Dawno, dawno temu żył sobie mały chłopczyk. Na imię miał Krzyś. Pewnego dnia, który akurat był dniem urodzin Krzysia, jego tata przyniósł do domu wielkiego pluszowego niedźwiadka. Niedźwiadek ten był żółty jak miód i miał – jak przystało na porządnego misia – dość duży brzuszek. Czy można było go nie polubić?
Mijały lata. Chłopczyk rósł i rósł, a miś, choć wydawał się być coraz mniejszym, nieustannie mu w tym dorastaniu towarzyszył. Razem się bawili, przeżywali Wielkie i Niebezpieczne Przygody, poznawali nowych przyjaciół. Dzięki tacie Krzysia, który bardzo lubił Opowiadać (i – trzeba przyznać – robił to całkiem dobrze), o tej pięknej przyjaźni usłyszał cały świat. I wtedy w wielu domach zamieszkały podobne niedźwiadki, wnosząc do dziecięcych pokoi powiew radości i beztroski – wprost ze Stumilowego Lasu.
Tak pokrótce przedstawiają się losy niedźwiadka o niezrównanej sławie: Kubusia Puchatka (a przynajmniej pod takim imieniem miś ten znany jest polskim dzieciom). By jednak dowiedzieć się tego, co najważniejsze, trzeba sięgnąć do opowieści taty Krzysia, Alana Alexandra Milne’a, zebranych w dwóch tomach: Kubuś Puchatek oraz Chatka Puchatka. Obecnie nadarza się ku temu doskonała okazja, ponieważ powyższe tytuły zostały wznowione przez Wydawnictwo „Nasza Księgarnia” i wydane wraz z ich kontynuacją, stworzoną przez Davida Benedictusa. Co ważne (zwłaszcza dla najmłodszych), zachowano oryginalne, niepowtarzalne ilustracje Ernesta Sheparda.
Trzy tomy opowieści o mieszkańcach Stumilowego Lasu to nie lada gratka zarówno dla tych, którzy wciąż tulą swych pluszowych przyjaciół, jak i tych, którzy muszą mierzyć się z Wielkimi Problemami Dorosłych (choć najchętniej zagraliby w misie-patysie z Prosiaczkiem i Puchatkiem, odwiedzili Królika, pobrykali z Tygrysem albo poszukali ogona Kłapouchego). Co można tu znaleźć? Sympatycznych bohaterów o wyraźnie za- (a właściwie prze-) rysowanych osobowościach oraz prawdy najmniej zrozumiałe dla najtęższych umysłów – historie prawdziwej przyjaźni, marzenia o Bohaterstwie, radość z bycia sobą. A wszystko to zostało opowiedziane w sposób może nieco naiwny, ale za to ciepły i pogodny – czyli w sposób, który na twarzach czytelników nieodmiennie wywołuje uśmiech (bo czyż może być coś przyjemniejszego niż odwiedzanie przyjaciół z tego powodu, że… jest czwartek?).
Polecam!
A.A. Milne, Kubuś Puchatek, Wydawnictwo „Nasza Księgarnia”, Warszawa 2010.
A.A. Milne, Chatka Puchatka, Wydawnictwo „Nasza Księgarnia”, Warszawa 2010.
D. Benedictus, Powrót do Stumilowego Lasu, Wydawnictwo „Nasza Księgarnia”, Warszawa 2010.