Karol Wojtyła, „Miłość i odpowiedzialność”
wyd. Towarzystwo Naukowe KUL, Lublin 2001
Wedle uogólnienia: Filozofia nie jest dla ludzi prostych. Do poduszki nie czyta się traktatów i rozpraw. Nauka pierwsza mówi jedynie o meta-życiu, o meta-rzeczywistości, o meta-miłości. Ale tu sprawa ma się inaczej.
Czy Wojtyła mówi zbyt trudnym językiem? Nie. Mówi o miłości w sposób jej przynależny i adekwatny. Mówi jak poeta, odrywając się czasem od ziemi, ale wciąż do niej powracając. O miłości nie można mówić byle jak – głosiłaby zasada decorum. „Miłość i odpowiedzialność” to perfekcyjne spojrzenie na człowieka jako na osobę, uwypuklając cały jego wymiar duchowy, psychologiczny i cielesny. Człowiek nie jest tworem rozdartym, lecz spójnym naczyniem połączonym. Autor zaakcentował godność i piękno osoby oraz niezwykły wymiar Miłości. Fenomenalne spojrzenie zostało ukształtowane nie tylko przez wnikliwe studia, ale też kontakt i rozmowy z młodzieżą oraz dorosłymi. Praca z lat 60. nie traci aktualności, a właściwie staje się dziś jeszcze cenniejsza, gdy etyczny aspekt odpowiedzialności zostaje popchnięty na pobocze. Prorocze dzieło?...
Ludzie młodzi nie myślą o ślubie, bo „boją się odpowiedzialności”. Małżeństwa nie wytrzymują prób i rozwodzą się pomimo deklaracji, pomimo przysięgi, pomimo dzieci. Rozprzestrzeniona rozwiązłość seksualna i brutalne metody zapobiegania poczęciu nowego życia to całkowity brak odpowiedzialności za swoje czyny, za drugą osobę, za własną i cudzą godność. Ucieczka od problemów. Ucieczka od odpowiedzialności. Ucieczka od miłości.
To studium zachwyca i wstrząsa. Jak możliwe jest tak dogłębne przeniknięcie tajemnicy serca, seksualności i duchowości? (przez księdza!) To bez wątpienia arcy-dzieło (nie tylko dla filozofów), do którego nie raz wrócę, o którym nie raz tutaj przypomnę. Do nie-znudzenia. Do za-pamiętania. Do za-kochania! Do od-powiedzenia!