Richard Paul Evans, Kolory tamtego lata, wyd. Znak 2011
Właściwie to nie „Kolory tamtego lata” (jakkolwiek plastyczność tytułu doskonale oddaje nastrój, w jaki zostajemy wprowadzeni za sprawą autora), ale „Ostatnia obietnica” (The Last Promise) i szkoda, że tak nie pozostało. Pierwotny tytuł nie tylko zawiera więcej sensów (wiele bezpośrednich czy pośrednich odniesień w powieści), ale też podsuwa czytelnikowi istotne pytanie, które chyba jest pierwszorzędne w tej historii: co oznacza ostatnia obietnica i czy została spełniona? Czym w ogóle jest obietnica, przysięga, przyrzeczenie?...
Nowa powieść Richarda Paula Evansa (autora „Stokrotek w śniegu” oraz „Szukając Noel”) jest historią, która wydarzyła się naprawdę. I aż trudno w to uwierzyć! Oczywiście forma, w jaką ubrał ją autor, wydaje się piękniejsza od życia. Zostajemy przeniesieni na całe lato do słonecznej Toskanii, nasyconej zapachami specjałów kulinarnych i ekspresją języka włoskiego. Poznajemy nie tylko słynną florencką galerię sztuki Uffizi, tajniki winobrania i malarstwa, włoskie przysłowia, które rozpoczynają każdy nowy rozdział i nadają kierunek akcji, ale przede wszystkim historie kilkorga ludzi.
Eliana - Amerykanka, która wraz z mężem-Włochem przeniosła się do Italii (gdzie życie obiecywało jej słodycz i sielankę) – w swoim małżeństwie staje się samotną gospodynią w pięknej willi (którą zamieszkiwał niegdyś Machiavelli!), niedocenioną malarką i zatroskaną matką chorującego syna. Jednak ciągle jest żoną swojego męża, którego nigdy nie ma w domu. Pojawienie się w sąsiedztwie Rossa – Amerykanina rozpoczynającego nowe życie we Florencji całkiem niespodziewanie odmienia jej sytuację. Ale rozstrzygnięcie nie jest wcale proste. W narracji Evansa kilkakrotnie pojawia się wątek przysięgi małżeńskiej i spojrzenia na całą sytuację oczami wiary. Trudne, wymagające spojrzenie.
Zakończenia oczywiście nie zdradzę;-)
Książkę polecam bardzo - tym, którzy kochają Toskanię i tym, którzy lubią nie najprostsze historie, zmuszające do namysłu.