Jodi Picoult, Drugie spojrzenie, Prószyński i S-ka, Warszawa 2010.
Tych, którzy zetknęli się już z twórczością Jodi Picoult (choćby z ekranizacją jednego z jej najsłynniejszych dzieł – Bez mojej zgody), raczej nie trzeba namawiać do sięgnięcia po kolejną powieść pisarki. Tym, którzy tego szczęścia jeszcze nie mieli – gorąco polecam Drugie spojrzenie.
Swoim zwyczajem Picoult bardzo szybko wciąga czytelnika do wykreowanego przez siebie świata, angażuje go w sprawy bohaterów na tyle mocno, że raz podjętą lekturę trudno przerwać. Tym bardziej, że i w najnowszej powieści pojawia się korowód niezwykle barwnych postaci – o rozmaitych doświadczeniach, problemach, charakterach. Czy są to bohaterowie godni poznania? Oczywiście! Wystarczy wspomnień o kilku z nich.
Jako jeden z pierwszych na scenę wkracza Ross, badacz zjawisk paranormalnych, próbujący za wszelką cenę udowodnić, że nawet śmierć nie może definitywnie rozdzielić tych, którzy naprawdę się kochają. Czytelnik poznaje także Ethana i jego mamę, dzień po dniu podejmujących heroiczną próbę normalnego życia pomimo śmiertelnej choroby chłopca. Za jedną z najbardziej kontrowersyjnych postaci można uznać Meredith, lekarkę, zajmującą się dokonywaniem zapłodnienia in vitro, która niegdyś w ostatniej chwili zrezygnowała z dokonania aborcji. A do tego wszystkiego wciąż okryta mgłą tajemnicy historia sprzed siedemdziesięciu lat, ogromny dramat trójki bohaterów: niepotrafiącej dopasować się do narzuconych jej przez społeczeństwo ról Lii, rozdartego pomiędzy głoszonymi przekonaniami a własnym uczuciem Spencera oraz samotnie toczącego bój z przeciwnościami losu Indianina o wielu imionach.
Ale Picoult – jak zwykle – nie ogranicza się jedynie do intrygującej fabuły. Stawia przed czytelnikiem wiele pytań, zmusza do zastanowienia się nad problemami, obok których być może dotychczas przechodził obojętne. Czy można kogoś odgórnie pozbawić prawa do rodzicielstwa? Czy życie jednego zdrowego warte jest śmierci kilku osób, które mogłyby urodzić się chore? Czym tak naprawdę są miłość i śmierć?
Co szczególnie cenne – pisarka nie udziela prostych, jednoznacznych odpowiedzi. Traktując czytelnika z powagą i szacunkiem, zmusza go do własnych poszukiwań. A poszukiwania te nierzadko wymagają drugiego spojrzenia.