nieco, czyli tort weselny

Image: Rosen Georgiev / FreeDigitalPhotos.net

Trudno byłoby sobie wyobrazić przyjęcie weselne bez tortu. To jego symbol, coś, na co zarówno goście jak i para młoda z niecierpliwością czekają. Ważne, żeby tort był kolorowy, pełen ozdób, po prostu by przykuwał wzrok. Dla niektórych smak tortu to sprawa drugorzędna, liczy się przede wszystkim efekt wizualny. Nie do końca się z tym zgodzę, tym bardziej, że dzisiaj o dobry tort wcale nie jest trudno. Cukiernie prześcigają się w ofertach ciast, które będą zarówno efektownie wyglądać jak i dobrze smakować. Co więcej kształt tortu, jego smak a nawet kolor można dziś dostosować zgodnie z osobowością, zainteresowaniami czy oczekiwaniami młodej pary. Zamawiając tort, warto zwrócić uwagę na symbolikę jego poszczególnych elementów.


Kolor tortu ślubnego: biel – zdecydowanie najpopularniejszy kolor.  Idealnie komponuje się z białą suknią ślubną i jasnymi dodatkami. Jest bardzo elegancki, świadczy o powadze i doniosłości chwili. Można go ładnie ozdobić kremowymi, niebieskimi a nawet czerwonymi akcentami, zwykle motywami kwiatowymi, wśród których dominują róże. Zgodnie z niektórymi tradycjami małe torty w kolorze białym wręcza się podczas podziękowania dla rodziców. Coraz więcej osób decyduje się obecnie na torty w kolorze... czarnym. Ten kolor kojarzy się z żałobą? Niekoniecznie! Symbolizuje też nowoczesność, przyszłość, rozwój duchowy. Pięknie kontrastuje z czerwienią i bielą, dlatego dodatki w tych kolorach są najchętniej widziane. W modzie jest także czerwień, symbolizująca serce i gorącą miłość. Gdy do tortu w tym kolorze dodamy białe akcenty w postaci serduszek, gołębi czy figurki pary młodej, stworzymy bardzo ciekawy i zaskakujący efekt. Biel, czerń i czerwień to kolory obecnie najczęściej spotykane na przyjęciach weselnych. Jednak istnieją także inne w zależności od preferencji pary młodej np. żółte czy zielone.

 

Smak tortu: tym, co spędza sen z powiek młodej parze jest także bez wątpienia smak tortu. Pytanie, jaki tort wybrać, aby smakował wszystkim gościom, to odwieczny dylemat.  Każdy smak ma swoją własną symbolikę: smaki alkoholowe np. adwokatowy  to smaki najbardziej luksusowe. Najchętniej wybierane są przez osoby z tzw. wyższych sfer. Smaki owocowe takie jak np. truskawkowy, śliwkowy czy wiśniowy to tzw. smaki wyrafinowane. Świadczą o dobrym guście, są mile widziane przez koneserów i lubiane przez dzieci. Torty o lekko kwaskowatym smaku np. cytrynowe, grapefruitowe czy pomarańczowe to smaki przedstawiające charakter pary młodej. Ukazują jej wolność, nowoczesność i przebojowość. Smak możemy uzyskać jak zwykle za pomocą kremów, soków, dodania owoców czy skórek cytrusów. Do najczęściej wybieranych przez młodą parę smaków należą także torty waniliowe czy śmietankowe. Symbolizują delikatność, powabność, niewinność. Torty tego typu są również podawane podczas błogosławieństwa pary młodej jako mała przekąska. Absolutnym hitem są torty czekoladowe. Mają najbardziej uniwersalny smak – któż bowiem nie lubi smaku czekolady. W dodatku świadczą o wierności i przywiązaniu do tradycji. Bardzo popularne są torty czekoladowe pomieszane z musem truskawkowym i kawałkami owoców. Ładnie się prezentują, no i jak smakują!

 

Wielkość tortu weselnego: zazwyczaj torty weselne są dużych rozmiarów, niektóre pary wychodzą bowiem z założenia, że im większy tort, tym lepszy. Nic bardziej mylnego. Wszystko kształtuje się indywidualnie przy każdej parze młodej. Powinniśmy wziąć pod uwagę przy wyborze wielkości tortu przede wszystkim ilość gości: tortu nie może zabraknąć, nie powinno go być także zbyt dużo, bo po co ma się zmarnować. Po drugie tort nie może się gubić wśród innych potraw. Nie może być tak, że po wniesieniu go na salę nikt go nie widzi, bo traci się pośród kopca owoców czy palety mięs. Tort musi być więc wysoki i obszerny. Powinien być tak zbudowany, by po wniesieniu na salę był w centrum uwagi wszystkich gości. Po trzecie wszystko zależy od funduszy, jakie zamierzamy na tort ślubny przeznaczyć, np. przy skromnym weselu nie powinien być za bogaty. Wszystko musi się razem komponować i do siebie pasować.

 

Ozdoby na tort: wielu cukierników pozwala wybrać parze młodej, jak ma być ozdobiony ich tort ślubny. Wybór ozdób jest dziś ogromny. Najpopularniejsze i najbardziej znane są figurki pana i panny młodej. Można dobrać taki ich wygląd, że będą maksymalnie podobne do nowożeńców. Równie popularne są figurki gołębi. Mogą być w dowolnych konstelacjach i wielkościach. Ciekawie prezentują się figurki ptaków na przezroczystych tyczkach, dzięki czemu otrzymujemy efekt prawdziwego lotu ptaka. Często stosowaną obecnie dekoracją jest tekst z życzeniami dla pary młodej. Cukiernicy tworzą go z różnorakich kremów, mas i posypek. Serce - symbol miłości, również jest dostępne w słodkiej formie. Z najnowszych możliwości znane jest drukowanie fotografii na torcie, tworząc wówczas tzw. foto-torty. Otrzymujemy dokładnie odwzorowane twarze, postacie czy obiekty. Młoda para może umieścić na torcie np. wspólne zdjęcie wykonane na specjalnym, jadalnym papierze opłatkowym.

 

Kształt tortu: jak się okazuje nie bez znaczenia jest również kształt tortu – fantazja przyszłych par młodych nie zna tutaj granic. W jednej ze śląskich piekarni para młoda zamówiła np. tort w kształcie rzymskiego Koloseum, gdyż w tym miejscu się zaręczyli, inna para z kolei zażyczyła sobie tort w kształcie stadionu piłkarskiego, bo to właśnie na meczu piłki nożnej para się poznała. Były jeszcze inne ciekawe życzenia, np. tort w kształcie łóżka, weneckiej gondoli czy bukietu kwiatów. Dzisiejszy postęp w dziedzinie cukiernictwa daje prawie nieograniczone możliwości w wyborze kształtu weselnego tortu. Trzeba się jednak liczyć z tym, że im bardziej wymyślny kształt i oryginalne zdobienia, tym zdecydowanie wyższe koszty. Warto więc zastanowić się, czy wydawać pieniądze na coś, co i tak przecież zostanie zjedzone. Najważniejsze, by tort dobrze smakował.

 

Wybór tortu weselnego do łatwych spraw z pewnością nie należy. Warto dobrze przemyśleć swoją decyzję, ważne, aby tort spełniał oczekiwania pary młodej, był zgodny z ich osobowością, przynosił na myśl jakieś miłe wspomnienia. Nie powinniśmy jednak przy tym całym zawrocie głowy zapominać o tym, że najważniejsze jest przecież wspólne pokrojenie tortu, jakikolwiek by on nie był, przez młodą parę, zgodnie z piękną, polską tradycją.

 

-----------------------------------

Konsultacja merytoryczna: Marian Mrowiec - właściciel Zakładu Piekarniczo-Cukierniczego Mrowiec w Jaworzu

Opublikowane w Wesele
Czytaj więcej...
  • «
  •  pierwsza 
  •  poprzednia 
  •  1 
  •  2 
  •  następna 
  •  ostatnia 
  • »
Strona 1 z 2

Główne działy

  • Ona&On
  • Relacje
  • Rodzina
  • Blogi
  • Dobra Strefa
  • Forum
  • Kontakt

Blogi

  • Z pamiętnika Księżniczki
  • Z rycerskiego szlaku
  • Dziennik pokładowy
  • Antykoncepcyjne dylematy
  • Dei Verbum
  • Między nami
  • Kuźnia Miłości
  • Dzień-Dobry-Dzieci
  • Biblio-teczka Malucha
  • Przestrzenie Miłości
  • Super mamą być
  • Piękno kobiety
  • I love USA
  • Przez żołądek do serca
  • Opowieści z Czarodziejskiej Góry

Na skróty

  • Kontakt
  • Mapa strony
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Rejestracja
  • Newsletter
  • Zaproś nas!
  • Formularze
  • Wesprzyj nas!

Zobacz także

  • Konkursy / Akcje
  • Ślubne-plany
  • NPR jest OK!

Polecane strony

  • Fundacja Rodzin Pełna Chata
  • NPRjestOK!
  • Przymierze Wojowników
  • Czysty SEX
  • Księgarnia i Wydawnictwo Rubikon
  • Projekt KiM
  • NPRjestOK!
  • Ślubne-plany
  • O nas
  • Wydarzenia
  • Linki
Copyright © 2011 Portal za-kochanie.pl



  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?
*
*
*
*
*

* Pole wymagane