Agnieszka Błotnicka, Koniec wiosny w Lanckoronie, wyd. Nasza Księgarnia 2011
Kolejna książka z serii „Babie lato” (czyli z serii, w której ukazała się powieść „Póki pies nas nie rozłączy”). Seria ta reklamuje się jako zbiór opowieści dla kobiet: romantyczne, z poczuciem humoru, bliskie życiu i naszym realiom (polskie!). Choć zakładka dołączona do książki sugeruje, że „Babie lato” spodoba się tym, którzy polubili „Jedz, módl się, kochaj”, to na kanwie ostatniej recenzji, chciałabym pozytywnie ocenić nowość wydawnictwa Nasza Księgarnia.
Bohaterką książki jest kobieta, która porzucona przez swojego chłopaka, postanawia wyjechać gdzieś daleko (wybór pada, jak można się łatwo domyśleć, na Lanckoronę). Wyjazd nie tylko ma jej pomóc przemyśleć rozstanie, ale też – a może przede wszystkim – pomóc jej w realizacji silnego postanowienia o odchudzaniu (bo jak sądzi bohaterka, to właśnie z powodu swoich okrągłości została porzucona). Co spotka ją w Lanckoronie? Mając obraz wielu filmów i książek, możemy tylko się domyślać. A ja nie zdradzę, czy trafnie (moje domysły nie sprawdziły się).
Opowieść pisana pięknym językiem (wielki plus dla autorki!) w pewien sposób analizuje problem akceptacji, ale też, jak sądzę, głębi miłości. Zobaczymy, że budowanie relacji musi opierać się na zrozumieniu, poznaniu się, na rozmowie i na prawdzie. Związek Marty nie przystaje do takiego modelu i może w tym należy upatrywać takich a nie innych perypetii bohaterki.
A że właśnie mamy koniec wiosny... To może warto wybrać się do Lanckorony?:-) Powiem szczerze, że taki mam właśnie plan po przeczytaniu książki!