Są szybowaniem w przestworzach ciężko stąpających po ziemi. Oczami ślepców. Uszami niesłyszących. Nadzieją tych, którym wszystko odebrano. Własne, bliskie, niemal intymne. Piękne! I nieosiągalne. Co jeszcze można powiedzieć o marzeniach? I – przede wszystkim – czy warto o nich w ogóle myśleć?
Odpowiadającym twierdząco na powyższe pytanie oraz tym, którzy tęsknią za czasami, gdy bezwarunkowo wierzyło się w magię, polecam ubiegłoroczną publikację Wydawnictwa WAM – Baśnie o marzeniach i tęsknocie za piękniejszym życiem. Jest ona godna uwagi nie tylko ze względu na pełne czarów opowieści, w których oryginalne pomysły autorki przeplatają się z popularnymi baśniowymi motywami (jak np. uwięziona księżniczka, kwiat paproci, magiczne przedmioty), ale również z uwagi na nietypowe ilustracje, obrazy wyczarowane z pozoru niepasujących do siebie materiałów. Przypominają one baśnie i marzenia zarazem: wykorzystując dobrze znane fragmenty rzeczywistości dzięki bogactwu wyobraźni tworzą coś niezwykłego, dotychczas nieistniejącego, zachęcając tym samym do spojrzenia na życie z nowej perspektywy.
Utwory Elżbiety Zarych to nie tylko przyjemna lektura, bajki odpowiednie na wieczorne wyciszanie najmłodszych – to także inspiracja do przemyśleń oraz okazja do rozliczenia się z własneg o marzycielstwa. Bo chociaż niekiedy czytelników może zasmucić brak dobrego zakończenia (albo zadziwić brak konsekwencji i współzależności pomiędzy cechami bohaterów a kolejami ich losów), większość baśni napawa jednak nadzieją: niemal wszystkie marzenia mogą zostać spełnione! Ale nie jest to sprawa prosta. By zrealizować swe najskrytsze pragnienia trzeba bowiem wykazać się odwagą. I to odwagą nie byle jaką – nie zawsze chodzi „jedynie” o dokonywanie jednorazowych superbohaterskich czynów (typu zabicie smoka), o wiele częściej rzecz dotyczy gotowości rezygnacji z dotychczasowego życia, porzucenia wszystkiego, co znane, oswojone, bezpieczne i wyruszenia samotnie poza linię horyzontu.
To chyba główne przesłanie Baśni…: każde pragnienie ma swoją cenę. Dlatego z marzeniami trzeba być ostrożnym, bo niekiedy podczas ich realizacji traci się coś o wiele cenniejszego niż można zyskać.
Po co zatem marzyć? Chociażby po to, by choć na chwilę wyłączyć logiczne myślenie, którego z wiekiem stajemy się więźniami i wysłuchać cichego szeptu wyobraźni. A także po to, by uwierzyć w niemożliwe.
Elżbieta Zarych, Baśnie o marzeniach i tęsknocie za piękniejszym życiem, Wydawnictwo WAM, Kraków 2011.