Czym jest zaufanie? Czy każdy na nie zasługuje? Czy miłość jest w życiu najważniejsza – ważniejsza nawet od wyznawanych wartości?
Wobec takich dylematów stają główne bohaterki Kradzionych róż. Wykreowane przez Annę Łacinę dziewczęta – Jaśmina i Róża – nie mają łatwych wakacji: obydwie podejmą decyzje, które mogą zaważyć na całym ich życiu. Jednak okoliczności w jakich tego dokonają są zupełnie odmienne.
Starsza siostra, Jaśmina, stanie wobec wyboru swojej dalszej drogi całkowicie świadomie. Świadomość nie oznacza bynajmniej braku kłopotów i wątpliwości. Czy mężczyzna, którego kocha, jest tym, z którym powinna założyć rodzinę? Na ile rzeczywistość może różnić się od wymarzonego ideału? Czy warto wiązać się z kimś, kto tak często rozczarowuje? Ale z drugiej strony – czy mamy prawo oczekiwać od drugiej osoby konkretnych zachowań? Czy nie warto pozostawić jej pewną swobodę i pogodzić się z tą nieprzewidywalnością (a może nawet ją polubić)?
Zupełnie inne wątpliwości nurtują młodszą z dziewcząt – Różę. Podejmowane przez nią decyzje są znacznie bardziej spontaniczne, a ich konsekwencje o wiele trudniejsze do przewidzenia. Jej traumatyczne przeżycia zmuszą czytelników do zastanowienia, gdzie przebiega granica między dobrocią a naiwnością oraz ile można poświęcić, by komuś pomóc.
Czy warto bliżej poznać siostry Celerówny i sięgnąć po Kradzione róże? To zależy – przede wszystkim od tego, czego oczekuje się od książki. Powieść Łaciny nie zakrawa raczej na literaturę najwyższych lotów, chociażby ze względu na niezbyt przekonywujące postacie bohaterów oraz niekonsekwentną kompozycję. Jednakże to nie zaistnienie w świecie wielkiej i nieśmiertelnej literatury stanowiło główny cel autorki. Jej utwór ma znacznie bardziej pragmatyczne zadanie: to powieść-przestroga, lekcja ostrożności i instrukcja postępowania w sytuacji, gdy profilaktyka zawiedzie.
I jeszcze kilka słów o tytule. Wydaje się on być wyjątkowo dobrze dobranym – przede wszystkim dzięki swej wieloznaczności: nawiązuje do imienia głównej bohaterki, bukietu kradzionych kwiatów, które otrzymała od swego uwodziciela oraz do wszystkich uprowadzonych przez niego dziewcząt – młodych, niewinnych, dopiero co rozkwitających. To właśnie one na własnej skórze doświadczyły, że choć zaufanie jest fundamentem związku, to jednak nie każde podłoże nadaje się do tego, by rozpoczynać na nim budowę.
Anna Łacina, Kradzione róże, Wydawnictwo „Nasza Księgarnia”, Warszawa 2010.