Beztroska, zabawa, przyjemność. Z tym najczęściej kojarzony jest okres dzieciństwa. Wynika to zapewne ze skłonności do idealizacji i mitologizacji najwcześniejszych lat życia, ocenianych z perspektywy późniejszych doświadczeń. A przecież nierzadko zdarza się, że i do tego dziecięcego świata wkraczają choroba, smutek, czy nawet śmierć.
Â
Tym, którzy chcieliby podarować cierpiącym maluchom odrobinę szczęścia, polecam niezwykłą książeczkę Zosia i książę Elfów Anety Noworyty. To piękna opowieść o ciężko chorej dziewczynce i jej przyjaźni z elfickim księciem, Filipem. Dzięki Filipowi Zosia może choć na chwilę wyrwać się ze szponów choroby, poczuć zapach kwiatów, zakosztować radości przebywania z innymi, a nawet zatańczyć. Te magiczne chwile, które dziewczynka spędza w świecie elfów, mogą wzruszyć zarówno małego, jak i całkiem dorosłego czytelnika. Równie silne uczucia budzą starania Filipa, za wszelką cenę pragnącego ocalenia swojej małej przyjaciółki. Starania daremne…
Â
Brak bajkowego zakończenia, czyli klasycznego happy endu, nadaje historii Zosi szczególnego znaczenia. Zamiast wysiłku zmierzającego do zaczarowania rzeczywistości, zaprzeczenia jej naturalnym prawom, można tu dostrzec próbę oswojenia tego, co trudne i bolesne, poprzez przekazanie zasmuconym promyka nadziei i ciepła.
Zosia i książę Elfów to krótka historia. Ale dzięki temu, że jej autorka nie podążą drogą najprostszą, a może także i po trosze dzięki niezwykłym ilustracjom, ma szansę na długo zapisać się w pamięci.
Â
Aneta Noworyta, Zosia i książę Elfów, Wydawnictwo Impuls, Kraków 2008.