Zapominamy o niej. Ignorujemy. Nie wierzymy w nieuniknioność konfrontacji. Po prostu żyjemy. Do czasu.
Prędzej czy później śmierć wkracza do naszego świata – wzywa nas samych lub porywa najbliższych. Nie targuje się, nie czeka. Robi swoje. A co potem? Czy po takim spotkaniu ci, którzy spojrzeli jej w twarz, mogę jeszcze normalnie funkcjonować? Jak wygląda ich życie, gdy pewnego dnia budzą się bez kogoś, kto właściwie zawsze był obok – bez męża, córki, matki, syna…? Jak funkcjonują, kiedy uświadamiają sobie, że ich własna droga dobiega już kresu i lada dzień wszystko się skończy?
Na tak postawione pytania trudno odpowiedzieć. Dlaczego? Bo z ludźmi, którzy dotarli do krawędzi, mało kto rozmawia – być może ze strachu, by tym „nieszczęściem” się nie zarazić. Tym cenniejsze wydają się więc próby podejmowane przez Szymona Hołownię, spotykającego się z „ludźmi na walizkach”, na skutek dramatycznych przeżyć często gotowymi już do swej ostatniej wyprawy – podróży w jedną stronę. Co czują? Co myślą? Jak postrzegają życie i śmierć z tej nowej perspektywy, z miejsca, w którym obecnie się znaleźli? Tego wszystkiego dowiadujemy się z ich opowieści, umiejętnie inspirowanych przez Hołownię, który wydaje się wyjątkowo dobrym słuchaczem – pełnym szacunku dla rozmówców, szczerze zainteresowanym ich przeżyciami, pragnącym wysłuchać i zrozumieć, równocześnie jednak posiadającym własne przemyślenia i konkretne poglądy. Dzięki temu odbyte przez niego spotkania mogły stać się cennym momentem także dla samych rozmówców, a wydanie ich transkrypcji to prawdziwy dar dla czytelników – prezent w postaci chwili refleksji, zadumy, otwarcia oczu na to, co naprawdę ważne i wartościowe.
Choć można przeczytać tę książkę jednym tchem, Ludzie na walizkach to nie do końca łatwa lektura. Nie ma tu fikcji, czy banałów, o których łatwo zapomnieć – są autentyczne przeżycia, prawdziwe refleksje, niekiedy świadczące o potędze życia, ale czasem głoszące niezwyciężoność śmierci.
Polecam. Lektura niezwykła.
Szymon Hołownia, Ludzie na walizkach. Nowe historie, Wydawnictwo Znak, Kraków 2011.