Pamiętacie jeszcze książkę „Kolory tamtego lata”, która w oryginale nosiła tytuł The Last Promise (co uznałam za o wiele bardziej adekwatne)? Ten sam autor, Richard Paul Evans, napisał także powieść „Obiecaj mi” (tym razem tytuł przetłumaczono dosłownie - z ang. Promise me), która właśnie ukazała się w Wydawnictwie Znak.
Bohaterką "Obiecaj mi" jest Amerykanka Bethy, w której życiu trzej mężczyźni odegrali ważne role, a każdy z nich inną, a ten drugi - najważniejszą i najbardziej skomplikowaną, najbardziej tajemniczą. O ile poprzednia powieść Evansa została napisana na podstawie prawdziwych zdarzeń (w co i tak nie było łatwo uwierzyć), o tyle ta nie ma takiego pierwowzoru (choć kto wie, może czytelnik byłby gotów i to przyjąć?). Jednak pewna doza nierzeczywistości dodaje tej książce niesamowitego klimatu i jeszcze większego natężenia owych skomplikowanych przyrzeczeń.
Nieprzypadkowo chyba kwestia obietnicy znów pojawia się w prozie Evansa. Temat ten powraca, nurtuje autora i zmusza do nowych przykładów, nowych historii, innych rozstrzygnięć. Ale nie są to proste przyrzeczenia. To obietnice, które odgrywają kluczową rolę w życiu, obietnice trudne i bolesne, a czasem tak wymagające, że niemal niemożliwe do dochowania. Jak pisze autor: „Złamane przyrzeczenia są jak rozbite lustra. Ranią tych, którzy się ich kurczowo trzymają i wpatrują w popękane odbicia samych siebie”. Ale to też obietnice, które za wszelką cenę należy ochraniać, bo nikt nie chciałby, aby ukochana osoba widziała siebie w tym popękanym odbiciu lustrzanym, wierząc, że tak właśnie wygląda...
Jednak "Obiecaj mi" to nie tylko książka o przysięgach. To także opowieść o cierpieniu i wybaczaniu, o wierności i sytuacjach, nad którymi nie zawsze panujemy, ale o panowaniu, które mamy nad sobą jako wielką moc i powinność. Jeśli zwróciliście uwagę na tych trzech mężczyzn w życiu Bethany, o których wspomniałam, i zaczęliście snuć domysły co do kwestii chociażby wierności, to od razu zapewniam: to jest także historia o czystości, o uczuciach i postawach, o przestrzeganiu zasad, o wyrazie prawdziwej miłości i o wierności ponad wszystko, ponad siebie (ale nie bez anty-przykładu).
To także opowieść o czasie w jego wielowymiarowości, a także o jego bezcenności i niepowtarzalności (choć ten aspekt akurat dobrze byłoby zagłębić). Słowa głównej bohaterki, które wcale nie były jej mottem od zawsze, mogą być dobrym drogowskazem. „Nie zamierzam zmarnować ani jednego dnia. Szkoda, że większość ludzi nie wie, ile ma czasu do wykorzystania. Gdyby wiedzieli, prawdopodobnie żyliby inaczej. Przestaliby marnować czas na bezsensowne zajęcia. Żyliby tak, jakby wkrótce mieli umrzeć.”
R. P. Evans, Obiecaj mi, wyd. Znak 2011.